Gdy się życie ślimaczy…

1 Aug

…To się nosi własny domek na plecach, w którym trzyma się swoje serce i płuca. I jak to mawia Babka A. z mojej roboty, Anglia to kraj pleśni, ślimaka i wilgoci, pod co przewrotnie podpada też Francja w postaci camembertów, ślimaków po burgundzku i wiaterku znad Riwiery; może dlatego Angole ich nie lubią, bo czują się, jakby kręcono z nich wielką bekę.

A ja podziwiam po drodze do pracy ślimaki, wychodzące milionami na ulice po deszczu. Zwłaszcza te przezroczyste, jeszcze niedorosłe, bo widać, jak im wpierdalane na chama z wychuchanych ogródków liście przechodzą przez cały układ pokarmowy. Raz bym się spóźniła do pracy oglądając ten cud natury.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: