Jeki na nocne meki

26 Apr

W kraju i na fejsie wielki podjar pilkarzem Lewandowskim, ktory strzelil cztery galy dla Borussi Dortmund w spotkaniu z Realem Madryt. Podobno Wydepilowana Krysia Ronaldo zamierza skakac z mostu z tej okazji, nie zapominajac jednakowoz o uprzedniej wizycie u fryzjera.

Zaiste, wielki to podjar, ze 1/11 polskiej kadry narodowej zapierdala za ojrasy na niemieckich saksach, wykopujac pilke zamiast szparagow. Problem w tym, ze obrazuje to pewna prawidlowosc- bo czym jest niby ta kadra narodowa, ktora dawala sie deptac i rzucala sie Rejtanem za orla na cycku. Tymczasem jest rozproszona niemal po calej Europie i wali to w sumie w czapke, czy gra dla PL, czy gdziekolwiek indziej. Z tym ze gdziekolwiek placa 4 razy tyle, wiec nie moge sie oprzec wrazeniu, ze na tym przywiazanie polskiej druzyny do bieli i czerwieni sie konczy. I wez tu zgrupuj takich pariasow na trening, jak jeden w Turcji, drugi w Niemczech, a trzeci i czwarty leza gdzies w rowie z Krecina.

I pomyslec, ze sie kurwa nie znam na gale kopanej. Choc dzieki pilce noznej zaliczylam kiedys kontuzje i 351 zlociszy, bo dalam sobie wybic palec (jedna z kostek zrobila delokacje ze stawu; ani tym poruszyc, ani ma migawke nacisnac, a sprawa miala miejsce tuz przed nasza gimbazowa wycieczka do Pragi. Nieco sie wtedy rozjuszylam i na upartego kazalam zdejmowac sobie gips na tydzien przed terminem), stojac na bramce.
Ze mialam wtedy aparat na zebach- ktory pomogl mi tyle, co odmawianie koronek do Milosierdzia Bozego celem uzyskania hollywodzkiej klawiatury- to mialam wybor nastepujacy: albo zrobic sobie kuku w raczke lecaca w moim kierunku pilka, albo dac sobie wybic wszystkie zeby z  gornego luku, ktore pociagnalby za soba naprezony drut ortodontycznej mysli technicznej. Kiedy wrzasnelam “KURWA, BOLI!” panienki niezrazone moja kontuzja i wulgarnoscia odpowiedzialy “NIE ZARTUJ SE DO CHUJA”. Przestaly jak zobaczyly, ze moj palec osiagnal grubosc debu Bartek i nie moge nim ruszac, dostajac rownoczesnie smiechawy. Taka dziwna reakcja na bol badz jakas sytuacje melodramatyczna- dostaje napadu smiechu.

Moj wychowawca (Bogus, ma lov pedagogiczna ❤ ) nakazal mi sepic odszkodowanie i takoz uczynilam, nie pociagajac jednak nikogo do odpowiedzialnosci, gdyz przez cztery tygodnie  matematyk- ksywa Jebniety Bilus- nie wzywal mnie do tablicy,  a ja moglam tluc zagipsowana reka klasowych polmozgow na lekcjach techniki (gdzie nauczyciel rowno w 15.minucie lekcji wylazil na pol godziny, co nas niepomiernie cieszylo) totez dzieki temu pakiet rozrywki znaczaco sie wzbogacil.

Ah, piekne te czasy gimbazy, proste i nieskomplikowane w aspektach ludycznych (uwielbiam to slowo!), gdzie moj glowny problem polegal na tym, ze jeden z moich ulubionych stracencow(obecnie przebywajacy na wygnaniu w Danii, co mnie nie zdziwilo, bo skoro przyjechal do nas Czeslaw Mozil z Denmarka, to my na podmianke wyslalismy tego osobnika. I jedno i drugie pija wode, ale tylko sfermentowana, oraz stuka wszystko,co znajdzie na swej drodze. A wiec wymiana jest udana) za rzadko przychodzil do szkoly- najczesciej przybywal na trzecia lekcje, tlumaczajac sie, ze drabina zaslaniala mu drzwi, na co Bogus wykrzykiwal-“CH. NIE KLAM, NIE MOGLES WSTAC ZE SWOJEGO BARLOGU!!”.
Te piekne czasy nie zwiastowaly jeszcze chujni, jaka jest wybor praktyk, zawodu i calej tej kaszany, ktora nieuchronnie prowadzi do placenia podatkow, posiadania bachorow oraz urywania sobie lba na mysl, gdzie sie schowala mlodosc. Uff, rozmarzylam sie, lezac na moim wyrze w pokoju wielkosci pudeleczka po zapalkach w jakiej dupie swiata angielskiego, znowu mam 15-16 lat. Perfekt. Nie zawsze bylo idealnie, ale cos sie dzialo i bylo z tego duzo smiechu.
Do podrozy w czasie zainspirowal mnie poniedzialkowy wyklad kolesia z drugiego oodzialu naszego college, ktory niestudzenie przez poltorej godziny prawil o praktykach, ktore na drugim roku sa obowiazkowe do zaliczenia. Zanim zajebal nas gadka na smierc, skumalam, ze mamy meczyc bule przez 30 dni, utrzymac wpis do dzienniczka (Hmm, musze sie dokopac do uwag z gimbazowego dziennika  jednego z naszych nauczycieli od nota bene angielskiego, ktore zapisalam drzewiej dla potomnych), prowadzic dziennik- nie wiadomo, czy zakrapiany rumem, ale co dziennik, to dziennik, nie, Konfesjonale Zdublowanego M.?- i moze jeszcze pierdnac w oponke, cytujac klasykow.

Mysle sobie-wakacje! Jade na caly sierpien do PL, wiec zamiast zlopac wszelakie trunki bez umiaru i sie dobrze bawic, bede praktykowac i…tez dobrze sie bawic 🙂 i 30 dni praktysiow odjebawszy polece do biura po referencje po angielsku, zatre raczki, zabawie sie i wyjebie system. I bede robic hipsterski lans w stylu “Bejbe, czy wiesz, ze pisze do K-Maga? Jam ci media, a tys mych piet niegodzien calowac!”

Zalozylam google na oczy, patrze, sprawdzam, czytam wyniki spod hasla “studio graficzne praktyki w-wa” i pokrewne, nie wylaczajac tez stricte mediow prasowych, bo tam dzialka wizualna tez jest do obrobienia i bylabym blisko mej pierwszej milosci, czyly dziennikarstwa.

Znalazlam praktyki dla konstruktora rurociagow. W dziale MEDIA. Tu padly mury Jerycha na dzien dobry, bo nawet rekom sie tego odechcialo.
Reszta ogloszen to cwaniactwo w rodzaju “ty zapierdalasz u nas dwa miesiace, my ci dajemy wpis do CV…Czy wspominalismy juz, ze po Tobie bedzie kolejny Murzyn, ktory odwali robote za DARMO?”
Media tworzone przez takich leszczy, ktorzy z gruntu uwazaja, ze place za swoja edukacje, aby tez byc leszczem? Super, opiniotworstwo, merytoryka i jakosc level hard. No i watek miedzyludzki tez calkiem zacny.
Watek za darmoche tez mnie rozpierdala, bo wiekszosc studenciakow w Wawie nie ma tatusiow i mamusiow ze zlota, utrzymywac sie jakos musi, o czym zapewne taki cham naczelny nie pomysli. juz mi nie chce bic piany o psuciu rynku w ten sposob, bo ten, kto chce zaplaty za prace, to jej niestety nie dostanie, bo studenciak zrobi za darmo. Studenciak, ktory tez jest w tym momencie w dupie- nie miec stazu=nie miec doswiadczenia. Nie miec doswiadczenia=nie miec pracy.Jak zalapac doswiadczenie bez pracy, a prace bez doswiadczenia? Kurwa, to prawie niczym rozwazania Platona o milosci, tez chuj wie jak to zrobic i co kaman. Wlasciwie zaczynam sie dzieki temu zgadzac z teoria, ze moje pokolenie jest przegrane na starcie- i nie jebac mi tu w uszy, ze ja mam IPoda, lustrzanke cyfrowa i StarFucksa na wyciagniecie reki, a wysta mieli musztarde i gole haki w sklepie.

My mamy z kolei perspektywe nie na towary luksusowe, ale na produkcje pajacow po uczelniach Krzak, z ktorymi trzeba bedzie sie bic o stanowisko malarza powierzchni sciennych i pierwsze pare lat doroslego zycia i pracy ZA DARMO (czy w PRL tak bylo? Nie sadze, wnoszac po opowiesciach rodziny i znajomych).  No powaznie, mam momenty prawdziwego wkurwa i demotywacji, jak o tym pomysle, ze gdzies tam w swiecie hulaja takie jednostki, co to maja specjalizacje w gieciu parasoli, ale znalezli sie w odpowiednim miejscu i przestrzeni czasowej, wraz z odpowiednia doza cech wlazidupczych. Chwilami mam wrazenie, ze mialam dobrze pojebane w bani, zeby zrobic rewole, jaka zrobilam, zamiast uderzyc w szybkie numerki z waznymi tego swiata. Ale jakos glupio mi sie zawsze wydaje, ze to mogloby byc za proste…
W kazdym razie wyszlo na to, ze musze cos zaklepac tu, na miejscu, na wrzesien.

Dalej mi nie po drodze z Adobem Flash, ale przynajmniej juz wiem, na czym moga polegac moje bledy, na szczescie nie pokrywaja sie z poprzednia flashowa kaszana*, wiec zaczyna byc postep. Moj szkocki kolezka E. przy pecie polskiej kielbachy spozywanej na przystanku autobusowym (co ciekawsze, kiedy czekam na autobus w tym rejonie, to pogryzam jakies egzotyczne dziwy od miejscowego Ciapucha, a E. bierze kapuche kiszona i polskie browary- i otoz definicja egzotyki) stwierdzil, ze przy naszym wspolnym projekcie pomoze mi sie ogarnac z tym burdelem, co mnie cieszy, bo w sumie mam wytrzaskane na jakies tam marki, grejdy i inne, po prostu sama z siebie chce to opanowac. A ze jestem Virgo w skorze Leo, to lubie wyzwania, choc obstawiam, ze E. bedzie dane poszerzyc polskie slownictwo o wiele okreslen stanow emocjonalnych powiazanych z frustracja i wsciekloscia.
P.S. Chceta bajki na dobranoc? Oto bajka- niestety ze wzgledu na jakosc nadaje sie bardziej do sluchania niz ogladania, ale bajki po to wlasnie sa,nie?

*-kaszana flashowa jakims dziwnym sposobem kojarzy mi sie kacem. Phi, sie wypowiedzialam intelektualnie sie.

Advertisements

4 Responses to “Jeki na nocne meki”

  1. Joanna Kalinowska April 27, 2013 at 5:52 am #

    no zesz kurwa ja czegoś nie kumam, przeleć listę naszych znajomych na fejsie i znajdziesz takich u których możesz zapraktykować, ale tutaj chyba będzie bardziej po linii

    • monicam April 27, 2013 at 5:11 pm #

      I tak i nie, bo tak naprawde obojetne jest gdzie praktykujesz, byle by znalazlo sie potwierdzenie w jezyku pisanym przy Angolach.

  2. Joanna Kalinowska April 28, 2013 at 3:42 pm #

    Mikos, Dejmek, Kalamus, Ciszewski i w chuj wielu innych. Ela Smoleńska?

    • monicam April 28, 2013 at 5:49 pm #

      O, ciekawe.
      propos Kalamusa to wlasnie zbieram sie do napisania msg w postaci “Gdzie moj hajs, ty telewizyjny kurwiszonie” i kieruje go do postaci znanej z zamilowania do hipstersko-bezdomnego stajla oraz konskich atrybutow.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: