Memory, find M. i wszystko jasne

4 Aug

1465_Kiler-Rywinski-Memory-Find-Siara-i-wszystko-jasne-smieszny-cytat-z-filmu-HELTER-Graficzne-Cytaty-Filmowe

Tyle tytułem wstępu. Obrazek koszmarny (no naprawdę, Siara i insta filtry? POWAŻNIE?), ale za to trzyma rozdzielczość. I pokazuje, jak niektórzy moi klienci wyobrażają sobie samych siebie podczas dyskusji na temat ich wirtualnych czołgów, skrzyń złota i i jak im się takie coś zatnie i cycki nie skaczą.

Co robię? Otóż pracuję w firmie, która wisi na kontrakcie z Google i zajmuję się obsługą klienta, czyli jest spora nadzieja, że jeśli masz problem z apką z Google Play, to przerywasz mi popijanie kawki i piłowanie pazurów swoim telefonem. Ogólnie praca nie jest zła, w sumie jest dobrym materiałem do różnego rodzaju obserwacji. Wiadomo, elektronika staniała, więc do tabletów i smartfonów mają dostęp wszyscy, zarówno buraczani biznesmeni, jak i dziadki oraz czciciele programu 500+. Ci mniej ogarnięci technologicznie i Janusze software, którzy przerabiają system Androida, a potem mają pretensje, że im nie działa, jak i ci, którzy naprawdę ogarniają temat i to lepiej niż my wszyscy razem wzięci. Jesteśmy więc instytucją demokratyczną, bo każdy się do nas może przytulić ze swoimi gorzkimi żalami. W każdym razie hajs się zarabia i mam z czego oszczędzać, więc jak wypadnę za burtę, to Vlad nie będzie musiał być moim alfonsem.

Przy okazji w moim budynku pracują też inne zespoły, np. niemiecki (wraz z gejem T., który po niemiecku brzmi niemal tragicznie, coś jakby połączenie Rammsteina z Paradą równości i macochem/ojcą Kardashianek),rosyjski (gdzie klienci mają do Internetów jakieś 200 kilometrów ze swojej tundry) brazylijski (jedna z Brazylijek na naszym szkoleniu zupełnie na poważnie dopytywała, co ma zrobić, jak ktoś będzie strzelał do jej klienta podczas rozmowy, bo takie rzeczy to u nich nie tylko na promocji w Lidlu, ale i na dzień dobry) włoski (oh mamma mia, nawet nie rozumiejąc Włochów można usłyszeć, jak się wkręcają i drą się na siebie nawzajem) angielski (Angole to Angole, co więcej można powiedzieć?), od niedawna arabski (jeden z kolesi z tego zespołu uparcie zmienia tapety z samolotami na swoim pulpicie, a ja siedząc za nim cały czas się zastanawiam, czy to nie są aby kolejne cele).

Polskim klientom wydaje się,że siedzimy tuż obok Larry’ego Page’a, a po prawej stronie mamy informatyków, którzy tylko czekają, żeby naprawić ich problem. Niestety, trwa to trochę dłużej, bo w swoich konsultacjach na odległość potrzebuję minimum tygodnia, aż moje zapytanie przejdzie przez wszystkie działy i kogoś zainteresuje. No więc po lewej mam Niemców, a po prawej Arabów, jakby ktoś chciał wiedzieć; zderzenie zaborów z przeszłości z zaborami teraźniejszości, chciałoby się rzec. Wcześniej podlegaliśmy pod team Rosjan, więc jak zwykle jesteśmy Winkelriedem narodów.

Nie wszystko mogę powiedzieć, ze względu na ochronę danych, ale przytoczę najlepsze kwiotki:

  1. Jestem Januszem, wysyłam zdjęcia swojej karty kredytowej bez zasłaniania jej numerów, a potem się dziwię, że ktoś skroił mi półtora tauzena funcików. Komentarz zbędny; gość nie miał u nas konta, ale ktoś miał, nie bał się i zajebał. Janusz nie umiał się dogadać w banku w sprawie odroczenia odsetek za debet, który ktoś mu zrobił na koncie, więc cisnął nas o odszkodowanie za straty moralne i plamy na Księżycu. Po R., który miał wtedy urlop, sprawę przejęłam ja, wyjaśniając kolesiowi, że odszkodowania od nas nie dostanie, bo dostał już CAŁY zwrot kasy. Trzy dni zajęło mi wyjaśnianie mu, że odszkodowanie NIE przejdzie. Rzecz jasna w ankiecie oceniającej moją pracę dał mi najniższą ocenę, ze swoim półtorakiem palącym go w kieszeń.
  2. Zgodnie z wytycznymi Google pisaliśmy maile na “Ty”. Koleś zgłosił się z problemem, więc po przeglądnięciu pięciu milionów kolumienek cyferek z numerami zamówień stwierdziłam, że pisze z niewłaściwego konta, na którym zamówienia nie ma. Napisałam mu, żeby wysłał swoją prośbę jeszcze raz, ale z właściwego konta. Pocisnął mi, że nie życzy sobie, żeby pisać do niego “Ty” i jako przykład do naśladowania podał Play, który tytułuje wszystkich “Szanownymi Panami” (a przy okazji ma na klientów totalny wyjebson, gdy proszą o numery zamówień z Google Play, którymi były obciążone ich rachunki za telefon, więc tyle z tego szanownego panowania), nadmieniając również, że wystaje mi słoma z butów i jestem niewychowana, co uważam już za trochę zbyt grubą wycieczkę osobistą z powodu słowa “Ty”. Nie zapomniał mi dopisać, że Google zajmuje się szpiegowaniem ludzi i inwigilacją. Po co korzystał z naszych usług- tego nie wiem do tej pory.
  3. Mamusie, które dają dziecku tablet do zabawy i rozpaczają, że przecież Piotruś nie mógł zrobić zakupów na ich koncie, bo nie zna hasła. A wylogowałaś się z konta, Boża krówko? Nie, no przecież Piotruś ma tylko 8 lat! Prawda, Piotrusiu, że tego nie zrobiłeś? Piotruś mówi, że nie zrobił. No dobra, tu właściwie jest wina deweloperów, bo dzieciaki myślą, że nie płacą PRAWDZIWYMI pieniędzmi, tylko punktami w grze czy whateva, a mamunie dają im się bawić na kontach, gdzie są ich karty płatnicze, bez zapytania o hasło przed zakupem (którego ustawienie jest dosyć proste). Później się okazuje, że Piotruś naruchał sobie diamentów na 5 tysięcy złociszy. No i wielkie zdziwko, że transfer na konto bankowe kaski z powrotem trwa 3-5 dni, w końcu powinien być przeprowadzony JUŻ. Chociaż większość takich przypadków kończy się tym, że klienci są nam naprawdę wdzięczni za wyprostowanie całej kaszany bez zbędnych problemów, bo nauczeni doświadczeniem z innych biur obsługi klienta czasem nie przyznają się, że dzieciak coś im kupił, bo boją się, że każemy im się walić na cycki.
  4. Dziwaczne maile, które ludzie podają przy weryfikacji konta. Usłyszałam już, że mam wpierdalaćbatoniki@lalala.com, ktoś inny krzyczał na środku pustyni weźmniezerżnij@cośtamcośtam.com, inny gość bez żenady przeliterował mi, że kiedyssiesztopołykaj@imożecojeszcze.pl, inny deklarował, że jest kurwazajebisty@ajak.com, a kolejny to już po prostu wyrażał rozczarowanie życiem, bo kurwaaaamać@dżizusjapierdolę.com.
  5. Poranek, popijam kawkę, otwieram oczy, składam wątki, bo jeszcze nie wiem, jak się nazywam. Pierwszy telefon tego dnia i od razu rzut na glebę:

-Dzień dobry, nazywam się tak i tak, pracuję tu i tu. Jak mogę pomóc?- pytam.

-Bo wie Pani, oni mnie podsłuchują i nagrywają, ale ja do Pani w innej sprawie (…itepe, itede w podobny deseń przez następne 20 minut). Obwąchuję kawę, mam nadzieję, że moje szlorki nic do niej nie dosypały, a przez cały dialog minę mam taką:

86138224

A najciekawsze jest to, że gość nałapał na telefon jakichś wirusów z hotspota, ale rozkmin miał przy tym taki, jakby był dzieckiem z romansu Analtonio Macierewicza i Zbigniewa Ziobry. Niestety, brzoza twierdzi, że to nie jej wina, a Putin nadal milczy w tej sprawie.

6. Przy okazji poszukiwań powyższego obrazka przypomniał mi się klient, z którym rozmawiałam w grudniu. W sumie nijak nie przypomnę sobie jego problemu, coś z muzyką, chyba synchronizacja z kontem nie zgrzytała. A nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć, bo przez bite 40 minut nawijaliśmy o muzyce- metal symfoniczny, koncerty, zespoły, ludzie, książki Micka Walla, kondycha Ozziego Osbourne’a, takie tam dla klimaciarzy. Właściwie nawet nie do końca wiem, czy my W OGÓLE rozmawialiśmy o jego problemie. Chyba przez jakieś 2 minuty, ale spoks. Najdziwniejsze jest to, że dzwonił do nas ostatnio i ja odebrałam tele, a koleś mnie rozpoznał!! To było BARDZO miłe, przyznaję.

7. Polska dla Polaków, bura dla buraków. Właściciele małych firm, którzy cisną nas o fakturę VAT za aplikacje i nie potrafią pojąć, że A. zgodnie z prawem europejskim, nie ma u nas pola na NIP, więc opieramy się o info, które podają klienci w momencie zakupu w swoim adresie domowym, ergo B. faktura VAT jest generowana z danymi,w których nie ma NIP, czyli C. chcą faktury korygującej, której nie możemy im wystawić, bo nie mamy uprawnień (usiłowałam przepychać z górą temat zmiany artykułu w centrum pomocy dla użytkowników, żeby mieli możliwość edycji adresu przy prośbie o fakturę albo żeby pojawiła się poprawka o wpisaniu numeru NIP w adresie domowym, bo nie ma na niego osobnego pola, ale jakoś tak nic z tego nie wyszło). Ludzie się o to pienią, a zwłaszcza przedsiębiorcze Seby. Kiedyś taki jeden przetrzymywał mnie na słuchawce z dobre pięć minut, bo wydawał dyspozycyje swojemu pracownikowi, w stylu:

-JAK TO NIE WIESZ, KTÓREGO MERCEDESA MASZ WYPROWADZIĆ Z GARAŻU?!

Westchnęłam. Gdyby kolo wiedział, że za wysłuchiwanie takich grypsów z anusa zarabiam miesięcznie po odprowadzeniu podatku jakieś 6110 złotych polskich (jeśli weźmiemy pod uwagę prostackie przeliczenie funta na złotówkę, bez uwzględnienia kosztów życia itp.), to chyba by sobie gardło poderżnął tym wystającym kółkiem z maski Mesia…No czerstwe to było niczym żelki z Biedronki.

8.Tzw. abuserzy, czyli ci, którzy chcą zwrotów pieniędzy za produkty w grze. Cel jest prosty- w niektórych grach można zachować rzecz, nawet po zwrocie. Świry, które budują wielkie fortece i się z nich nawzajem ostrzeliwują, lovciają taki biznes. Podrzucają sobie na forach powody do zwrotów, aby mieli co wypisywać w swoich formularzach, z których duza część przyjmuje automat, który odrzuca zwrot (wtedy my ciśniemy) albo zatwierdza (wtedy te głąby kupują kolejne dziwactwa) Niektóre powody są w miarę normalne- mały brat narobił zakupów albo mała siostra, ale są też takie, które z grubsza brzmią jak lanie w banię z szydła:

12540812_1091301910901528_8000200168740946058_n

Najdziwniejszy powód, jaki widziałam był bodajże taki, że pies komuś wlazł na tablet i nacisnął łapą przycisk “Kup”. Był też kolega, który chciał przejąć pałeczkę po wróżbicie Macieju (nie mylić z samą pałeczką  wróżbity Macieja) i miał odgadnąć hasło do konta jakiegoś nieszczęśnika- akurat ta sprawa przyszła do naszej kolejki 1 kwietnia i mówi już sama za siebie.

9. Ludzie, którzy wiedzą lepiej i usiłują się ze mną wykłócać. Na przykład koleś, który miał problem z jedną z usług YouTube, więc mu grzecznie tłumaczę, że dobił się do złego działu.

-Ale jak to??!! To Pani do mnie dzwoni (przy wypełnianiu formularza o kontakt, tzw. click to call, klient podaje nr telefonu i nasz system łączy go z nami automatycznie) i Pani mi mówi, że nie może Pani tego zrobić?!

-Przykro mi, ale nie mogę, ponieważ nie leży to w moich kompetencjach,a chciałabym, żeby otrzymał Pan właściwe informacje na ten temat, więc mogę Panu wysłać po naszej rozmowie kontakt do działu YouTube albo przetransferować tą sprawę bezpośrednio do nich.

-Pani sobie robi jaja! Dzwoni Pani do mnie tylko po to, żeby mi to powiedzieć?

-Pragnę Panu powiedzieć, że wypełnił Pan formularz kontaktowy i nasz system połaczył mnie z Panem automatycznie. Jestem ze wsparcia Google Play, więc proponuję Panu kontakt z zespołem YouTube.

-ALE JAK TO?

12524191_10207032026632764_1893848322647276161_n

No tośmy se pogadali.

 10. Ostatnio zainfekowałam jednemu panu tablet wirusami, które zniszczyły softa (zaczęły wyłazić coraz dziwniejsze komunikaty). PRZEZ TELEFON. A czemu? Bo pracuję dla korpo, międzynarodowego korpo, czyli dla Żydów, a Żydzi kłamią.

11. Tak, lubię sobie czasem porozmawiać z klientami o broni atomowej, Brexicie i czołgach, ale naprawdę nie muszą do tego dodawać, że są 11 lat po rozwodzie i dopytują się, jak można się do mnie bezpośrednio dodzwonić. Zawsze mnie to robi upset, bo przecież za siedzenie na słuchawce w sekstelefonie zarabiałabym pięć razy tyle. Inny gość z kolei rozpływał się nade mną, że gdyby wszystkie laski na świecie były takie pomocne jak ja, to świat byłby pięknym miejscem. Ciekawe, czy też by się pogodził z faktem, że bycie pomocnym w tym przypadku równa się piątunio wypłatunio co tydzień.

12. Dla równowagi jeden dżentelmen nie wytrzymał ciśnienia po tym, jak zablokowano mu konto i oznajmił mi, że pierdoli nasze usługi i życzy mi niechcianej ciąży. Z tego miejsca życzę mu, żeby umiał z siebie mieć taki sam polew, jaki miałam ja i mój kierownik po przeczytaniu tego maila.

13. Jeden nadgorliwiec żądał przeprosin dla niego i dla całej Polski, bo na 11  na stronie głównej Google była ilustracja z bocianem. Pan domagał się orła. Reszta Polski do tej pory się nie wypowiedziała, koleś również spasował po mojej odpowiedzi.

14. Naszą gwiazdą byl D.-ziomeczek dzwonił do nas 115 razy, głównie zadając nam pytania egzystencjonalne, np. kiedy będzie otwarty rynek w Elblągu, przeplatając je niekończącymi się pytaniami o apki. Uwielbiałam te telefony-dwie godziny pierdolenia w bambus, kiedy to sprawdzałam kursy walut, poszukiwałam różnych drobiazgów na Ebay, mój kolega D. czytał Przegląd Sportowy, a D. nakurwiał szczęściem, bo miał do kogo zagadać.

15. Do Rosjan wydzwaniali z kolei pacjenci psychiatryka. Bywało, że można się było z nimi lepiej dogadać, niż z synami narodu cebuli.

16. Nie posiadałam się z radości, kiedy wysadziłam w powietrze jakiemuś kmiotowi telefon przy okazji przywracania tele do stanu fabrycznego. Koleś miał problem z jakimś HujaCiagnoMi z Ebaya i nijak nic z Google nie chciało na tym śmigać. Ponieważ kolo prezentował postawę w stylu :”Co mi tu będzie ta kukiełka pierdolić”, z wielką ochotą poinformowałam go, że reset totalny tele to jest to. Jeśli kelner może pluć do zupy, to ja mogę wysadzać telefony w powietrze. Innymi słowy-grzecznie mi tu, kurwa!

17. Krejzi 15stka, która znudzonym wokalem dopytywała mnie, czy ja w ogóle ogarniam, co to Tinder. Poczułam się jak dinozaur,choć bardzo chciałam ją spytać, czy umawia się na robienie loda przed odrobieniem pracy domowej z chemii, czy tuż po. Ogólnie większość dzieciaków, które do nas dzwonią są milutkie i trochę speszone, ale im przechodzi, jak im opowiadam o łowieniu Pokemonów w parku. Nastolatki dzielą się strategicznie na młodocianych dziewiców i pyszczące lachony.

18. Panowie z żonami w tle-ja naprawdę słyszę, jak mówicie do nich “Cicho kurwa, Stacha/Graża/Boża, ja tu z panią rozmawiam”.

19. Im głośniej się drzesz, tym mniej chce mi się tłumaczyć, że nie podam Ci zapomnianego hasła do konta, bo sama go nie znam, a wykorzystywanie przewagi cywilizacyjnej pt.”Ja mogę kurwamaciować, a ona nie, hehe” jest z dupy.

20. Klient umawia się na tele, dzwonię o podanej godzinie. Nie odbiera, a w mailu tłumaczy, że był telefon z Irlandii/Kalifornii (zależy, przez którą centralę nas łączy). Zaczyna odbierać, jak odpisuję, że telefony do nas i od nas są darmowe.

21. Kwiat polskiej emigracji w jednym dialogu:

-Niestety, karta podarunkowa nie zostala aktywowana przez sprzedawcę, musi pan wrócić do sprzedawcy, żeby to zrobił.

-KURWA! WIEDZIAŁEM, ŻE COŚ BEDZIE DO DUPY! Mieszkam w Niemczech i tam brałem te karte! GŁUPIA PIZDA COŚ MÓWIŁA, ALE ZABRAŁEM JEJ KARTĘ I WYSZEDŁEM!!!

-….

-Te, Franek!WRACAMY TAM, TRZEBA ZAJEBAĆ DZIWKĘ!!!!

-yyyyy….

22.Jeśli apka nie działa, w ramach grzeczności możemy zrobić zwrot kosztów (tak naprawdę powinien robić to twórca apki, ale oni z reguły mają na to wyjebson), jeśli była kupiona w ciągu ostatnich 48 godzin. I tak nie przeszkadzało to jednemu ziomkowi w straszeniu mnie sądem, bo nie mogłam mu zrobić zwrotu za apkę kupioną w 2013 roku. Chciał się procesować o zabójczą kwotę 4.99 PLN.Słownie:mniej niż kosztuje mózgojeb Siarczysta Wisienka z rogu Ząbkowskiej i Dworca Wileńskiego.

23. Uwielbiam ten moment, kiedy ludzie się cisną, że chcą rozmawiać z kierownikiem/menadżerem, na co z uśmiechem i Miedzynarodówką w uszach informuję, że owszem, ale rozmowa może być po angielsku. Nagle koguciki tracą piórka, a ja rysuję kolejną kreskę na ścianie po kolejnym zatopionym bucu.

Mimo wszystko, lubię tą robotę, bo robię w niej różne rzeczy, łącznie z konsultacjami małżeńskimi dla zagubionej duszy, która śledziła męża za pomocą apki namierzającej  i codziennie trafiam na nowego zjebusa. 

Zawsze mam też na uwadze, że mogłam wylądować w większym bajzlu, a tymczasem siedzę sobie przy biureczku, walczę z brazylijską nocną zmianą o słuchawki, które mi zabierają i kleję bekę z pracy, zamiast przynosić korpo  do domu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: