Zewrzyjcie szyki, M.nadchodzi

21 Mar

Jakos nic lepszego nie wpadlo mi do glowy jako polska parafraza slynnego “Brace yourself, winter is coming”. Jak przystalo na mocno opoznionego refleksa dopiero ogarniam pierwszy sezon Gry o Tron (bo mnie wymeczyla psychicznie gra o ukrainski tron, wiec przerzucilismy sie z Flafim na Game of Thrones, wzbogaconego podczas szkolenia Joanny Marii K. o KFC, Pringlesy i serniczki. Rzecz Jasna Flafi nadal twierdzi, ze jest na diecie), a za chwile na telewizornie nakurwia czwarty sezon.

Dobra, tak naprawde to chcialam byc alternatywna i nie ogladac GoT, ale mi nie wyszlo, bo zauroczyla mnie postac karla Tyriona L. Zreszta jak mial mnie nie zauroczyc, kiedy na pytanie jak chce umrzec odpowiedzial nastepujaco:”Najlepiej w okolicach 80-tki, we wlasnym lozku, z brzuchem pelnym wina i ustami jakiejs dziewki na moim kutasie“? Mam tylko nadzieje, ze ktos rychlo i chedogo odjebie Joffreya, bo powoduje u mnie palpitacje glownego osrodka nerwowego. Az sie pokusze o wypozyczenie ksiazki, zeby sprawdzic czy pierwowzor tez bedzie wywolywal u mnie mimowolny bol dupy. Czyzby M. powoli leczyla sie z 11-letniej awersji do fantastyki? (drobna podpowiedz- jesli wiecie, ze macie w rodzinie 10-letniego nerda, ktory poczytuje sobie ksiazki o archeologii i polityce za czasow carskiej Rosji, to lepiej nie probujcie karmic go “Hobbitem”. Powazka, za wczesnie usilowalam kopac sie z Tolkienem i sie zniechecilam, ale raczej wypada ogarniac klasyke, wiec chyba wracam do swiatow odklejonych od rzeczywistosci)

Z newsow fajnych i zabawnych- po pieciu miesiach skakania wokol magazynu studenckiego jasnie pan red nacz dal mi layout do zrobienia (w tym celu musialam stoczyc z nim awanture, spedzac dnie i noce na fejsie, by czatowac na mesydz od niego oraz jechac na uniwersytet i miec za towarzysza podrozy pawia rzuconego na przystanku autobusowym; kogos poniedzialek oslabil jeszcze bardziej niz mnie); jak poloze swoje szpony na gotowym i wydrukowanym magazynie, to moze nawet zaprezentuje swe dzielo na  l a m a c h, bo temat artykulu, do ktorego mialam dorobic jakas tresc graficzna, byl co najmniej bulwesujacy. A poza tym szykuje sie zapierdol, na rzecz meskich baletnicow miedzy innymi (cos mi sie czarno widzi sesja zdjeciowa dla baletnicow, ktora mam pociagnac razem z Bennym, pewnie skonczy sie to nastepnym peczkiem siwych wlosow na mych skroniach. Choc z drugiej strony to bylo mile, jak w moim imieniu pogrzmil do Roba i krzyknal” Monika robi fajne fotki, ale nie przyznaje, bo wie, ze wspolpraca ze mna jest chujowa!“).

No i musze napysac esej, a chce mi sie jak wilkowi orac, mam nadzieje wyzgrzytac z siebie resztki motywacji niebawem. Pisze to osoba, ktora niczym mlode wilki z “Kilerow Dwoch” pisze magisterki na zlecenie, dystybucja, degustacja, masturbacja, slaaabo.

A pozniej M. rzeczywiscie nadejdzie i tym razem nie tylko straz miejska zapuka do jej wrot, ale i antyterror z firmy z siedziba w Palacu Mostowskich (aaaj, wrzuco mnie beben, wrzuco), poza tym postanowilam upiec trzy pieczenie na jednym ogniu, wiec pewnie ktoras prawem Murphy’ego bedzie musiala obrocic sie w wegiel, oby nie ta, na ktorej mi najbardziej zalezy. A zalezy mi na tym, zeby np.polaczyc przyjemne z uzytecznym i rownoczesnie usadzic pewna smetna postac na wlasciwym jej miejscu (gdyz bardzo nie lubie, jak ktos wlazi do mojej piaskownicy bez pozwolenia, bom zaborcza suka) a przy tym zaliczyc praktyki na studiach. Juz zacieram raczki, bo wyobrazam sobie mine tegoz klienta, a niech go maly byk w duzym skrocie.

Bym zapomniala, musze kupic sobie w Bootsie spray przeciwko moherowcom, jakis gaz pieprzowy czy co, bo inaczej zamiast zajebistych strzalow spod krzyza bede zmuszona wrzucac tu takie fotki jak powyzsze, jakies kurwa kaczuszki i sloneczka (moje ulubione foto wschodzacego slonca, zrobione z okna mojego pokoiku 2 lipca 2008 roku o 4.17. Tak, nie mam w zwyczaju spac)

Splywam, cos czuje, ze dzialam demotywujaco na neta, bo znowu sie dlawi i zachowuje sie, jakby byl hipsterem i udawal Internety rodem z piszczacego modemu marki Neozdrada TePe. Trzymajta sie cieplo i pamietajta, ze to nie Bog jest odpowiedzia na wszystko,a HODOR! (choc moj nieudany przyjaciel Mufin sadzi, ze orgazm i potrojny kebab sa odpowiedzia na wszystko)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: