Bylismy turystami

23 Oct

Z tego co mi wiadomo od stalych czytelnikow, ich ulubiona postacia jest lord Flafi (niech se spiskowce jedne nawiaja swego idola, zeby zalozyl blogaska, mundrale). Zapewne ucieszy ich wiesc, ze wypija mi mozg nie tylko na swojej ziemi, ale przydarzylo mu sie to I w Polsce.

Biedulek wkrecil sie w ogladanie Polsat News, a wlasciwie byl do tego zmuszony, zanim zwalczyl swoje urzadzenie do odbioru brytyjskiej tivi. Szczegolnie zainteresowal go Sejm (nie mogl uwierzyc, ze to nie jest cyrk), Donald Tusk, centrum Warszawy, ktore podziwial w “M jak Milosc” ( oprocz tego pasjonowal sie watkiem trojkata milosnego miedzy Wdowa Po Kartonach a tymi dwiema dziwnymi panienkami; od razu ryknal, ze Marek z M jak Milosc to pedal, wiec nie kuma, po co mu dwie panie na raz ) I Zakopane. Nie mogl uwierzyc, ze mozna dylic w goralskich ciuchach I sie tego nie wstydzic. Flafi sam opracowuje swoje stylowy z wielkim namaszczeniem (ktorego mu chyba kiedys zabraklo, gdy przylazl w czerwonej hawajskiej koszuli, szorcikach I z fioletowym zegarkiem). Potem zaczal nudzic, ze z checia zobaczylby Polske, bo to egzotyka, bo chce miec kapcioszki z bialych niedzwiedzi, bo jego ziomy byly w Dubaju, a on chce wyruszyc naprzeciw tankom, wysokim cenom I ludnosci, ktora nigdy nie jest olmejt ani tym bardziej olrajt.

Dobra, czlowieku, sam sie o to prosiles.

Przed pofrunieciem na ziemie obiecana, a zarazem egzotyczna, zatrzymalismy sie na noc w hotelu przy Heathrow. Lot byl jakos masakrycznie wczesnie rano, na dodatek oferowali nocleg dla Mazdy Flafiego na 11 dni, wiec nie bylo placzu co robic z granatowym bejbisiem Flafiego I jego buczacym Wankielem.

Flafiego- ktory ostatnimi czasy zrobil sie niegrzeczny, rasistowski I antyislamski (pewnie w ramach przygotowan do podbicia Polski)- bardzo razilo pakistanskie wesele, ktore odbywalo sie pod nami (mnie osobiscie razily krzyczace bachory, bo przez narobienie sobie pietnasciorga dzieciakow I ich niepilnowanie jest na wyjebie) I specjalny pokoj, w ktorym niedoszli bojownicy Al-Axy mogli wznosic modly na dywaniku (nie pomnam sprawdzic, czy w tym pokoju byl mihrab, a szkoda, bo bym przyszpanowala swoja wielce wszystkim dookola potrzebna WIECOM o sztuce).

Rzecz jasna jak na kozaka z wybrzeza przystalo, Flafi wszelkie uwagi o niestosownosci lansowania sie z islamskim wyznaniem produkowal sam do siebie I za plecami samych zainteresowych. Marzylam o wepchaniu go do metrowego brodzika, a niech se ma mega chrzest, jak taki z niego krzyzak.

W hotelu byla lipa z szama, wiec poszlysmy cos organizowac z Joanna Maria K., porzucajac tym samym Flafiego w hotelu. Byla przymiarka do ciapaciej szamuny, ktora wciagnela mnie do srodka lokalu przepieknymi zapachami. Zaprezentowalam dno zachodniej cywilizacji w pelnej krasie, sliniac sie do drzwi Ciapucha. Niestety, na moim niedoszlym lanczu siedziala juz mucha, ktora korzystala z opcji „jesz, ile chcesz”, wiec ostatecznie sobie nie pojadlam.

Szczesc Boze, ze nie mieszkalam z celebrytami w jednej lokalizacji, bo ciagac za soba zyrafe to jedno, ale wysluchiwac jej smedow na s w o i m rewirze to drugie ( kurwa, skad wziela mi sie faza na sluchanie piesni Braci Figo Fagot podczas pisania? To pewnie jakis syndrom post-urodzinowy po zabawie na urodzinach Cyca), zdecydowanie nie dla mnie i nie dla mojego porywczego charakteru. No chyba ze chodzi o prace u podstaw i ekspresyjne nauczanie sasiadow z ulicy K. angielskich przymiotnikow, okreslajacych czyjas (im)potencje intelektualna.

Flafi stwierdzil, ze Palac Kultury wyglada jak kosciol, poza tym byl szczesliwy, bo udalo mu sie kupic sandalki- niestety, konsekwetnie odmawial dokupienia do nich skarpetek. Nie dosc, ze odroznial sie swoim ryjem od reszty spoleczenstwa, to jeszcze spacerowki mial jakies nie te…Zauwazyl, ze ceny u nas sa zryte, aczkolwiek bardzo podobal mu sie TV za 80 tauzenow i trzeba bylo go spod niego wyciagac. Dopytywal mnie, czemu wszystkie laski w moim wieku wygladaja tak samo i maja te same ciuchy i fryzury, choc- co mnie powaznie niepokoi, bo zaden chlop tak sie nie zachowuje- nie ogladal sie za dupami*.

Najwiekszy fart Flafiego polegal na tym, ze bedac wleczonym za frak w kierunku warszawskiej Starowki, mial okazje zaznac unikalnej atrakcji turystycznej, a mianowicie zobaczyl rozgrzewke przed miesiecznica smolenska (rzecz miala miejsce 6 sierpnia). Na widok ludnosci rzucajacej sie entuzjastycznie na krzyz i obwieszajacej go rozancami zamyslil sie, po czym powiedzial jakze trafnie i jakze ladnie po polsku „KURWA JA PIERDOLI” (Sprawcow zamieszania kojarzyl z Polsat News, aczkolwiek mam impresje, ze nie do konca dowierzal telewizorni i zrobilo to na nim wieksze wrazenie w wersji live) Plebsiarnia byla zajeta niemal napierdalankami i spiewaniem piesni „Jarku, cos Polske”. Tu sie zawieszam, bo niestety nie pamietam, czy Jarku cos Polske odbudowal, wkurwil czy moze cofnal w rozwoju.

Takich atrakcji nie mial biedaczek w Krakowie, natomiast po drodze do Cracovii dostawal piany, bo akurat jedna z polnych drozek dymala Pielgrzymka Rodzin- wszyscy ubrani w prazacym sloncu w plastikowe plaszczyki przeciwdeszczowe. Z daleka wygladalo to jak viral Durexa, wiec jak sie te ciuchy mialy do rodziny, kurwa, ja sie pytam. Flafiego najbardziej szokowal fakt, ze ktos byl laskaw tym lumpom wydzielic kawalek pasa na jezdni, by mogli po nim swobodnie zapierdalac i machac flagami. Z oddali  wygladalo to jak powrot kresowiakow na ziemie odzyskane albo  kapitulacja, wiec zatrwazajaco.

W Krakowie Flafi nalykal sie wstydu, bo zobaczyl nawalonych Angoli, ktorzy przyprawiali sobie cycki i blond peruczki. Niestety, nie chcial sie przywitac z kolegami po fladze i choc przez chwile przestal trabic, ze Anglia uber alles in der Welt. A ja ponownie nawpierdalalam sie dobrych lodow, tym razem o smaku ciasta marchewkowego, czerwonego welwetowego ciasta( czy „Red Velvet Cake” ma jakas nazwe w jezyku polskim?), czekoladowego brownie i sernika. Niestety, nie pamietam nazwy lodziarni, ale lodzik- co przeczy powszechnej opinii-robiony recznie to jednak dobry lodzik.

Tak poza tym to Warszawa bardziej pany niz Krakow, choc mialam okazje zobaczyc oltarz Wita Stwosza i to juz drugi raz, bo po raz pierwszy przygladalam sie temu cudowi 13 lat lat temu. Za drugim razem zrobil na mnie o wiele wieksze wrazenie, moze to za sprawa prania mozgu na historii sztuki, albo powazniejszego odbioru, w kazdym razie ja mialam chec posterczec przy oltarzu ze trzy dni, a Flafi sie nie niepokoil, ze zajmie sie plomieniem od swieczek, wiec trzeba bylo spadac. Nie chcial tez skladac smolenskich wiencow na Wawelu, sfynia.

Bylabym nie wspomniala, ze pomnik przedstawiajacy glowe Kazimierza Wielkiego jest nie tylko brzydki, ale i w chuj brzydki, ale wspominam, wiec looouuuuz. Ogolem rzecz biorac ktoregos pieknego dnia musze sie wybrac do Krakau SAMA na dluzsze posiedzenie, bo nadal nie jestem w stanie okreslic swojego stosunku do tej lokacji. Zreszta od dawien dawna marzy mi sie trip po calej Polsce, do uzgodnienia samej ze soba czy samotna eksploracja terenu, czy moze dzialanie w stadzie, wiem tylko ze na mapie uwzgledniam Trojmiasto, Prusy Bydgosko-Torunskie (milijon lat nie bylam w Toruniu! A ktos musi chlastac w mankiet ojca Rydza, z wycyganieniem autografu na cyckach wlacznie) Zielona Gore, bo jakos z oddali wydawala mi sie wygladac malowniczo, cos mialam jeszcze na lyscie, ale dobra, ja z moim nieogarem nie jestem w stanie dostac sie na Saska Kepe bez zgubki w okolicach Zoliborza, wiec dobrze to rokuje moim podrozom.

Wracam do Flafiego  i jego wojazy. Za bardzo sie rozmarzylam. Przestan, kurwa, moja droga M.

Na wsi u wuja Wawrzonka Lord Flafi krecil z niedowierzaniem swoim lysym lbem, gdy lapalam na wpol zdziczale koty wuja i przytulalam- Flafi nie popiera mojej milosci do narodu miauczacego. Ja z kolei nie rozumiem, jak zolnierz RAFu mogl sie emocjonowac swoim Shi-tzu (nie, nie SHITzu), ktorego pieszczotliwie z Joanna Maria K. nazywamy pizdolizem.

Natomiast Flafi i jego kichy przezywaly ekstaze po podczepieniu sie pod gara cioci Eli; osobiscie uwielbiam jej nadziewane papryki ( takie cos jak golabek, ale bez kapuchy- skad inad wiem, ze to rowniez ulubiona rumunska potrawa, wiec wylazi ze mnie cyganski tabor) i o ile mi wiadomo, to na dzien przed kazdym moim przyjazdem ciocia nadziewa papryki do polnocy, zebym sie nimi obszamala na zapas. Biorac pod uwage niestrawialnosc brytyjskiego miecha, walacego starym knurem i skarpetkami dywizjonu po porannych cwiczeniach, doceniam ten gest. Flafi rowniez, gdyz wpierdalal wszystko z zachwytem. Lokalna ludnosc rowniez chciala poznac przyglupa…pardon, lorda…w tym moja kuzynka Zosia, ktora nawet specjalnie na ta okazje odebrala jajka swoim kurkom i poleciala odwiedzac wuja Wawrzonka, a tak naprawde to chciala dojrzec z oddali wizytacje z zagramanicy.

Problem z Flafim na wsi polegal na tym, ze biedulek boi sie much, a tam jest ich pelno i probowal nawiazac znajomosc z konmi i oslem, ale bezskutecznie. Dlaczego? Otoz na wizytacje raczyl sie wysztynic jakims Armanim czy innym Chanelem, wiec ilekroc przechadzal sie obok koni, to uciekaly od niego w poplochu, bo im smierdzial. Wybredne te kunie, jak im nawet Armani nie pasi!

W kazdym razie pajacowi bylo smutno, bo chcial wytargac Klapcie- naszego ukochanego osiela- za grzywke, a ona, choc najwolniejsza ze wszystkich parzystokopytnych, spierdalala przed nim jak o tyczce. Powiedzialam mu wiec, zeby nastepnego dnia lazl pod prysznic (Flafi ma fobie na punkcie zarazkow, smierdzenia i czystosci. Nie to, zebym sie jarala, jakby walilo mu spod skrzydla, ale caly czas sobie wmawia, ze smierdzi, a jak przejedzie sie po nim palcem, to az piszczy, o fuuuu), ale sie nie sztynil, bo stwory boja sie obcych zapachow. Tak tez uczynil i ku mojemu zdumieniu nie udalo mu sie wpakowac klaczy Klarze lapy do dzioba, natomiast gruchal do niej z radoscia „Aluni”, bo nie mogl spamietac, ze chodzi o „Klaruni”.

Jego przyjacielem na dobre i na zle zostal leonberger Leo, ktory kocha kazdego, kto zrobi mu dobrze. Mnie uwielbia za to, ze kiedys dalam mu skorke od chleba i tamtej pory lazi za mna jak pies wlasnie- ktoregos razu na posesje wlazl poldebilny husky sasiada wuja, ktory chcial sie ze mna bawic, na co Leo bylby mu odgryzl fizjonomie bez zastanowienia i chcial mnie przed nim bronic. Uroczy  duet wspaniale sie rozumial; jeden bal sie much, a drugi byl przez nie gryziony, wiec Flafi brzdeczal do niego per „biedny chlopczyku”, a ze przemawial milo, aczkolwiek w jezyku Leosiowi nieznanym, to Leo sluchal go jak urzeczony, zwalajac sie obok niego na ziemie swoim 80-kilowym cielskiem.

Idylla trwala do pewnego momentu, a mianowicie do tego, w ktorym Leosiowi zamarzyla sie wolnosc. Leo czesto ucieka i jakims dziwym trafem zawsze trafia do sasiada zza miedzy, niejakiego Wiesia, ktory slynie z tego, ze jest koneserem spirytualiow, po ktore pyci zygzakami na lowelku razniej niz Lance Amstrong na dopingu i ceni sobie minimalizm w dekoracji wnetrz- ponoc oprocz szafy i lozka w jego chacie nie ma nic. Przed jego domem stoi miska na resztkach taboretu, zwana przeze mnie Whirpoolem, gdyz podobno sluzy do prania Wiesiowej konfekcji. Leosiowi to w niczym nie przeszkadza i raz spal nawet z Wiesiem w lozku, wiec Wieslaw przebudziwszy sie po ciezkiej zwalce byl przekonany, ze przespal sie z niedzwiedziem.

Leo podczas swoich ucieczek wykonywal tez demonstracje terrorystyczno-polityczne, bo udusil kiedys sasiadce- Jasce, ktora jaraja PININDZE (nie, nie PIENIADZE, PININDZE wlasnie!)- dwie kaczki, a z jedna w ryju wesolo biegal, machajac ogonem, po czym gdzies ja niecnie porzucil. Przypadek? No coz, Wladimir Putin nie dzwonil do nas na Skajpaja, wiec wierze, ze jednak tak.

Tym razem Leo postanowil bawic sie z cielakiem sasiada, majac wyjebane na fakt, ze obok stoi mamusia rogacizny, a spotkanie z kopytem w czaszce jest takie se. Jak wrzasnelam „KURWA, LEO ZNOWU ZJEBAL” to na scene wkroczyl Flafi, gdyz w swej karierze byl tez czlonkiem sztabu kryzysowego, wiec przystapil do akcji, myslac, ze nadal ma do czynienia z epidemia choroby wscieklych krow. Stanal na kamieniu, po czym zaczal nawolywac Leosia.

Leosia nie nawolal, bo za ogrodzeniem ma on wyjebane zarowno na jezyk polski, jak i angielski, nie obchodzi go tez stopien wojskowy nawolujacego ani hierarchia spoleczna, wiec jest w swym anarchizmie demokrata. Za to cala wiocha zleciala sie podziwiac przedstawienie, oprocz innego sasiada Wawrzonka, niejakiego Pici, ktory robil kariere w UK, konserwujac wezly sanitarne, gdy tymczasem jego malzonka dobrze sie bawila z calym zastepem lowelasow w PL, wiec mial uraz do tej pieknej, wybrzeznej mowy. Ostatecznie Leo wrocil z powrotem, skuszony, ale nie skruszony.

Z wiochy przenieslismy sie do Zakopanego, gdzie 10km Zakopianki robilismy w  4 godziny. Po drodze Flafi zajmowal sie liczeniem bocianow, gdyz ptasi emigranci bardzo go zafrasowali, od kiedy zobaczyl mojego pluszowego bocianka, zwanego Robertem Kubica Juniorem/Malym Polakiem i nie wiedzial, co to takiego. Otrzymal wiec wyjasnienie, ze to pierwszy Polak-emigrant, na dodatek dziwaczny, bo nie leci na angielski zmywak, tylko w kraje oferujace seksturystyke. Flafiemu najbardziej podobalo sie, ze bociany chodza w parach i zaczepiaja krowy.

Zatrzymalismy sie w pieknym pensjonacie w Myslenicach, do ktorego nie bylismy w stanie dojechac, ale Flafi podsluchiwal, ze kierujemy sie na Rzeszow i jakims dziwnym, agenturalnym sposobem udalo mu sie wypatrzec wlasciwy drogowskaz- jedynie spytal mnie, czy tak sie to pisze. Tym samym karny penis dla Joanny Marii K. i wuja Wawrzona, bo im nie udalo sie wypatrzec wlasciwej drogi. Za to w pensjonacie rzadzil polroczny kociak, wiec zgodnie z przewidywaniami Flafiego rzucilam swoja torbe w diably, po czym nosilam kota jak niemowle, nie zalujac mu buziaczkow w czolko, majac w dupie glupie texty Lorda o zapchleniu i oznakach staropanienstwa.

Z tego wszystkiego zaluje, ze nie udalo mi sie dobic na…cmentarz w Lapanowie. Wszyscy motorsportowcy polscy wiedza dlaczego- chcialam zlozyc uszanowanie Januszowi Kuligowi, ale z takim dream teamem byloby raczej trudno o refleksje i odpowiedni nastroj. Kto wie, moze kiedys…

Po drodze do Zakopanego trzeba bylo z kolei wyjasniac Flafiemu, czemu zakopianskie domki sa budowane za dolary z Grynpointu, a nie za funty. W samym Zakopanem nawiedzilismy niestety tylko Krupowki, zeby Lord mogl zobaczyc gorali i jebnac sobie z nimi fotke na fejsa, natomiast bardzo zaluje, ze z Zakopanego zrobil sie taki kaszan dla turystycznego pospolstwa, z kebabami, oscypkami i jakimis takimi dziwnymi sytuacjami rodem z tureckiego bazaru. Gorale zarabiaja na „czytanie z Jontkiem ksiazek i robienie rekopisow”, a miasto na placowym, ciekawe tylko, na jak dlugo, dopoki turysci nie stwierdza, ze wola sniadoryjnych lokalsow z Hurghady. Aha, wtaszczylysmy tez Flafiego na Gubalowke- on jeczal, ze byla cala zamglona, a ja ze swoim lekiem wysokosci raczej poczytywalam to sobie jako plus. I do tego zakumplowalam sie z owieczkami!!

Pozniej nastal czas na powrot do Wawy, po czym przejadzke do Olsztyna (smiejscie sie, ale zrobilismy 1700 kilosow po ziemi obiecanej, czyli odleglosc niewiele mniejsza od tej miedzy PL a UK), bo jak byl w gorach, to trzeba bylo go zatarmosic nad jeziora. Tam celebrytow ugaszczal Bohdan L., nasz ulubiony konstruktor rajdowych/wyscigowych/roznych Fordow; niektorzy powiadaja nawet, ze w swym lesie ma caly Bohdan L. Motosport Ford Company i skreca fury Kena Bloka na sznurki, albo i n i t k i.

Bodzio produkuje wspaniale jedzenie, a przy tym opowiesci z szybkiego i wscieklego srodowiska, ktorych mozna sluchac godzinami (BTW- czas przelamac monotonie i wyjechac wam z reca kulturalna- na bebnie kreci sie juz co nieco o pewnej ksiazce, ktora zintensyfikowala moja bezustanna goraczke, wiec na druga nozke cos sie przyplata z kinematografii sciganckiej, zeby bylo w temacie pasji i konikow).

Ma tez czteroletniego syna Colina (maly nazywa sie tak rzecz jasna na czesc Colina McRae), ktory z miejsca podbil me serce, nie tylko platynowa czuprynka, ale i fantazyjnym podejsciem do zycia. Nastepnego dnia po przyjezdzie przybylam w asyscie naszego kierowcy J. z hotelu do domostwa Bodzia L. I zastalam tam nastepujaca scene: Flafi gral z Colinem na tablecie w Angry Birds. Jeden pouczal drugiego po angielsku, co ma robic, a Colin odpowiadal po polsku.

Co ciekawsze, udalo im sie porozumiec.

Pan domu zdecydowal, zebysmy wyplyneli w rejs jego lodka. OK, choc nigdy w zyciu nie pakowalam sie wczesniej na lodke, wiec jej niebezpieczne bujanko juz na etapie cumowania wywolalo u mnie histerie („Kurwa, ja pierdole, ja tu umre, ja tu sie utopie”), ale jak wtoczylam sie w koncu na poklad, to uznalam, ze jest calkiem w porzadku. Flafi siedzial na pieterku i podziwial z niego jezioro, a momentami lodka kierowal Colin, wiec mialam ci ja arytmie polaczona z szybkim wyznawaniem grzechow. (tylko komu jako ateista mialam wyznawac owe grzechy? Chyba Nergalowi)

Powtarzam-ten kolo mial cztery lata, korzystal z bidetu jak z umywalki (bo do wlasciwej nie siegal) i kierowal lodka jak jakis kurde wielorybny bosman. Wtem dostrzeglismy kogos, kto tez jest szybki i ryzykowny, ale w o wiele milszy dla mnie sposob.

Sasiadem Bohdana L. Jest niejaki Krzysztof Holowczyc i znowu zaangazowanym w temat nie trzeba tlumaczyc, kto to, podobno tym niezaangazowanym tez nie, bo jest najbardziej rozpoznawalnym kierowca rajdowym w Polsce. W Olsztynie postac darzona wielkim szacunem i co powie Holek, to swiete; Holek nie popiera picia alko na lodce, wiec wszyscy, gdy go widza, chowaja ekwipunek gdzie sie da.

Okazalo sie tez, ze ma swoja rozrywke, ktora jednak mnie nie zdziwila, a ja mialam unikalna mozliwosc ujrzenia pana europosla, jak sobie ustawia boje na jeziorze, po czym ze swoimi mechanikami sciga sie po jeziorku na czas. W zaleznosci od danej konfiguracji dwoch panow siedzialo sobie w lodzi i mierzylo czas scigantowi na motorowce. Zwyciezca bierze wszystko- w tym wypadku dzien wolnego, spedzony prawdopodobnie na zaczepianiu nadobnych panien olsztynskich i bajerowaniu ich na wygrana z Holkiem.

Holek jednak nie bylby soba, jakby posrod hollywodzkich usmiechow, czerwonych okularkow plywackich i spodenek w kwiatki nie pokazal leszczom, ze technike jezdziecka ma opanowana na sprzetach, ktore de facto nie maja nawet jednego kolka. Od boj wykrecal takie baczki, ze tegoroczne Kryterium Asow z Karowej nie ma nawet podlaczenia. Ja z kolei wczesniej brodzilam w dzinsach przez nenufary, by zrobic sobie z nim fotke- wspaniala sprawa, szczegolnie po sparowaniu jej ze zdjeciem sprzed 12 lat, gdy wpadl do Bogusia w odwiedziny swoja Suzuki Hayabusa, a my bawilysmy wtedy z Joanna Maria K. w Bodziowej kuchni.

Legendy glosza, ze malzonka pewnego znanego na Warmii i Mazurach gangsty usilowala kiedys doskakiwac do Holka, bo niewlasciwie zaparkowal u Bodzia swoja fure i „jeszcze sie kurwa glupio usmiechal, zaraz mu obije tego jebanego, usmiechnietego ryja”, powiadala oburzona niewiasta, spotkawszy go na stacji benzynowej.

W pewnym momencie Colin-wyposazony w kamizelke plywacka-po prostu skoczyl z burty, a ja zamarlam z przerazenia. Okazalo sie, ze on tak czesto i wlasciwie bardzo to lubi. Mialam w reku aparat i dla odmiany malo nie padlam na pysk ze smiechu, kiedy Colinek wrocil na lodke, po czym ponownie wylazl za burte, tym razem z komunikatem nastepujacej tresci:

-NIE KAMERUJ MNIE, JAK BEDE LAL! (spodobalo mi sie to fachowe okreslenie „kamerowac”, przyznaje. Nie jakies tam close-upy, long shoty, mid shoty i krecenie na setke, phi)

W domu spozylismy wieczerze, a na dodatek whiskacza z cola (mowie to ja, osoba, ktora jeszcze trzy miesiace temu nie spojrzalaby przez minute na lyche), przynajmniej ja, bo Flafi po majtaniu na Titanicu splynal na gore. Colina nalezalo polozyc spac, ale sie uparl, ze trzeba przeczytac mu bajke. Zrzadzeniem losu padlo na mnie, wiec Colinek pociagnal mnie do sypialni z werwa, wiec moze dzieki takim jak on arcypalant Michalik twierdzi, ze dzieci kusza ksiezy. W sypialni cieplutko, tylko mala lampka nocna, a poduszki mieciutkie, za to ja po trzech dryniach. Colinek nielaskawie kazal mi czytac ksiazke o dinozaurach. Czytam, czytam, chwilami przerywalam, by zaczerpnac dechu, na co Colinek krzyczal „CZYTAJ, CZYTAJ, NIE LEN SIE”, az w koncu niemal na pol spiaco spytalam go, czemu ciocia Asia nie moze mu poczytac.

-BO CIOCIA ASIA JEST ZA DUZA!

-A ja?

-Ty jestes dobra. CZYTAJ!!

(BTW- Colin powiedzial mi tez, ze slabo byc doroslym, bo dorosli sie nie smieja. Do przemyslenia.)

Co tu duzo mowic, dzieciak mnie zdobyl, szkoda tylko, ze znakomitej wiekszosci mezczyzn taki niewymuszony urok mija po siodmym roku zycia, gdy proponuja laskom z podstawowki seks w kiblu (sytuacja, ktora w pierwszej klasie podstawowki przezylam na wlasne uszy). Oby Colinek taki nie byl, bo w przeciwnym razie zrobimy mu komisyjny przejazd jedna z fur tatusia- my bedziemy siedziec w srodku, a on bedzie mial wleczone 🙂

Tym sposobem z emocjami i egzotyka mentalnosci polskiej dobili my do 15 sierpnia, kiedy celebryci polecieli do UK, a ja tuz po wpakowaniu ich w samolot przypomnialam sobie o premierze Marcinkiewiczu poprzez glosne „Yes,yes, yes!”

Co robilam pozniej, co widzialam i dlaczego gwizd z czajnika przypomnial mi o bombardowaniach podczas II Wojny Swiatowej to temat na inna rozkmine.

A jak Flafiemu podobalo sie w Polsce? No coz, pare dni po powrocie ponoc przetrawial w glebi swego ja wszystkie atrakcje, jakich zaznal, a ktorych nie dane byloby mu odczuc podczas wycieczki zbiorowej z Orbisu i pojawil sie pewien problem.

Mimo naszych staran, zeby Flafi sie zniechecil i nie marudzil, ze chce znowu ogladac Warszawe, to juz zaczyna napomykac o kolejnym wyjezdzie. A klasyk na to rzecze:

*Niepokoi, bo robi to kazdy, nawet moj Dedi zwykl byl (co ciekawsze oboje zwracalismy uwage na ten sam typ panienek, czyli dupiasto-cycaste brunetki), aczkolwiek gdybym sie dorobila jakiegos bojfrenda i odwalaby przy mnie takie szopki, to kimalby na wycieraczce. Z obitym ryjem. Jak ja nie moge sie ogladac za innymi, zeby nie uslyszec, ze jestem kurwa, to druga strona tez.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: