Ffarszaffskie przygody, part 1

18 Feb

Nadaje- w deszczu asteroidow, w cieniu piorunow, walacych w bazylike sw. Piotra ( jak papiezem zostanie Murzyn, to sie chyba wezme i nawroce. I jedno i drugie bedzie oznaka niezlej szopki), ale przede wszystkim z wlasnego pokoju!

W PL przebywam  od Walentynek, ktore w tym roku niestety nie skonczyly sie ani wizyta mundurowych, ani zsylka do kamieniolomow, za to zrobilam to, na co mialam chec od dawien dawna.

Moj przyjaciel Mufin zarobil ode mnie kopa w jaja. To nie byl kop sensu stricte, bo z golej stopy sie nie lyczy to raz, a dwa ze wlasciwie popchnelam go stopa, gdym siedziala se sobie na krzeselku swym, obiecujac mu, ze sie z nim nie rozstane do 24.02. Znaczy sie krzeslu obiecywalam. Mezczyznom nie mam w zwyczaju obiecywac nic oprocz piwa lub wpierdolu.

Kazdy zarobilby ode mnie kopa w fallusa, gdyby:

— spytalby sie mnie, czemu jaram sie tym, ze w kwietniu zobacze Pettera Solberga na zywo-“Cooo, masz mu obciagnac?” Nieee, cwiercmozgu, ja czekalam na ten moment drobne 10 lat, w sumie chuj, nie ma podjaru, bo i czym. To tylko mistrz swiata w WRC z 2003, pewnie kurwa jakis wiesniak.

-proponowalby mi, ze jesli nie mam sie z kim stukac w Walentynki, to zadzwoni po swojego kolezke i moze mi pomoc z tym jakze wazkim problemem.

True story, bro? Jesli by mnie tak bardzo przypililo, to mam raczki, posiadam tez inne organy, ktore umozliwiaja mi przemieszczanie sie (nie, nie chodzi tu o macki) celem odnalezienia jakiegos zablakanego rycerza. Jakbym byla w desperacji, to bylabym w stanie zagwizdac na jakiegos Alfonzo, ktorym bym sobie pomogla z tym klopotem. Chyba nie jestem AZ tak straszna, ze nie umialabym sobie sciagnac chlopa do domu. Gorzej, jakby mnie okradl, w mysl zasady “on skradl jej calusa, a ona mu zegarek”, wiec przygody na jedna noc pozostawiam zadnym wrazen kryminalnych. Ja owe wrazenia bede realizowac, gdy Straz Miejska przylapie mnie na wyjebce telewizora za okno, wiec dziekuje, postoje.

Tym samym kolega Mufin nie byl w stanie wzruszyc mnie lzawa opowiastka o nietykalnosci osobistej, bo on moja tykalnosc osobista naruszal juz wiele razy, wiec prosze o wsadzenie baranka do tramwaju i powozenie go, niechby i z powodzeniem.

Przylot bylby bardzo mily i radosny, gdyby nie to, ze mam lek wysokosci, z pol-snu przebudzily mnie turbulencje (wiec zalaczylam sie w tryb “Pisze testament na siedzeniu przede mna, pszem pani”), a wczesniej laska na kontroli bezpieczenstwa kazala mi wypierdolic do gory dnem pol torby, bo jej sie nie spodobalo, ze male kremy z Body Shopa mam w oryginalnej torebce, a nie w przezroczystej torebce-dilerce w wersji XXL. Zajebioza. Automat z torebkami lyka tylko jednofuntowki, a ja mialam papierki. Jak zyc, Cameronie? Okazalo sie, ze ktos wpadl na genialny pomysl i zamontowal tuz obok urzadzen z torebkami specjalny wichajsterek, ktory wydaje monety z papierka.

Idea jest swietna- wrzucam 20f i w zamian dostaje pol kilo monet.

Czy ktos sie orientuje, czy uda mi sie zaniesc te wnetrzosci swinki-skarbonki do kantoru i wymienic je na normalny pieniadz, bez zadnych ele-lele?

Potem z lotniska wypadalo dostac sie do domu…Pamietacie moj glupi zaciesz, ze lece na Okecie i w zwiazku z tym skroci sie moja podroz do domu?

A chuj prawda, bo uderzylam na niewlasciwy autobus(zapomnialam, ze co trzy miesiace w Wawie przeprowadza sie gruntowna zmiane linii autobusow i tramwajow, bo oczywiscie to by bylo za proste, zeby moc sie bez problemu przedostawac gdzie sie chce) w efekcie ladujac gdzies w okolicach Koszykowej. Niee, raczej GUSu, skad odbijalam na piechte do jakiejs cywilizacji, gdzie moglabym kupic drugi bilet i podazyc bardziej w kierunku Mokotowa, gdyz poniewaz moje podroze male i duze kierowaly mnie bardziej w strone Lomianek. I to wszystko z dziesiecioma kilo majdanu (bez Radzia) na lopatkach. Co najbardziej mnie zaszokowalo- nie udalo mi sie zgubic ani paszportu, ani dowodu, ani pieniedzy, przynajmniej na razie.

Wrazenie? Przez pierwsze dwa dni- ja pierdole, czemu tyle osob na ulicy MOWI PO POLSKU? O CO TU KAMAN? Potem zaczely mi sie ukladac fakty w glowie- aha, wlasne wyro, ol rajt, Gazeta Wyborcza w kazdym kiosku, no dobra, gdzies mignelo mi Metro…aaa, juz wiem, jaka to czesc swiata, wspaniale. W sklepie laski nie do konca kumaja moja intonacje, inspirowana Dzoana Krupa- a chuj z nimi.

Dowiedzialam sie jaka to czesc swiata, gdy na schodach zaczepil mnie moj sasiad Riczard, wzmiankowany niegdys jako okoliczny animator kultury i organizator imprez muzyczno-spiritualnych. Oznajmil, ze nikt go nie kocha i nikt go nie lubi.

“Dzizys, czemu mi sie spowiadasz, dziwny czlowiecze”- pomyslalam. A ten niezmordowanie ciagnie opowiesc zycia o tym, ze mamy pisac do niego listy, a Joanna Maria K. ma dobrze wyjsc za maz. Owszem, bylo mi przykro, ze nikt go nie kocha i nikt go nie lubi (pewnie byl goly w ryja i nie mogl zorganizowac melanzu, bo wtedy jego kompania znow pokochalyby go szczera miloscia)Po chwili zorientowalam sie, ze wczesniejsza procesja zaprowadzila go do oltarzu baru i przemawiaja przez niego ogony krokodyla, totez chcialam jebnac ze smiechu na wycieraczke niejakich pan Debilskich. Wymiksowalam sie z wynurzen Riczarda tlumaczac, ze sie wielce spiesze i robiac mine “zawsze-do-przodu-i-zniszczyc-galaktyke-Kurwinox”.

Na razie hasam po ulicach, chichram sie sama do siebie, “ludzie sie na mnie dziwnie patrzyli, czuje ze oni mi zazdroscili”( a tak naprawde to pewnie mysleli, ze mnie solidnie powalilo) rozgladam sie dookola- niestety, ze wzgledu na limit bagazowy musialam sobie darowac zawiniecie w tobolek Canona S5, co mnie boli w kazdym mitochondrium mego jestestwa. Choc ostatnio tenze 5,5-letni jegomosc mysli, ze jest lama, w zwiazku z czym moze udawac error numer 5, albo sie przebrzydle opierdalac z zoomem.

P.S. Moj dluznik postanowil wypierdolic do Francji, akurat tak sie dziwnie i zupelnie przypadkowo zlozylo, ze teraz, kiedy na miejsce zdarzenia przybywa komisarz M. Przed karzacym ramieniem Temidy nie uciekniesz, cny matole!

P.S.2 Szeregowy Wojciech D. proszony o niepatrzenie na swiatelko w tunelu i wygrazanie pigulom ampulkami Pavulonu, ktore zalecam schowac pod poduszka. A jak piguly beda niegrzeczne, to mafia mokotowska wsadzi im rure do kolonoskopii w …chodaki!

P.S.3 W nastepnym odcinku mrozacych krew w zylach przygod M.M dowiecie sie, jak sie bawi lansiarska stolyca, dlaczego lubie taryfiarzy i o tym, co mysle o podrywach w wersji egzotycznej.

Advertisements

17 Responses to “Ffarszaffskie przygody, part 1”

  1. Joanna Kalinowska February 18, 2013 at 3:13 pm #

    wracaj, bo Flafi umiera z nudów jak nie ma komu dokuczać.

    • monicam February 18, 2013 at 11:15 pm #

      To podziobaj go widelcem ode mnie, zeby sie nie smutal!

  2. carmay na wypasie February 18, 2013 at 11:31 pm #

    Tak tak wracaj, bo wogole ten post nie jest Monikowy! 😀 Przyzwyczailas mnie – swojego fana do postów wysokiego poziomu a tu co ? gadka o kopnieciu w jaja ? Nieeeee, nie taka Monika mi się jawiła w postach poprzednich. Poprzednia Monika zajebalaby gosciowi w kopa w ryja! Rozumiem, że dziala tak to warszawianskie powietrze 😀 Wiec prosze szybko kupic pas do gitary i szczelic kogos w pysk ! ;D

  3. monicam February 18, 2013 at 11:48 pm #

    Ceny pasow do gitary mnie rozjebaly i tu pojawia sie kwestia- byc czy miec? Ja chce miec i sajgonki, i kawe,i pare innych, wiec pas od gitarry pozycze se ktoregos pieknego dnia od ktoregos z mych ajdoli ❤
    Kop w ryja byl srednio mozliwy, bo mialam bose stopki, poza tym nie bede odpierdalac szpagatow na krzesle, daj Pani spokoj 😀 Zrobilam inny numer- gdy wzmiankowany Mufin przybyl z moim kocykiem i kluczem do smietnika, a ja przygotowywalam sie na wyjscie na sheeshe z moja kruffka E., to po prostu zeszlam do niego na dol w rajstopach i kiecce do poldupkow, zeby mial zgryz 😛 I niech sie erotoman wlasnym smutkiem bawi. Mam serdecznie dosyc jego jazd pod moim adresem i niech kweka o nietykalnosci osobistej, ile mu sie zachce. I tak powinien sie cieszyc, ze nie wpadlam na pomysl z kreceniem wora ;D

  4. carmay na wypasie February 18, 2013 at 11:56 pm #

    kręceniem wora mikserem 😀

  5. monicam February 19, 2013 at 12:22 am #

    Nie mam tu miksera, za to mam mikrofalowke, wiec moge niczym Baba Jaga wrzucic wora na trzy zdrowaski i ustawic tryb pieczenia 😛

  6. carmay na wypasie February 19, 2013 at 10:15 pm #

    mozesz tez podziabac widelcem !!! 😀

  7. monicam February 19, 2013 at 10:42 pm #

    To radocha zarezerwowana tylko dla Flafiego, kiedy mowi “Moni-szsia”, cokolwiek to znaczy ;D

  8. carmay na wypasie February 21, 2013 at 3:04 pm #

    Ale widelcem w jaja !!

    • monicam February 21, 2013 at 3:43 pm #

      Mam paznokcie, mam brzeszczota, po co to od razu widelec angazowac w takie brzydkie strefy ❤

  9. carmay na wypasie March 1, 2013 at 7:41 pm #

    Eeeee co to za przestoje tu ludzie czekają !!

  10. monicam March 2, 2013 at 12:32 am #

    A to musza poczekac jeszcze do jutra, bo mnie zycie i czarna dupa wessaly.

  11. carmay na wypasie March 2, 2013 at 2:24 am #

    Oj bo zrobie bojkot i dopiero bedzie apokalipsa….. cos widze zaniedbujemy swoich fanow jak sie za wiele o nich dowiedzielismy, co ? 😀 Jednak to prawda, ze trace przy blizszym poznaniu ….

    • Joanna Kalinowska March 4, 2013 at 11:47 pm #

      przeciwnie, lalunia ! Po bliższym poznaniu stwierdzam, że jest lepiej niż myślałam i że BARDZO dajesz się lubić !

  12. monicam March 2, 2013 at 11:05 pm #

    Nieee, fanow z checia poznaje, a z jednym to nawijam ZAWSZE jak sie nawale i wtedy to JA trace przy blizszym poznaniu (blizszym poznaniu? To co, Poznan oddala sie i przybliza?)ale produkcja rusza w godzinach poznonocnych z ukierunkowaniem na wczesnoporanne.

  13. carmay na wypasie March 3, 2013 at 1:18 pm #

    Dobrze, że nie wczesnoporonne…. Oddaje sie mej patologii – tylko ona mnie rozumie hyhy.. Wiosna idzie a ja zamiast się przepoczwarzyć to dalej w tym kokonie jak dżdżownica…
    Do czarnej dupy dostępu nie mam, więc jak już z niej wyjdziesz – daj znać o ile bedziesz chciała.. he 🙂
    Baaaj

  14. monicam March 3, 2013 at 2:57 pm #

    Czarna dupa- bo mamy do zrobienia jakies chujowe projekciki, daty sie pobsuwaly, bo jasnie wykladowcy wyjebali do Paryza przed feriami i zrobil sie z tego wszystkiego niezly kaszan. Lajf is brutal.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: