Mloda, bezrobotna i wkurwiona

2 Mar

Skladam aplikacje do roboty. Na tyle, na ile pozwala mi moj strajkujacy net i umiejetnosci z pogranicza wszystkiego i niczego.

Pare dni temu ( a moze to bylo dwa tygodnie temu, ktoz wie, w kalendarz nie patrze na daty, tylko na czarne kociska, ktore sa w nim uwiecznione. Co mi przypomina o tym, ze musze wygrzebac kalendarium spod bialych koszul, sciagnac je z wieszaka, zmienic luty na marzec, powiesic na wieszaku, a wieszak zawiesic haczykiem do dolu (!) za roleta na drzwiach. Nie chcialo mi sie szukac gwozdzi, to teraz mam bol dupy)  wygmeralam fajna oferte, pisali, ze jest i na full time i na part time, wporzo.

Dostaje telefon, wiec sie jaram. Chuj tam, ze wypepralam ekran jakims specyfikiem nafejsowym i wsmarowalam w niego wspomnienie mojego manikir…manikiur…manichuj…zrobionego dwie minuty wczesniej.

Pan mnie pyta, czy pobieram zasil dla bezrobotnych. Robie wielkie galy do fona, bo przeciez w moim CV jak byk stoi, ze studiuje, a student nie moze byc rownoczesnie bezrobotny. Odpowiadam, ze nie.

Wtedy dowiaduje sie, ze w sumie to szukali na pelny etat, a jak ktos nie ma roboty na pelen etat, to znaczy, ze pobiera zasil.

Zeby pobierac zasil, musialabym jebnac szkole (czego  bylam niemal bliska), lub miec bojfrenda bezrobotnego nieroba, albo byc studentka w zwiazku z nierobem i jeszcze miec z nim dziecko.  Super, o niczym innym nie snilam! To swoja droga zapewne bardzo motywuje mlodziez angielska do kontynuacji nauki, bo skoro maja wybor, zeby po 16 roku zycia pizgnac szkole w diably i np. pojsc na kase do Tesco na pelny etat i po dwoch-trzech latach zostac menadzerami czy studiowac, dokladac do interesu i miec problem nawet z praca na weekendy, czyli wyjsc ze szkoly na pozycji zerowej, to chyba wiadomo, o co kaman.

sztuczny fiolek

Niestety, Bozio nie dal mi koordynacji ruchow, wiec calkiem niewykluczone, ze wybilabym sobie zeby o rure, a tego bysmy przeciez nie chcieli. Chyba ze klientow rajcowaloby zbieranie moich klow na szufelke pani Waci.

Doda

Kolejny problem, bo nie dosc ze z wokalem cienko (choc znam takich, ktorzy sie upieraja, iz mam bardzo interesujacy glos. Moze wiec powinnam sie zaczepic do seks telefonu, jak Anja Orthodox?) to i granie na trojkacie przychodziloby mi z trudem.

Przez chwile mialam pomysl na zycie, by sie wlasnymi szponami oskalpowac, ale raczej nic by to nie zmienilo, oprocz uwydatnienia mej kontrowersyjnej urody. No wiec skladam dalej, niczym Balcerzak z kabaretu Paranienormalnych, skladajacy podanie.

Jade do kolezanki, jecze jej w rekaw o moim bezrobociu, ta kaze mi skladac dalej i daje mi do zajecia swojego Murzynka, ktory do repertuaru pt. wyrywanie mi paznokci i sciaganie bluzki dolaczyl nowy numer z pogranicza szkolen Amwaya i manipulacji. Rzeczony nielat rasy pol-czarnej (szarej?) wspina mi sie na kolana, po czym poklada mi sie na cyckach, wylegujac sie jak rozjechana ropucha. Jest to calkiem mile uczucie, a ze maly produkuje cieplo, to jest blogo. Stan ten trwa okolo minuty, bo wtedy mniej wiecej Murzynek odkryl, ze moj aparat przy ustawianiu autofocusa swieci czerwona lampka (na co zaden z doroslych jeszcze nie zwrocil uwagi!), wiec wysmarowanie obiektywu recami jest swietnym sposobem na odkrycie, jak to sie dzieje. Po czym znowu palnal mi sie na cycki, wiec uznalam, ze jest zmachany. Po wpakowaniu go do wyrka przez pietnascie minut byl spokoj i nagle maly w ryk. Otwieram drzwi, a ten stoi na bacznosc w wyrku. Wygrzebuje pacjenta z okow jebadla, co jest dosyc problematyczne. Co robi maly? No nie zgadniecie- zaciesza sie w chuj i dalej sie na mnie rozklada.

Wniosek jest taki- mezczyznom od drugiego roku zycia do okolo setnego nalezy gwarantowac nieprzerwany strumien cyckow, wtedy ma sie ich fochy ze lba.

W kazdym razie po powrocie do domu w nocy wylansowalam swieze ogloszenie, wiec zarzucilam wedke. Na tyle skutecznie, ze nastepnego dnia dostalam maila z zaproszeniem na dzob interfju.  O BozeBozeBozenko, pewnie sciema!-pomyslalam, ale nie. Majny ulubiony sklep z ciuchami domagal sie, zebym przypedalowala na dzob interfju.

O samym dzob interfju moge powiedziec, ze bylo krotkie, zabawne (bo najpierw wystraszylam kobitke rekruterke, jak jej powiedzialam, ze interesuje sie motorsportem, a po chwili pokazalam jej moje wydziwaczone paznokcie i dodalam :” ale nie przeszkadza mi to w byciu baba”. Zawsze mnie to bawi) nostalgiczne (gdyz musialam sobie przypomniec, ze zaopatruje sie w ciuchy tej firmy juz od szesciu lat- bym tu strzelila klasyczny bon-mot, ze czas zapierdala niezauwazenie, ale wiadomo, ze tego nie uczynie) i zrecznie (gdyz udowodnilam rekruterce, ze kumam co nieco asortyment, bo jej opowiedzialam o moim ulubionym ciuchu z tejze firmy) Na wyniki czekam z niecierpliwoscia; w sumie wszystko zapowiadalo sie cool, ale ja ze swoim szczesciem  zwichne palec w misce budyniu , wiec sie zbytnio nie napalam.

Aha. Podobno zostalam tez Online Content Designer magazynu studenckiego. Niestety, mimo najwiekszych checi spoznilam sie bite pol godziny na pierwsze spotkanie redakcyjne, bo w szkole mamy nowy projekt, tzw. Industry Project, czyli grupowe zlecenie od klienta. Klentem byla panienka reprezentujaca meska grupe taneczna, wiec A. nie moglam powiedziec Robowi, ze spadam, bo bylabym nieprofesjonalna, B. nie moglam jej powiedziec, zeby sie streszczala, bo bylabym niepoprawna politycznie, C. w sumie nie wiedzialam, czy mnie wkurwia fakt spoznienia, czy to, ze cale to spotkanie moznaby bylo strescic w dwoch zdaniach “w sumie jeszcze nie wiemy, czego od was chcemy, ale juz wiemy, ze cos chcemy”, a nie wlec wielowatkowa dyskusje o testosteronie w sali tanecznej (?) i trzech muszkieterach jako inspiracji.

Na razie wiem jedno- cos juz ruszylo do przodu, innymi slowy wiosna, panie sierzancie.

P.S. A na koniec taki kwiatek, bo fiolek; ja tym czasem zwijam sie w kojo, bo od 10 rano krece jakies promo na koksiarni i musze wczesnie wstac, zeby zrobic sobie lancz, gdyz jak przystalo na studenta na stazu musze sama sobie organizowac szamu i transport, w ramach bycia wspolczesnym murzynskim zbieraczem bawelny. Jest pieknie, ze ja jebie!

http://wyborcza.pl/1,75248,15498803,Sztuczne_Fiolki__Mam_w_sobie_duze_poklady_wscieklosci.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: