Zabij mnie trojkatnym tlokiem

7 May

Wczoraj Flafiemu udalo sie chyba zabic sasiada.

Niestety, nie skumal ciezaru swej winy, bo wywalil sie na fotelu, szamal lody i ogladal “Zycie Pi” (moim zdaniem najbardziej przekonujaca postacia tego filmu byl Richard Parker, czyli wygenerowany komputerowo tygrys. Zachowywal sie dokladnie jak moja sp. kotka Pusia, nawet podobnie pokazywal zeby w chwilach zlosci, a to sie rzadko zdarza, zeby Computer Generated Image byl az tak realistyczny. Do porownania chocby z Oslem ze Shreka, ktory chodzil jak pies), ekscytujac sie latajacymi rybami. Tymczasem nasz sasiad byl zgarniany na szufelke przez paramedykow.

O co poszlo? Tu musze cofnac sie do srody.

Wrocilam ze szkoly (…wyciagnelam wesolo flaszke, ludzi przepedzilam, hej hej, lalala, hej hej), pogoda byla piekna, slonce przeswiecalo przez soczyscie zielone liscie, a ja czulam sie mentalnie rozjechana faktem, ze musze zabierac sie za swoj esej (ktory od wczoraj uparcie stanal na 1100 slowach), wiec wzielam kompa i notatki do ogrodka, po czym wyjebalam sie pod drzewkiem. Jan Kochanowski uderzal w swoje poezyje pod lipa, a ja pod jakims ostrokrzewem, ktory gubi kolczaste liscie i przy kazdej okazji wbijaja mi sie w dupe.

Patrze- na parkingu stoi rzach Flafiego, natomiast nigdzie w polu widzenia nie dostrzegam spiewajacego ani krzyczacego “KURWA JA PIERDOLI” obiektu. (proby nauczenia Flafiego lepszego sortu slow spelzaja na niczym. Zlosliwie umie juz powiedziec “piesek”, natomiast slowo “kotek” dalej w jego wydaniu brzmi jak “KURTEK”. Wyobrazcie sobie, jak bedzie ganial po podworku u wuja Wawrzonka i wykrzykiwal “KURTEK JA PIERDOLI” na widok 11 kocich twarzy…Toz go te wiesniaki z sasiedztwa nabija na widly. Przynajmniej przestal juz mowic do lodowki “chodz na lodzia”, co zawsze wzbudzalo moje podejrzenia)

Az tu podjezdza Mazda RX-8, taka podobno granatowy metallik (tu moge zaczac sie upierac, ze to pruski blekit, hehe) wytacza sie z niej Flafi, koszula pracowa rozjebana jak u fana “Ona tanczy dla mnie” ze Swornychgaci. Zdeko sie zadziwiam, on tym bardziej, bo od goraca udalo mi sie przysnac, wiec mnie skutecznie obudzil, jak zwisal mi nad glowa i dopytywal sie, czy podoba mi sie jego nowe wozidlo.
Lukam, no, milo, fajnie, kubelki, male toto i niskie. Pytam sie wiec, gdzie bedzie pakowal swoje ukochane lody na patyczkach, bo bagazniczek z zewnatrz wyglada tak, ze chyba nie bylabym w stanie wsadzic do niego peczka pietruszki.

Zaskok- po otwarciu malej klapeczki nagle z malego bagazniczka robi sie duzy bagaznik. Caly myk polega na tym, ze bagaznik jest umieszczony gleboko w srodku, tak jakby byl wydrazony. Ma to plus, bo masz fure o krotkiej linii nadwozia, 232 KM i silnik Wankla ( ze wzgledu na buczacy odglos bardziej to podchodzi pod Wankiela, ze niby cymbalistow tez jest wielu), nawet mozesz poudawac, ze Mazda nie sluzy ci do wozenia bachorow do przedszkola, a wkurwiajacej malzonki do SPA. Problem w tym, ze na jedzacym sushi projektancie wymusilo to stworzenie tylnich drzwi wielkosci klapki dla kota, a pas przedniego fotela moze sluzyc osobie z tylu do powieszenia sie. Albo przynajmniej do zaplatania sie.

Wkurwia tez klips otwierajacy tylnie drzwi, bo przypomina skrzyzowanie zapiecia holenderskiego piwa Golsch z otwieraczem do puszek, bo trzeba go i ciagnac, i popychac i cudowac. To bylo calkiem seksistowskie, drogi Konstruktorze Ping-Pongu, gdyz panienka z trzycentymetrowymi paznokciami niestety temu nie podola. Wiem z autopsji. Na szczescie nacji slynacych z kradziezy w okolicach testow jest niewiele, wiec uchylone okienko jest ol rajt. Jest tez ol rajt dlatego, ze pozostawienie na sloncu Mazdzianki konczy sie odparzeniami na dupie przy wsiadaniu do srodka.

To przechodze do tego, co wszystkich ynteresuje bardziej niz “Tadeusz, wode zakrecili”, albo “Kurwy rzucili do naszej wioski”.

Czyly jak to jedzie?

Pewnie oczekujecie skrajnej opinii, albo “orgazm, orgazm” lub “ja pierdole, przy najblizszej okazji spycham ten szajs ze skaly do morza”.

Wlasciwie to moge powiedziec, ze ta Mazda jest fajna do pojezdzenia, gwizdze przy okazji jak czajnik, jest zrywna, robi wrazenie na tutejszych kmiotach ( w Dorset Mazd jest niewiele), a inni Mazdzianie machaja rasiami na jezdni na widok tego stworzenia( nie jestem w stanie zdecydowac, czy jest toto ladne, czy brzydkie, bo za bardzo przypomina mi concept cary, ktorych sie boje, bo wygladaja jak embriony splodzone przez roboty w tokijskiej dzielnicy rozpusty. Osobiscie jestem fanka oblych ksztaltow z pazurem, przyjazniejszych dla oczu, np. Citroena C4). Przy zbyt poznym wejsciu w zakret tyl nie chce sie pogodzic z przodem, tak jakby nim z lekka zarzucalo, ale wlasciwie to sklada sie na calosc fanu wlasciwego. Nawet nieco pociska w fotel.

Tylko ze ja moge ta Mazdzianke i jej Wankiela co najwyzej polubic, a nie pokochac, bo moje serce skradl silnik boxer i nad syczace gwizdy (gwizdzace syki?) przedkladam mile bulgotanie, ktore podnosi wszystkie wlosy i budzi pol dzielnicy; drugie pol juz sie obudzilo, widzac w lusterkach swoich zdezelowanych Daewoo Lanosow niebiesko-zlote blysniecie.

Nie wszyscy podzielaja entuzjazm do furmanek z aspiracjamy (info dla nudziarzy- Mazda pali 16l/100km i potrzebuje specjalnego oleju, bo nie poleci na fryturze niestety), tak jak wspomniany wczesniej sasiad. RX-8 jest plaski i dosyc niski, wiec tez nie da sie nim podjebac na chodnik celem lansu, no chyba ze sie po drodze lubi zbierac wszelakie elementy.

Zrobilo sie nieco niehalo, bo synus naszego stuletniego sasiada triumfialnie wjebal sie swoim Oplem na podjazd pod nasza chalupa, gdzie sasiad to akurat moze sobie natutniac, bo ma dwa wlasne miejsca parkingowe. Jak przystalo na goscia z demencja, nie bedzie pamietal drogi do wlasnego kibla, ale bedzie wielkopansko pycil dwoma kaszlami naraz. Na dzien dobry zaczal wyjezdzac z ryjem w odpowiedzi na grzeczna uwage o przeholowaniu synusia w miejsce odosobnienia, wiec pewnie bidulek za mocno nakrecil cisnieniomierz i go ponieslo. Swoja droga, to byl pojedynek mistrzow- jeden sfatygowany, a drugi z by-passami, to chyba nawet lepsze, niz walka kogutow, gdyz Lordowi Flafiemu pewnie udalo sie zabic sasiada…nawijka.

I niech mi kto powie, ze wojna trojanska zaczela sie o dupe! Pewnie chodzilo o tego konia, zeby w procesie ewolucji technologicznej i zgodnie z duchem filozofii determinizmu technologicznego zostal przeksztalcony w konia mechanicznego.

Jesli ktos jest spragniony czegos wiecej, to prosze bardzo:

I bede to powtarzac na kazdym kroku, zawsze i wszedzie- operatorzy kamer w TG to geniusze. Moze nie wszyscy to zauwaza, ale na mnie to robi wrazenie, kompozycja kadru,montaz, zastosowanie filtrow polowkowych, przyciaganie wzroku widza. Podoba mi sie, juz ktorys rok z rzedu i nie widze jesli chodzi o realizacje telewizyjna lepszego programu motoryzacyjnego.

Advertisements

3 Responses to “Zabij mnie trojkatnym tlokiem”

  1. CarMay May 7, 2013 at 10:26 pm #

    Doprowadził Go tylko do zawału… a mógł zabić ! 😀 I nie Opel ino Vuaxhall czy jakoś tam…. A wogóle to jak można stawać komus na miejscu ?! Karny kutas i jazda !

  2. Joanna Kalinowska May 12, 2013 at 12:37 am #

    No właśnie, nie dodałaś, że pół godziny po spotkaniu na szczycie po sąsiada przyjechał ambulans i paramedycy zabrali go do szpitala, Flafi był z siebie dumny, bo faktycznie pocisnął sąsiadowi, ale ten z kolei nie widział nic złego w tym, że wbił na nasz podjazd jakimś syfem.

  3. monicam May 13, 2013 at 7:25 pm #

    CarMay- nie tylko karny kutas, to po prostu hanba, ze gosc ma wlasne dwa parkingi, a wpierdala sie jeszcze na nasz…Niech wjezdza na parking na college’u, to go chlopaki rozjada swoimi crossowkami, przecinakami i skuterkami dowozacymi pizze na wszystkie mozliwe strony :] Mogl zabic, nawet podkasywal juz rekawy w tym celu, a jednak sie wstrzymal i oddal sytuacje w rece dyplomacji, co i tak dla sasiada skonczylo sie chyba tragicznie, bo od tamtej pory go nie widzielismy. Vauxhall, Opel, Holden, jeden wal, wszyscy wiedza o co c’mon.

    Tak sie zafascynowalam Jezza Clarksonem usilujacym sie wbijac przy swoich dwoch metrach wzrostu do RX-8, ze az zapomnialam o clou tej przypowiastki, madra ja. Choc z drugiej strony mozna przeczytac co nastepuje “Tymczasem nasz sasiad byl zgarniany na szufelke przez paramedykow.”, wiec cos u Dzoany z czytaniem niehalo!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: