Z Nowym Rokiem bollywoodzkim krokiem, czyli przezyjmy to jeszcze raz

5 Jan

Tak mi sie z nagla przypomnialo, co prawda rzecz z przelomu 2010/2011, ale nadal w temacie witania nowych rockow.

Podczas podejmowania zyciowej decyzji pt.”Odkurzac czy jednak czekac na traby archanielskie” pewnego grudniowego dnia wpadla do mnie E. i oznajmila mi, ze leziemy na sylwestra. A gdzie? Tego jeszcze nie bylo wiadomo. A odkurzanie poszlo sie pierdolic.

Ze 2010 byl rokiem, ktory dal mi w dupe najbardziej ze wszystkich, to stwierdzilam, ze najlepiej bedzie zrobic mu gudbaj w stylu Armii Czerwonej, czyli hucznie. Dalej byl jednak problem z miejscowka.

Niedlugo pozniej moj znajomy z GG ( to swoja droga ciekawe, jak w gruncie rzeczy GG umarlo powolna smiercia w dobie czatu na fejsie, co wskazuje na niebywale szybka ewolucje form komunikowania sie. Tak, wiem, przynudzam, ale wlasnie pisze esej z teorii mediow i mi sie udziela), rodowity Pakistaniec, lansujacy teorie, ze jest DJem (lansujacy rowniez teorie, ze z checia by mnie wyrwal, co ignorowalam przez bity rok) orzekl, ze ma wejsciowki na sylwestra, czwarte pietro PeKiNu, swiat i ludzie, ponoc cieple zarcie i krzeselka, wiec fajowsko. Uznalam, ze witanie nowego roku wsrod zgrai napalonych Ciapuchow jest wlasnie tym, czego  nam do szczescia potrzeba i kupilam od niego dwa byleciki.

Szczesc Nergalu na zywo moj kolezka nie byl juz tak upierdliwy, moze dlatego, ze musial biedaczek stac na wypizdowie pol godziny pod Atlantikiem, bo twierdzilam uparcie, ze bede za piec minut. A trzeba pamietac, ze dla takiego snieg to substancja egzotyczna, wiec ubiera sie w cienkie cizemki i dzinsiki.

No to my podzgaly na sylwestra marzen. Marynara, kiecunia i moj wlasny prezent osiemnastkowy, ktory M. kupila M., czyli koturny w kotwice. To bedzie mialo pozniej swoja konsekwencje w narracji.

iron-fist-welcome-aboard-womens-wedge-8730-2568_zoomRzeczony obuw w kotwice. Niewazne, ze nie do konca umiem w nich chodzic, co najwyzej wybije sobie klawiature w ladnych butach. Nawiasem mowiac w pazdzierniku 2011, gdy szlam w nich wzdluz ulicy W. do metra, wlasciciel jednej z kebabowni powiedzial mi, ze “PANI LADNE BUTKI”, gdy je zobaczyl. Taka to ciapacia karma moich koturenkow.

W szatni zostawilam swoje emu w wisienki- zwane czule przez K. papuciami- i nabralam wygladu mlodej zyrafy, gdyz wiekszosc Ciapuchow to krasnale, a moje 176cm +10 cm z koturnow to juz nie przelewki.

Najpierw stwierdzilysmy, ze zalapalysmy sie na zenue tysiaclecia i czekalam, az przy konsoli objawi sie moj niedoszly adorator, by wmaslic jego oblicze w plyte za takie brzydkie numery. Na miejscu zobaczylam parujace gary a’la trumienka dla kota (a i owszem, w srodku wywracalo sie pyszne curry) i jakies malzenstwo, ktore przybylo obchodzic nie tyle Sylwestra, co setna rocznice slubu, nie szczedzac sobie przy tym obmacywanek po dupach, wiec rozwazalam powieszenie sie na balonach, sluzacych za dekoracje zimnego, sowieckiego gmachu w marmurach.

Usiadlysmy z E. przy stoliku, by miec wglad na wchodzacych gosci i upewnic sie, ze ich srednia wieku jednak nie wynosi 70. Za chwile przybyl pierwszy sep, polski z ryja, a na dodatek jak sie usmiechal, to wygladal jak rozpromienione sloneczko- tyle mial wesolutkich zmarchow 😀 Popatrzal na nas, po czym wypalil:

-Jestescie z Ursynowa?

” Czy ja mam wypisane na twarzy <<SGGW, zeszlifuj obliczem Al. KEN, to zaznasz rozkoszy w mym akademiku  stu?>>”- pomyslalam, a E. zrobila taka mine, jakby miala odkaszlnac nadmiar tego, czym Mia Wallace pudrowala nosek.

-NIE-Ee- odpowiedzialysmy choralnie, jak japonskie uczennice z Shibuya.

-A za jakiego portalu randkowego jestescie?

I tu moi drodzy bylam juz przekonana, ze trafilam na jakies zebranie Anonimowych Zboczeniow, i choc naplywaly mlode twarze, a takze egzotyczne twarze, to zaczelo to isc w kierunku “Zlotej Jesieni portalu UwiedzMnieIZabierzMiPortfel.pl” Postanowilam przejac inicjatywe w konwersacji:

-Z portalu “Recenzujemy slabe podrywy”, wlasnie masz szanse dostac Nagrode Roku 2011.

E. w smiech, koles w konsternacje, a ja w plastikowy kubek z czerwonym winem brandu Blossom Hill- osobiscie bardziej polecam mniej wyrafinowane mozgojeby, bo sa tansze, niektore etykiety bija Blossomowska o glebe (tu wypada wspomniec nieodzalowane mazurskie wino “Odlot” za kwote 2, 50 zlocisza) a smak nadal pozostaje ten sam.

wino

Obalacie Komune z centrali czy podac kieliszki, prawicowe padla?

Pozniej sie okazalo, ze kolo chyba nie byl taki najgorszy w podrywie ( a moze po prostu najlepiej ogarnial jezyk polski wsrod zbioru samcow alfa na danej powierzchni), bo pol godziny pozniej ciagnal jakas pania w wieku nauczycielskim do kabiny. Pewnie byl prorokiem i chcial zostac podmiotem lirycznym jednej z piesni Braci Figo- Fagot, bo ktozby kurwa nie chcial byc pisarzem milosci, ja sie pytam.

Upic sie niestety nie dalo, bo dookola bylo wiecej niz 40 rozbojnikow, wiec alko raczej symbolicznie, ale stwierdzilam, ze to lepiej, bo musialam zachowac czujnosc wazki.

Potem bylo jeszcze zabawniej, bo zostalysmy wyhaczone z E. przez kolesia, ktory wpadl w slowotok, niestety bardziej w jezyku hindi niz jakimkolwiek innym, a jego gestykulacja wskazywala na nieleczone ADHD. Zanim wybil mi oko przy machaniu raczkami (  robil on na parkiecie za wiatrak, powiadam wam), zdolal przywlec swoich kolezkow, jeden mniejszy od drugiego. Maly Maly zajal sie E., a Maly Mniejszy dokrecal sie do mnie. Z jakiegos sobie znanego powodu uznal, ze po 15 sekundach znajomosci proby pocalowania mnie w szyje spotkaja sie z moim aplauzem. Zmienil zdanie, gdy moje szpony spotkaly sie z jego rozporkiem.

Potem zrobilam cos, czego sie cale zycie bede wstydzic, czyli zdradzilam narod izraelski na rzecz dobrej zabawy z Palestynczykiem, ktory mimo 160 cm wzrostu na haslo “Tel-Aviv” wpadal we wscieklosc i rosl jak Alicja w Krainie Czarow na dopalaczu. Gdyby on biedny wiedzial, z kim ma n a p r a w d e do czynienia, to chyba nie oferowalby mi z taka ochota egipskich szlugow,a predzej bazooke w dupie.

Byla tez panienka tanczaca taniec brzucha- osobiscie uwielbiam! Jakby ktos mial watpliwosci, to do obejrzenia na YT; moim zdaniem widowisko tysiac razy lepsze niz najlepszy striptiz, taniec na rurze czy inne lap dance.

Odnioslam wtedy wrazenie, ze towarzycho Ciapuchow zna sie nawzajem, a malo tego maja swoja hierarchie ciapuszenia, gdyz jedni byli otoczeni wiankiem fanow, a inni mogli co najwyzej tymi fanami byc. To wrazene poglebilo sie, gdy potem lazilam do sheeshowni na Przeskoku, gdzie towarzycho bylo zwykle podobne. Zawsze zapominalam spytac tych kolezkow, jak oni trzepia kase na imprezki i zycie w Wawie, twierdzac przy okazji, ze albo nie maja roboty, albo studiuja (ciekawostka- zazwyczaj ekonomie albo stosunki miedzynarodowe, ktore potem praktykowali w terenie), ale ze chlopcy sa zdolni, to pewnie umieli dotrzec tam, gdzie bywa hajs.

Ogolem rzecz biorac dostalysmy chyba 5 propozycji malzenstwa, z 10 szybkiego numerku (no jasne, o niczym innym nie marzylam, tylko o zdejmowaniu grubych rajstop i uprawianiu sexu w zimnym, marmurowym klo) i tylez samo jeszcze szybszego bloldzoba. Moj bialy honor, biala duma i polonez z “Pana Tadeusza” trabiacy mi w uszach jako rychle nadejscie studniowkowego melanzu oraz biale krwinki husarii nie pozwolily mi na to i dlatego wlasnie jestem w UK, gdzie ze swoim husarskim pochodzeniem plasuje sie nizej pierwszego lepszego Ciaptucha na drabinie spolecznej. A ludzie mnie dopytuja, czy aby nie jestem z Rosji i nie cierpie na alkoholizm wtorny.

Gdy na scenie zjawil sie moj znajomek, w garniturku i celem didzejowania, to ja brylowalam, a E. podziwiala. Nie wiem, czy powinnam to napisac, ale pol roku pozniej z tego podziwiania wyszla drama, tez zreszta przy moim skromnym udziale; kiedys ku przestrodze innym paniom to opisze.

Okolo pierwszej w nocy zadzwonilam po takse, zeby zamowic ja na trzecia i zeby sie wtoczyla dumnie i blado na plac Defilad. Apatyczna lasencja cos steknela o sylwestrze, jakbym kurde nie wiedziala, ze juz jedna noga jestem w 2011 roku i nieuchronnym douczkom z matmy, o fak. (do tej pory, gdy sobie pomysle o mojej uroczej pani od matmy, to mi slabo i sni mi sie na przemian z interfejsem Adobe Dreamweaver).

Godzina 3.00- taxi sie nie zjawia.

Godzina 3.15- ni mo.

Godzina 3.30- milion Ciapuchow nie moglo sie mylic i taksa zostala pozarta przez narody koczownicze.

Godzina 3.35- wydzwaniam do centrali, laska chyba przyjela juz noworocznego aniolka, bo pytala, o co mi chodzi.

Godzina 3.45- taksy nie ma, bo pewnie Rysiu z Klanu spuszczal Bozence wpierdol za seks przed slubem.

Zadzwonilam w miedzyczasie do mojego wspollokatora H.

-H., zadzwon po takse, bo sie stad do Wielkanocy nie wydostane- przemawialam do telefonu. W tle uslyszalam cos w stylu keyboarda mojego sasiada Riczarda i niezdarnych prob spiewu. H. zadal mi pytanie, ktore zapewne kazdy mezczyzna chociaz raz zadal kobiecie.

– A bedziesz ze mna rzyyyyyygac?!

E. stala obok, a ja zrobilam ta wlasnie mine :

AreYouKiddingMeBlackSS

Po czym dla porzadku rzeczy:

-Tak, H., oczyyywiscie!

-Dooobra, to zamaaawiam.

Problem z H. polegal na tym, ze chyba po drodze miedzy naciskaniem na czerwona sluchawke, a rzuceniem fona gdzies w gwizdu zapomnial o swej waznej misji, gdyz jego osobowosc byla silnie naznaczona wplywami Laski z “Chlopaki nie placza”.

Stoje, stoje, czekam na telefon, az nadplywa moj znajomek i pyta, o co kaman. Gdy objasniam, proponuje eskorte ktoregos ze swoich ziomkow ze studiow, a ze stosunki miedzynarodowe, to towarzystwo mieszane. Dopadl mi jakiegos Hucula, pardon, Kazacha, a ze zaitrygowala go blond uroda E., to nakazal transportowac nas bezpiecznie. Ja nie moglam przestac myslec o Pantelejmonie Durnisi z “C.K Dezerterow” i o tym, ze Kazach dzierzy w swych rekach me koturny, a bylam na tyle zafiksowana na ich punkcie, ze sie obawialam, iz gosciu je zajuma, a potem ujebie mi leb.

Tak sie jednak nie stalo, wiec najpierw meterko, potem spacerek w mrozna, pierwsza noc 2011 roku. Chwile potem nastepny zgrzyt, bo klikam na domofon, a tu zero odezwacji. Klikam znowu i jeszcze wieksze zero odezwacji. Otwieram drzwi na klatke, wchodze, mam wrazenie, ze impra u Riczarda juz pozamiatana, choc nikt na schodach nie zgonowal. Racze zapukiwac do wlasnych drzwi- czyzby H. polegl? Wreszcie dogrzebuje sie kluczy i ledwo je przekrecam, a tu mi drzwi ktos otwiera. Paczam, a to zdecydowanie nie H. Z twarzy podobny do nikogo, ale z oczu wypisz wymaluj Bohun! Jopi sie na mnie, wiec pytam grzecznie:

-Kim ty kurwa jestes?

-Roman jestem!!- odpowiedzial niezrazony mym goracym przywitaniem.

Zajrzalam do pokoju H., a tam jego laptop wyczekiwal Pameli Anderson, by ratowala go z alkoholicznej topieli, zas sam H. … No coz, H. jest milosnikiem Nolanowskiego Jokera, nad wyreczkiem mial nawet plakat Jokera, z ktorym sobie wraz z moja zydowska Rodzina produkowalismy fotki. Sam H. postanowil sie zblizyc do oryginalu poprzez makijaz. Niestety, z czerwona szminka siegajaca mu uszu wygladal, jakby ktos w polowie podrzynania mu gardla sie rozmyslil, a na dodatek chcial Jokera przerabiac na Edzia ze Zmierzchu, posilkujac sie tona brokatu. E. po raz pierwszy widziala H. w takiej kondyncji, wiec przypatrywala mu sie jak osmemu cudowi swiata. No i ten nieszczesny Roman z ukrainskim akcentem, ktory swym bohunskim wzrokiem przeswidrowal mnie na wylot, gdy spytalam go, skad raczyl sie wziac w moim wlasnym domu.

Potem dowiedzialam sie, ze to wspolny znajomy H. i jakiejs jego kolezanki, stal na przystanku autobusowym, wiec H. go wyhaczyl, “bo stal taki sam, za to z torba fajerwerkow”. Gdy uslyszalam haslo “fajerwerki”, wpadlam do kuchni, gdyz przeczucie podpowiadalo mi, ze za chwile z Gornego Mokotowa nie bedzie co zbierac. Odetchnelam z ulga, bo fajerwery byly nienaruszone, zas H. postanowil przelamac impas towarzyski z E. :

-Eeeeeehe eee…Ja jesteeeem  starszym bratem M. i sie o nia thhhhrrhhhoszczeee! Czeesc.

Stwierdzilam, ze juz wiekszego zmelinienia osiagnac sie nie da, wiec w sumie spox.

Koniec koncow efekt byl taki, ze Roman samolubnie zajal cale wyro, zas H. lotem koszaco-smolenskim opadl na moje lozeczko, zwane katafalkiem. Probowalam sciagac go z lozka, ciagalam za gumke od gaci, ale rownie dobrze moglabym probowac sciagac wszystkie odcinki Mody na Sukces, wiec E. byla skazana na kime z H. ( w sumie to jej bylo dobrze, bo H. emitowal cieplo) a mi, jak na gospodarza przyszlo, wypadlo w koncu zasnac o siodmej rano na materacyku, bez kocyka.

Nastepnego dnia dostalam SMSa od mamy H., czemu syn marnotrawny nie zglosil sie po rosolek.

Tak tylko to wszystko nadmienilam, bo mimo wszystko COS SIE DZIALO, a na mnie spokoj dziala przytlaczajaco i wpadam w depresje, jak nie dzieje sie nic pasjonujacego. W 2013 mialam tylko dwa postanowienia noworoczne, oba sie spelnily, choc jedno wymagalo ode mnie zagryzienia sie w sobie (i nie, nie chodzi o studia), a drugie bylo poezja sama w sobie. W 2014 tez mam tylko dwa. Jedno male, ale dziwne, drugie wieksze, choc zalezy, jak na to spojrzec.

A na razie musze wyjac notatnik z szuflady, zaczac planowac, a potem robic, robic i jeszcze raz robic!

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: