Zewrzyjcie szyki, M.nadchodzi

Jakos nic lepszego nie wpadlo mi do glowy jako polska parafraza slynnego “Brace yourself, winter is coming”. Jak przystalo na mocno opoznionego refleksa dopiero ogarniam pierwszy sezon Gry o Tron (bo mnie wymeczyla psychicznie gra o ukrainski tron, wiec przerzucilismy sie z Flafim na Game of Thrones, wzbogaconego podczas szkolenia Joanny Marii K. o KFC,… Continue reading Zewrzyjcie szyki, M.nadchodzi

Kuchty wszystkich krajow, laczmy sie!

Dzisiaj Dzien Bab! Oh ah ej! Jak chlop bedzie dla was niemily, to spokojnie mozecie go polamac albo mu wmawiac, ze piguly na migrene wlasnie wyszly we wszystkim mozliwych aptekach, a dymanie celem dymania nie uchodzi damom. Mylyjona Szaneli, pigmentow, lakierow, fotoszopow i wszystkiego, co uznacie za potrzebne, oprocz odkurzacza i paki proszku do prania.… Continue reading Kuchty wszystkich krajow, laczmy sie!

A ty jedz lowelku…

          …Albo raczej na desce. Byle nie tej od prasowania. Moj smieszny programek do obrobki zakonczyl triala, no chyba sie kurwa poplakusiam (nie, dopoki nie dorobie sie MacBooka nie mam najmniejszego zamiaru dorabiac sie Adobow, zeby potem miec bol z konwersja adobianych plikow z wersji 82 bit na 64 bit). Dalej… Continue reading A ty jedz lowelku…

RUSHaj sie!

Zaczelo sie niewinnie, a mianowicie od tego, ze poszlam na czolowke z autobusem, czyli niechcacy przyjelam pewnego pieknego dnia autobus na czolo, bo zobaczylam na nim cos, co mnie nieco rozpierdolilo, a co gorsza rozczulilo. Azaliz Thor ci on, moj wykladowca Trevor czy jakas inna postac? A nie, jeszcze lepiej, James Hunt, lata 70. Formuly… Continue reading RUSHaj sie!

Mloda, bezrobotna i wkurwiona

Skladam aplikacje do roboty. Na tyle, na ile pozwala mi moj strajkujacy net i umiejetnosci z pogranicza wszystkiego i niczego. Pare dni temu ( a moze to bylo dwa tygodnie temu, ktoz wie, w kalendarz nie patrze na daty, tylko na czarne kociska, ktore sa w nim uwiecznione. Co mi przypomina o tym, ze musze… Continue reading Mloda, bezrobotna i wkurwiona