I w pizdu wyladowal!

3 Feb

Czyli:

-Benny’emu na marysiowej bani udalo sie chwalebnie wykasowac wszystko, co nakrecilismy w sobote. Pytalam go jeszcze przed wyjsciem z tego gniazda rozpusty, czy mam brac sprzet, upieral sie, ze nie, wiec niech mu tam. Of kors po ukamieniowaniu sie ( czy to sie po polsku przypadkiem nie nazywalo “nastukaniem”?) zapomnial o Bozym swiecie, a tym bardziej o backupie. Po czym oddal kamere do wypozyczalni, a koles zrobil format karty i tyle jo widzieli.

Dzisiaj wesolo nadeslal mi msg, ze podobno na wtorek ma miec gotowa calosc do montazu, w co nie wierze i co mu zreszta przekazalam, no to wzial i sie obrazil. Chyba sie powiesze z tego powodu, z naciskiem na “chyba”.

W kazdym razie jest to niewatpliwy powod do naplucia sobie w ryj.

946068_483339255054565_1444726988_n

-moja menago uwaza, ze nie odpisywanie na moje mejle, ani odpowiadanie na telefony slawetnego kolezki z agencji jest dobra metoda na przetrzymanie. Chuj ja to, ze jakas cizia ze Wschoda domaga sie kasiory za dwa dni pracy, w koncu po to jej sie namydlilo galy i sie jej nawet nie raczylo zwolnic, zeby czekala cierpliwie na swoja zmiane, ktora pewnie nigdy nie nastapi, gdyz poniewaz grafik miesieczny jest dla ciot.

– kolacyja, na ktora poszlismy z Flafim i Joanna Maria K. z okazji Chinskiego Nowego Roku bardziej nadawala sie na “Kuchenne Rewolucje” i jebniecie talerzem w podloge/obsluge niz na spozycie. Nie ufajcie kuchni, ktora serwuje chinskie zarcie i nie kreci sie w niej zadna skosna twarz.

-po chwilowym przecknieciu sie kolesia z magazynu studenckiego znowu cisza w eterze, czyli jade na kampus niebawem wybic mu zeby.  Znowu bedzie, ze to JA jestem chamska. Jakze mi przykro.

-Pewnie zapomnialam cos dopisac do rankingu padak minionego tygodnia i to tez jest padaka. Moze transkryptow, o ktore walcze ktorys dzien z rzedu, moze CV, ktore wytrwale skladam wszedzie, gdzie chca panienki z dwudziestoletnimi cyckami.

-nie mam kota ani niczego, co jest zywe i co nie zada w zamian za przytulanko loda albo przynajmniej browaru. Tego ostatniego z zadaniami tez zreszta nie mam, bo albo przeszkadzaloby mi w studiach, albo- zgodnie z ostatnim dziwnym trendem wsrod niektorych moich znajomych rowiesnikow na fejsie-musialabym sie z tym czyms zareczyc, a troche chujowo jest tak na dzien dobry zakladac sobie petle na szyje i jeszcze ochoczo ja zaciskac.

Chyba ze to jakis syndrom barona Mindhauzena albo innego Greja.

1175110_526037424118081_1085725299_n

Ale za to wypozyczylam “Sto lat samotnosci” Marqueza z miejscowej byblii. Plus herbatka, byle na bazie wody z butelki, a nie scieku rodem z kranu (ostatnio na nowo odkrywam ten wynalazek i zmienily mi sie proporcje- z 5 kaw dziennie i 1 herbatynki na 5 herbat i 1 kawe od czasu do czasu. Chyba sie starzeje) i w sumie moge miec wyjebane na ten caly swinski kram; gorzej, jak musze jednak odlozyc i jedno i drugie, by sie cackac z ta pajacarnia dookola.

-Musze sie zmotywowac chociaz do odpisania na mejle, ktore nie maja w tytule “job alert”, zeby przechodzen, ktory bedzie przechodzil kolo mych zwlok marnych, nie opowiedzial pozniej, ze tu lezy moje zycie towarzyskie, ktorego chyba jednak nie zamierzam uskuteczniac z kwiatem tutejszej inteligencji.

Noo dobraaa, moze jak mi powiedza, skad biora benefity albo hajs na zielenine, to sobie jeszcze przemysle.

A na razie…

73308_444551718933319_379217939_n

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: