Wester-latte, czyli M. pracuje

3 Aug

Olaboga, czo z to M., gdzie jo diably wywiali?!

Wywiali mnie do pracy w kawiarni i na razie moge powiedziec iz:

-wstawanie o 5.15 masakruje jeszcze bardziej, niz myslalam, za to na autopilocie umiem juz piec bagietki. Bardzo zaluje, ze nic nie pamietam, co robie na autopilocie, bo z samego rana udalo mi sie kiedys zrobic piekne cappucino, a potem juz mi nie wychodzilo.

-Mimo toczenia i bicia piany cale zycie nadal mam problem z wykreowaniem pianki na cappucino, za to robie ladne latte.

-nie udalo mi sie zbic zadnego talerza, ani filizanki, za to dorobilam sie przykurczu miesni czy tam innych sciegien w rece od zbyt mocnego sciskania tacy. Moje wiezadla krzyzowe w prawym kolanie dolaczyly do zbiorowego protestu i teraz moze mnie uratowac tylko interwencja dr. House’a albo tego kolezki z Chlopow ktory oberznal se spacerowke. Posiniaczony lokietek od poslizgu na posadzce chcial dolaczyc do strajku, ale ostatecznie sie rozmyslil.

– mam dziwne wrazenie, ze caly czas odbywa sie wojna wplywow (moze nie tyle wojna, co jakies napiecie) miedzy aktualna menadzerka, a byla menadzerka, ktora jest teraz vice i wyczuwam nadchodzacy cyrk.

-niechcacy zdolalam juz byc swiadkiem w postepowaniu dyscyplinarnym; na razie nikomu nie wpadlo do glowy, by postepowac przeciwko mnie i mnie dyscyplinowac. Chyba ze przylezie do nas Christian Grey i bedzie usilowal trzaskac mnie pejczem, ale raczej jestem na nie, bo widzialam trailer ekranizacji “powiesci” z pogranicza fallusa i szpicruty i nawet ten filmowy Greju jest jakis taki po praciu.

brando wali pale

Taka raza moj pomysl na ksiazke o emigracji poszedl sie chedozyc. Nie on Ci pierwszy, nie on Ci ostatni.

-dorobilam sie tez calkiem wporzo bicow; najpierw sprzatac gary z restauracji, potem rzezba.  Nie zgadniecie, kto tarmosi pelen wozek z magazynu, ktory jest zdecydowanie podsterowny.

dzeremi

Niestety, nie jest to Dzeremi Klakson, sorry, Klarkson.

-moim kolega z pracy jest angielski gej; nawet syn Flafiego z rozowej brygady zwrocil na niego uwage, a ja sie modlilam do Thora, by panowie nie zaznajomili sie blizej, gdyz D. podczas ostatnich odwiedzin przywlokl ze soba do domu bezdomnego inzyniera (?), gdym bawila na swoich warszawskich smieciach. Randez-vous skonczylo sie w ten sposob, ze D. kontynuowal znajomosc w moim pokoju, a inzynier na otarcie lez i pozegnanie dal mu 500 funtow. Raczej wolalam uniknac powtorki, choc tak poza tym byloby to zabawne z ta charakterystyczna dla wszystkich zabawnych zdarzen w moim zyciu nuta zalosnosci .

-mam juz skilla przydatnego na okolicznosc powrotu do PL i pracy w Biedronce, a mianowicie jestem w stanie obslugiwac kase. Po paru zmylach okazalo sie, ze i tak lepiej licze hajs niz delte, czyli w sumie zgodnie z moimi przewidywaniami.

-moze i mam aktualnie czerwone wlosy, ale udawanie Melisandre z Gry o Tron celem ubawienia maloletniej mlodziezy nie jest dobrym pomyslem,

-niektorym kawiarnia myli sie z informacja turystyczna i dopytuja mnie, gdzie jest kibel, przystanek albo zatoka. Niektorzy na bezczela dopytywali tez, gdzie jest McDonald. Moim hitem byla laska, ktora zastala mnie przy robieniu bagietek z rana. Najpierw grzecznie spytala, czy zrobie jej taka to a taka, a ze mialam juz przygotowane biale bagietki pod inne nadzienie to pomyslalam, ze co najwyzej wcisne jej ogorek i ser i niech sie cieszy. Dla pewnosci pytam jednak, czy chce biale pieczywo, czy ciemne, na co odpowiedziala, cytuje-“NIE! BRAZOWE!”, po czym wiszac mi nad glowa spytala mnie, gdzie jest bank o nazwie na Bee i czy to daleko.

-Najgorszy moment dnia? Sprzatanie czesci restauracyjnej- pierdolnik po huraganie Katrina to przy tym jest jeno cicha msza zalobna. Im bardziej wyfiokowane paniusie nadciagaja, tym wiekszy bajzel po sobie zostawiaja. Ze ogolnie nie jestem fanka sprzatania, a tworce programu Per-Fuck-cyjna Pani Domu postawilabym przed plutonem egzekucyjnym, to cierpie, bardzo cierpie, gdyz poniewaz niektorzy za punkt honoru stawiaja sobie nakarmienie podlogi okruszkami, kawalkami mufinow/bagietek/ zarciem przynoszonym z zewnatrz/ kubkami kawy ze Starbucksa (halo, halo, prosze sie zdecydowac, albo my, albo Starbucks). Wiezniowie z celi smierci powinni u nas robic porzadki, a ja z checia zamienie mopowanie na inna torture, np. sluchanie przez 48 godzin zapetlonych przebojow Justina Biebera.

Dzastinian z gitarko

Dzastinian juz grzeje wioslo celem torturowania M. Chyba go napierdole tym instrumentem!

-propos tortur muzycznych- soundtrack z centrum handlowego (Aerosmith+ Britney Spears=EWAKUACJA W TRYBIE NOW) plus zmywarka i blender, a moje biedne uszy marza o Ennio Morricone. Jeszcze w akcie desperacji dojde do Mozarta, mowie wam!

Chyba poprosze kierownictwo, by wymyslilo jakas promocje, ze holota dostanie cos za darmo, jak nie zostawi po sobie burdelu (czyt. wykaze inicjatywe pracownicza). Za to machanie szczota pozwala pozbyc sie zbednych rozkmin, bo zwyczajnie po ponad osmiu godzinach szarpania sie z pajacami i ogarnieciu bajzla dookola dup wizytujacej nas szaranczy nie mam checi na jakies “co by bylo, gdyby…”

-Klienci…Pieszczotliwie zwani przeze mnie szarancza. Srednia wieku 50+, od czasu do czasu obnizana przez biale kolnierzyki, mamusie z milionem dzieci (ktore rzucaja sie na nasze chlodziarki i albo kiedys chwalebnie powybijaja w nich szyby, albo przynajmniej wmasla w nie swoje twarze) i dziewczyny pracujace w pobliskich sklepach, ktore sa dosyc mile, bo same znaja bol zwiazany z obsluga klienta.

Ogolnie to najwiekszy problem jasnie panstwo maja z dokonaniem JAKIEGOKOLWIEK wyboru, nie wiedza, czy chca bagiete z kurczakiem, czy tosta, a przy pytaniu o rodzaj chleba widac, jak przegrzewaja im sie procesory.

Mi przy tej okazji tez, kiedy niektorzy dla sadystycznej radochy szlajaja mnie wzdluz chlodziarki przez nastepne dziesiec minut, po czym kaza mi odkladac bagiety i nakladac inne, a nie, jednak nie, poprosze inna, nie, nie ta, tamta z glebi, tak, wiem, ze to biale pieczywo z tym samym nadzieniem, ale ta z glebi po ktora nie siegnalby nawet goryl ze swoimi ekstra dlugimi rasiami jest zajebistsza i chuj. Wbilas transakcje, ruda ? Super, bo ja jeszcze rogalika, piec mufinkow i dwie lemoniady. Nie, chyba jednak frappe. Nie, smoothie bez banana. Sorry, z bananem. Nie, nie, to nie wchodzi na promocje Bagietka za funta!! A, wchodzi. To chyba jednak tak. Raczej tak. Chociaz wlasciwie kawa bylaby lepsza. A nie, nie, ja tylko tak do zony. To kawe trzeba odebrac gdzie indziej?! NIE PODASZ MI?! Tak w ogole to siedze przy stoliku na szarym koncu, p r o s z e mi zaniesc, a ja tam sobie pojde krokiem niespiesznym z recoma w kieszeniach.

Po takim maratonie kolejka siega poczty, a ja mam kompletny metlik w glowie, bo jak nakurwiam na kawiarnie/ restauracje czy innego McDonalda, to mam juz ulozone w glowie co chce i jak chce, a tu kompletna samowolka. Po metliku w glowie efekt jest taki, ze po godzinie czuje sie jak wymieta scierka, a szarancza lanczowa ma ucieche. Az sie dziwie, ze wykazuje sie cierpliwoscia i jeszcze nikogo nie udusilam. A moze po prostu zaczelam przeliczac takich upierdliwcow na pieniadze, ktore dostaje za uzeranie sie z nimi.

-nikt nie kuma o co chodzi w promocji” bagietka za funta”. Wiec cierpliwie tlumacze, co jest napisane tuz przed oczami tychze hrabian, ze gdy kupia srednia kawe/lodowego drinka to dostana bagiete za funta. Najczesciej mysla, ze kawa i bagieta leci za funta RAZEM i sie ciezko obrazaja, ze jednak nie. Probuja tez wmawiac mi, ze do oferty wlicza sie Fanta i nie wierza, ze “iced drink”, to nie to samo co butelka wyjeta z chlodziarki.

Poprosze jednego z TYCH [klient macha reka jak rozdzka Harry’ego Pottera dosyc niezobowiazujaco, albo w kierunku mufinkow, albo ciastek; ja mam zapewne zgadnac. Gra terenowa godna podziwu. Taki kurwa RPG wrecz, gosciu jest magiem, a ja trollem]

To znaczy ktorego?

TEGO!- machniom, tym razem juz bardziej w strone mufinkow.

Czy mozesz mi podac nazwe?- dopytuje grzecznie.

Yyyyy…eeee…-proba odczytu, login failed-OWOCE LESNE!

I taki dialog staczam niczym batalie pod Beresteczkiem minimum raz dziennie.

Kawe! (na haslo “kawe!” reaguje juz jak pies sledczy, czyli badam temat)

Jaka kawe? Mamy americano, latte, cappucino…-wyliczam.

Jedna zwykla, a druga mala.

Aha, to znaczy zwykla to americano. A ta mala?

Gosc sie zapowietrza, oho, bedzie dawal glos.

MOJA MATKA MA 83 LATA I NIE BEDZIE PIC JAKICHS WYNALAZKOW, JAKICHS LATTE CZY MACCHIATO!!

-?? (wzruszylam sie troskliwoscia tegoz synusia, gdyz bylby przez owa troske wyplul pluca na podloge)

1016459_723047344393934_1261066458_n

tak wygladalo moje wzruszenie.

Mala czarna!

-Kiedys jakas pani miala gorzkie zale, bo nie chciala przyjac w reszcie szkockich funtow, poniewaz jej zdaniem wygladaly ZBYT ZAGRANICZNIE. Niektorym to juz za pozno na przewrocenie sie w bani, wiec wywraca im sie w dupach; podobno to mlodziez jest zblazowana, ale jak widac i starsi maja zerowy szacunek do czegokolwiek, w tym i do pieniedzy. Oto do czego prowadzi cieplarniana polityka socjalna, ci ludzie nawet nie doceniaja tego, co maja. I w tym momecie zaczelam im nieco intensywniej zyczyc, by ich Rumuni wymordowali akordeonami do spolki z Ciapuchami.

-Ci, ktorzy nie potrzebuja pomocy w noszeniu tacy z zamowieniem na restauracje, wrecz jej ZADAJA, natomiast starsi i naprawde schorowani sa bardzo zdziwieni i rozplywaja sie w podziekowaniach, gdy im to proponuje, bo przeciez nie powiem  babci z aparatem tlenowym, zeby spadala z tym czajnikiem, albo zrobila mu “czajniczek” dla towarzystwa. Mamy stalego klienta, ktory jezdzi na wozku inwalidzkim- zawsze sie do mnie usmiecha, pyta jak sie mam, jest dla mnie mily. Stare babska, ktorym nie chce sie ruszac dupy i kupuja elektryczne wozki (robiac z siebie kaleki na wlasne zyczenie) zazwyczaj maja WYMAGANIA. Tak sie jakos zawsze dziwnie sklada, a ja niebawem bede mogla napisac magisterke z socjologii o tym, jak bardzo mozna byc popierdolonym i w istocie sie z tego cieszyc.

-Bywaja tez stare wiedzmy, ktore prowadzaja sie trojkami badz czworkami, co automatycznie skojarzylo mi sie z szekspirowskimi fatalnymi jedzami z Makbeta. Makbetowskie tufty sa obrazone, gdy ich nie rozumiem- ostatnio mialy pretesje, gdy huczaly, ze chca herbate i SZKLANKE (glass) zimnego mleka. Nie mialam bladego pojecia, skad wzial im sie pomysl na szklanke, bo mleko podajemy w dzbanuszkach.

Pozniej okazalo sie, ze jednak chodzilo im o DZBANUSZEK(kettle). Mam nadzieje, ze przy wyborze drewna na trumne beda rownie wybredne. Mimo wszystko nauczylam sie nie bac sie takich stworow i meznie stawiam im czola, wiec jest przynajmniej jakis plus.

-Norma jest tez to, ze przychodzi para, gdzie jedna polowa jest pelnosprawna, a druga np.ma problemy ze sluchem. No w z yciu nie wpadniecie na to, kto sklada zamowienie.

-jeszcze M. nie zginela w M., bo gdy przylazl do nas jakis kolezka w wieku slusznym, za to z Canonem wyposazonym w optyke z serii L, to mowiac perwersyjnie patrzylam panu caly czas na obiektyw, az zapomnialam wyjac mu z tostera ciacha z rodzynkami, bo przesladowala mnie mysl, ze czy jestem w pracy, czy nie, to i tak mnie na cos takiego nie stac, a Trybson z “Warsaw Shore” siedzi i zawija to w sreberka.

Za to w tydzien czasem zdarza mi sie wyjac wiecej, niz moj wnuk M. zarabia w miesiac w warszawskim Starbucksie, wiec wlasciwie juz sama nie wiem, czy to jest smieszne, czy straszne, czy jest dobrze czy zle.

A tak poza tym to ja chce na sajgooooooonki na Rakowiecka!!!

Advertisements

3 Responses to “Wester-latte, czyli M. pracuje”

  1. Czarna Offca August 21, 2014 at 5:25 pm #

    Kettle to jest tylko i wyłącznie ten od grzania wody, a milk pot to jest ten dzbanuszek mleczny. Poza tym czego Ty wymagasz od Angoli, inicjatywy decyzyjnej? Jak oni kurwa mają o czymkolwiek decydować, jeśli za nich decyduje menager albo system opieki społecznej, alno nie chcą nikogo zrobić upset, albo bawi ich dojebywanie do pieca cudzoziemce, bo jest obca? Już wiesz, że to pierdolony i zjebany genetycznie naród, więc po prostu lej na nich krzywym sikiem i licz kasę co piątek. Tyle w temacie.

    • monicam August 24, 2014 at 11:14 pm #

      W sumie to ja mam wrazenie, ze to sie chyba przenosi tu droga kropelkowa, wiec hej ho, do szalupy chyzooo

Trackbacks/Pingbacks

  1. Idź Pan w chuj z taką robotą i przenieś się do korpo | Konfesjonal Zdublowanego M. - June 14, 2016

    […] każdym razie wasza wiedza o mojej pracy zatrzymała się tu i tu (Jezu, ale mi spodobały te hiperlinki, będę Was teraz męczyć nimi do porzygu i zapętlać […]

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: