Pisze dzisiaj, bo o jutrzejszym dniu nie wie nikt

16 Mar

Ludzie sa i nie beda nigdy lepsi/ Ludzie sa po to zeby mogli walczyc/Ludzie sa, po to zeby zyc i tanczyc“, jak to spiewali niegdys Lejdi Pankowie i w tej tematyce bede sie teraz peplac, zeby moc zrehabilitowac umysl po zapoznaniu sie z wewnetrzna boginia Anastacii Steele.

Propo bogow- byl kiedys taki bog, ktory mial tysiac rak i tymi rekami chcial kazdego pocieszyc. Nie chodzi o Jozefa Stalina, a o pierwszego monoteistycznego boga w dziejach starozytnego Egiptu- Atona. Wizerun medialny tegoz bostwa byl po prostu sloneczna tarcza, a promyki byly wlasnie rasiami. Glownym partnerem strategicznym calej szopki i sponsorem tytularnym byl faraon Ehnaton, znany wczesniej jako Amenhotep IV, slynacy rowniez z tego, ze mial padaczke i wodoglowie, bo najwyrazniej od wiekow do wladzy zaprzega sie tych, ktorzy akurat najmniej sie do niej nadaja. I jest to zapisane w gwiazdach przed naszym narodzeniem.

(fota z albumu Amenhotepa IV na fejsie, zatytulowana “Niedzielna msza z rodzinka”)

A przynajmniej tak pisal w swoich ksiegach krolewski lekarz Sinuhe, a wiec nietrudno zaczaic, ze bede sie wywnetrzniac nad “Egipcjaninem Sinuhe” Miki Waltariego.

Swego czasu mialam potezny odpierdol na starozytny Egipt, az trudno mi powiedziec, jak to sie zaczelo- byc moze od jakiejs zablakanej lekcji historii, a potem mialam pol biblioteki porozrzucanej po katach? chyba tak, bo z pelna powaga chcialam isc na egiptologie 😀 Mimo deklarowanego ateizmu najbardziej pociaga mnie kwestia tzw. zycia pozagrobowego jako alternatywnego swiata, ktory jest taki sam, jak normalny, a zmarli zabieraja ze soba slugow, meble, ubrania i wszystko, czego uzywali za zycia. Jesli spojrzec na mitologie jako wytlumaczenie, skad sie wzielismy i po co do tego doszlo, to wlasnie grecka i egipska najbardziej mnie przekonuje- bogowie zdradzaja, kochaja, nienawidza i robia rzeznie, jesli zachodzi taka potrzeba; to przynajmniej tlumaczy chwytliwe haslo katoli “czlowiek stworzony na podobienstwo Boga”.

Mika Waltari byl alkoholikiem ( i chyba nawet z tej okazji sie zawinal- artysta, eh), co zreszta przeklada sie na sam nastroj powiesci, melancholiczno-pijacko-refleksyjny, jakby ktos usiadl nad flaszka i rozkminial swoje zycie. Sinuhe mial co rozkminiac- od sprzedazy grobu rodzicow na rzecz zlej kobiety (czyt. kurwiszona, ktory sam sobie byl alfonsem, ksiegowa i panienka lekkiego obyczaju wlasnie, ktora nie zawahala sie ciagnac hajsu nawet od grabarzy. W zamian zycie obdarzylo ja syfem), bo nie ma to jak sie szczesliwie zakochac. Potem nastapil watek ukonczenia czegos w stylu akademii medycznej u boku kaplanow Amona, ktorzy krecili waly finansowe na skale bliska Kosciolowi Katolickiemu-dalej nic od wiekow sie nie zmienia. Pozniej Sinuhe poznaje Horemheba/Horemhaba/w zyciu nie dojde za angielska transkrypcja/, czyli syna serowarow, ktory ma farta i staje sie dowodca wojska krolewskiego. Stad juz maly krok do rewolucji i zmiany sterow, ktora ulatwi Horemhebowi tesciu Echnatona, kaplan Eje ze swoja mania szpiegowska. Rodzina Bogiem silna!

Pozniej zaczyna sie najciekawszy watek, czyli podroze Sinuhego po Krecie, Turcji, Iraku, Syrii i Mitanii/chodzi mi po glowie, ze mogla to byc dzisiejsza Zatoka Perska/. Sinuhe pod pretekstem zmiany otoczenia i trzepania hajsu na swojej medycznej wiedzy w rzeczywistosci szpieguje dla swojego frendzla Horemheba.

Zabiera tez ze soba swojego niewolnika Kaptaha, ktory pozniej okaze sie protoplasta Wokulskiego i Kulczyka w jednym, gdyz w czasach kryzysu po rewolucji religijnej zostaje spasionym bogaczem i pozycza kasiore “rzadowi” egipskiemu na procent, a w czasach dobrobytu uprawia lans na celebryte. Polecam przyjrzec sie blizej tej postaci!

Tu Sinuhe przytrafiaja sie rozne dziwne emigranckie przygody- poznaje syryjskigo krola(ktoremu oddaje…swoja panienke), ratuje bycza tancerke (tanczaca przed Minotaurem,o), ale ze nie ma szczescia do lachonow, to sprawa konczy sie tragicznie, oraz spedza dzien falszywego krola w Babilonie.

Po powrocie odkrywa tajemnice swojego pochodzenia, gdyz poniewaz jest…A, nie powieeem! Zycie to nie je bajka, a akurat zywot Sinuhego przypominal bajke, ktora rodzice opowiadali mu przed snem o jego imienniku, ktory uciekl z krolewskiego palacu, gdyz wiedzial za duzo. Brzmi znajomo?

Oprocz postaci fikcyjnych wystepuja te prawdziwe, czyli wlasnie Echnaton, Nefertete, Horemheb i nawet Tutenhamon, ktory codziennie zabawial sie w inscenizacje wlasnego pogrzebu i to bylo jego glowne zajecie jako faraona- a Eje na odpierdol sie napakowal mu roznych dobr do grobowca, ktore pozniej odkryl w 1922 roku niejaki Howard Carter i od tej pory Tutenhamon jest najslawniejszym faraonem.

Tak sie robi kariere, moi drodzy!

(Fota tym razem Tutenhamona z jego nadobna malzonka, ktora pewnie ciagala go za frak, zeby dowiedziec sie, co robil w nocy z piatku na sobote. To tak a’ propos odpowiedzi na ewentualne pytanie, co mysle o nadinterpretacji sztuki wizualnej)

Ogolnie pisac o calej fabule jest bezsensu, bo trzeba to samemu ogarnac. Najbardziej w “Egipcjaninie Sinuhe” podoba mi sie to, ze ludzie sa ludzmi, a nie marionetkami na tle kolorowych freskow, tak jak w amerykanskich filmach kostiumowych (swoja droga Amerykanie w 1954 roku nakrecili ekranizacje “Egipcjanina…”, ale ze wzgledu na np.apartheid Kaptaha nie gral Murzyn, zas Egipcjanie byli biali jak otynkowane sciany i totalnie drewniani).

O ile dobrze mi sie kojarzy, Waltari napisal swoja opus magnum podczas wojny- co najbardziej przeraza, wszystko to prowadzi do jednego wniosku- ludzkosc nie ruszyla do przodu ani o milimetr, dalej wojuje, robi rozpierdol, a cokolwiek zrobi dobrego, obraca sie w pyl( co robili Irakijczycy podczas interwencji USA? Rozjebywali starozytne eksponaty w muzeach, zeby “obcy ich nie wzieli”, na co rece mi opadly z trzeciego pietra az na Marszalkowska) Milosci nie ma, trzeba robic melanz, bo zostaniesz zdradzony, albo twoje szczescie prysnie. Vanitas vanitatum et omnia vanitas, jakby ktos dalej sie dopytywal, co zamierzam sobie wydziarac.

Kolejna rzecza warta uwagi jest to, ze w pewnym sensie jest to ksiazka filozoficzna, ale nie ociera sie o coelhowski patos do wyrzygu ani nie jest napompowana wznioslymi bzdurami o aniolkach i byciu milym, slodkim i grzecznym. W czasach, gdy ludzkosc czerpie filozoficzne zagadnienia z tablicy fanpejdza “Dupeczki, balety, a z religii w dzienniku paleczki” czy czegos rownie dziwnego (ufff, znalazlam, w nawiazaniu do wspomnianego : http://www.nie.com.pl/index.php/jedynka/1515/ ) nie do przecenienia jest zrodlo, ktore pobudza do glebszej refleksji. No ale z czym do …zeby chociaz ludzi?

Zeby nie bylo zbyt nerdowsko- wpierdolilabym sobie cos slodkiego, np. macarons. Wiecie, te hipsterskie ciastka, ktore kazaly sie gonic magdalenkom od Prousta. Chinczyka tez moglabym opedzlowac. Moglabym tez sie upic, ale musze zaczac robic prezentacje o przepisach BHP i innych chujniach tego rodzaju. No dobra, w sumie moglabym tez trzasnac szkice- jeden z nich chyba przyda mi sie do jednej z notek, o ile WordPress przestanie leciec w gumke i uda mi sie tu w koncu wrzucic jakies foto.

P.S. Jutro zaliczam doswiadczenie z gatunku extreme, bo bede obtancowywac piatke wnuczkow Flafiego.

Nie wiem co gorsze- obtancowywanie za darmoche (bo juz mialam w karierze watek z babysittingiem, dzieki czemu zarabialam wiecej niz stazysta Gazety Wyborczej- i nawet nie wiem, jak to skomentowac) czy czlapanie w spodnicy typu “jestem olowkiem”.

Advertisements

2 Responses to “Pisze dzisiaj, bo o jutrzejszym dniu nie wie nikt”

  1. Joanna Kalinowska March 21, 2013 at 10:57 am #

    Moim zdaniem najlepszy tekst z Sinuhego zaczynał się się od słów “Moi drodzy wszarze…………..” zapodany przez Horemheba. Poza tym jest to po prostu doskonała książka o życiu i jego ciemnych aspektach, dobra na doły psychiczne, ale też pełna zacieszu.

  2. monicam March 21, 2013 at 10:10 pm #

    Czy ja wiem, czy taka dobra na doly? Utopia Echnatona- ktory chcial szczesciai milosci dla kazdego-doprowadza do upadku panstwa i smierci wielu podczas rewolucji, Sinuhe konczy jako zgorzknialy i nieszczesliwy koles, leczacy biedote, a Horemheb wojuje sobie, ale we wlasnym domu odnajduje pustke, gdyz jego wlasna malzonka woli tragarzy i sprzedawcow warzyw, bo sie go brzydzi.
    Ale za to dzien falszywego krola byl jajcarski i przemowy motywacyjne Horemheba do zolnierzy- powinien byc personal coachem!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: