Jam ci wielka Miss Strategii i Logistyki…

3 Feb

…A co za tym idzie:

-Nie umiem sobie zorganizowac mycia zebow,

-Mam na bebnie kolejne cztery posty do napisania, a zaczynam piaty,

-W 10 dni nie uda mi sie zalatwic totalnie NIC, ani sie rzetelnie upic, bo bede zajeta poszukiwaniem lewej skarpetki albo czegos rownie przyziemnego,

To nieco dennie. Ale ma to tez swoje zalety, bo z tej dezorganizacji i pozaru w papierach zawsze kreuje sie cos ciekawego. Wielka Improwizacja, choc osobiscie czniam cierpiec i kochac za milijony, bo milijony nie wiedza o moim istnieniu. Kto nakrecil 614 wyswietlen blogaska- nie smiem nawet podejrzewac.

Na razie wiem, ze w ciagu tych 10 dni zamierzam wyrwac co moje( jesli nie, to znajde bardziej widowiskowy sposob windykacji dlugu), obszamac sajgonki (aj mis ju!) dac Klapci buraka z reki (Osiolki KOCHAJA buraki. I mandarynki. Jednakowoz suche buly sa najlepsze), musze odswiezyc dowod (juz przygotowuje sobie przemowe dla urzednika pt. czemu odnawiam dowod pol roku po wygasnieciu jego daty waznosci i czemu nie zamierzam placic ewentualnej kary za brak pospiechu. Nie bede pchac w dupe pieniedzy urzednikom, ktorych psim obowiazkiem jest przyjecie mojego dowodu i wykonanie roboty, ktora prawdopodobnie trwa piec minut to raz, a dwa- smieszy  mnie kolejny martwy przepis, bo ciekawe, kto bedzie rzeczywiscie w stanie placic kare w ” wysokosci do” pieciu tauzenow za taka glupote i kto bedzie wolal komornikow z Kruka do interwencji. Ja z checia pogadam z tymi panami o ich fascynujacej pracy, ale niech na nic wiecej nie licza) i pewnie polatac za jakimis  glupotami w stylu filtry do e-szlugow czy blekitne rajstopy (ktorych odcieni jest piec milionow i tak pechowo sie zlozy, ze zaden nie bedzie odpowiedni).

Wypadaloby tez podtrzymac tradycje i zrobic jakis glupi sztos na Walentynki. Bilet od kanara mam juz zaliczony, podobniez niechcacy rozpierdol w ksiegarni (pozdrawiam wlasciciela ksiegarni Matras na Nowym  Swiecie, gdyz kawal z niego warzywa pastewno-korzennego. Usilowal wykladac mi swoje racje, machajac lapami przed oczami. Oto jedynie sluszna postawa mecenasa kultury pisanej!). Czekam na propozycje glupich szpasow w komentarzach. Oferte przebrania sie za Kupidynka i popierdalania na mrozie w szarfie automatycznie odrzucam!

W tajemnicy szepne, ze oprocz odwiedzin u tych, ktorych OBOWIAZKOWO, zawsze i wszedzie odwiedzam byc moze zabiore sie za ozywianie mojego zdechlego zycia towarzyskiego.  (pewien Marcinek juz zapowiada, ze na Walentynki bedzie sie dla mnie pokladal na klepisku,by uformowac ksztalt serduszka, co jest przemilutkie <3. A ja mu wyprowadze pieski, niejakiego Szymona i Mateusza ) Tym samym moj pomysl zdobycia wizy Juesej przeklada sie na termin blizej nieznany, kiedy to swieza, odprasowana i wyleczona z kaca bede mogla stanac przed obliczem dawnego wcielenia Mojzesza (chyba ze nadal jacys kamikadze planuja zrzuty na USA) by wyjasnic mu, ze nie zamierzam rabotac na czarno, tylko szukam przygod natury awanturniczej na Harlemie. I chce zajumac Porsche Hanka Moody’ego.

Po glebszym zastanowieniu przypomina mi sie jednak historia mego sasiada Riczarda, ktory dumnie wkroczyl do ambasady Kanady po wize, w stanie dokumentnej najebki i dostal upragniony papier. Moze wlasnie to jest jakas opcja?

Przede wszystkim w ramach odchamienia sie umyslilam sobie pojsc do kina. Nie do jakiejs dobudowki do Zlotych Bajpasow, ale to prawdziwego kyna. Feminy.Iluzjonu. Whatever. ( Do Relaxu chyba nie mam szans, bo go juz nie ma)

I to nawet dwa razy.

Raz, zdecydowanie i z naciskiem, na “Drogowke” Smarzowskiego. Co prawda gosciu lubuje sie w turpizmie narodowym i po obejrzeniu kolejnej produkcji Wojciecha wszystko bedzie mnie napierdalac- niczym po “Wszyscy Jestesmy Chrystusami”- ale ktos musi stac po tej stronie barykady. No i temat drogowkowy, olaboga!

Drugi raz polska kinematografia napasie sie na mnie przy okazji fylmu “Nieulotne” (tytul jakby z dupy , bo nieulotne to sa wiazania miedzy atomami), bo jak zobaczylam Gierszala, popierdalajacego na jakims starym rumplu w kasku typu orzeszek, to zmieklam, jakem na rozklekotanej sofie spoczywala. Cos sie zaczyna dziac w tej kinematografii polskiej. Juz nie widze nadmiaru Karolakow, papiezy i Szycow, ktorzy chyba splyneli wraz z nurtem kibla po spektakularnej chujni zwanej “trendem polskiej komedii romantycznej”, ktora ani nie jest romantyczna, ani komediowa. Predzej kijowa, choc tu oklaski naleza sie scenarzystom, ktorzy przynajmniej probuja napisac jakies scenariusze do tych obrazkow, chociaz w moich oczach nad postaciami unosza sie dymki w stylu “Gdzie jest pani Henia z ksiegowosci I GDZIE MOJA DNIOWKA?!” Cos trzeba w tym zyciu robic, mozna byc nawet Karolakiem, ktory byl zajebistym Daryjuszem Jankowskim, ale Konradem Wallenrodem bylby takim se.

Jesli chodzi o filmy- jeden desperat odnalazl mojego blogaska pod haslem “instytut rosyjski fabula”.

Juz pisalam o fabule tej produkcji kina smialego, wiec moze w skrocie- pierdolenie o Szopenie…Ale bez Szopena. Choc Synunio-Sylwunio z  “Dnia Swira” jest swiecie przekonany, ze kompozytor Fryco napisal Etiude Rewolucyjna dla jakiejs dupy.

No dobra, ja tu pitu-pitu o planach polskich, a co z dlugofalowym planem made in the UK?

Musze odwalic jeden projekt zycia (trololo) i do srody pewnie bede zajebana renderowaniem, zabawianiem i wycinaniem pixelkow.

Problem w tym, ze cierpie na syndrom studenta-opierdalacza i wszelkie mozliwe tworcze czynnosci pozaszkolne neca mnie niebywale, natomiast przykuwanie sie do biurka i nerdowanie jakos mniej. Chyba brakuje mi w tym ikry, jakiejs emocji. Pewnie tego samego zabraklo Harry’emu, ktory przyplynal do budy i oswiadczyl, ze jednak woli lajfstajl Laski z “Chlopaki nie placza”, a jego zyciowym pragnieniem jest bycie ambasadorem na Jamajce.

Za to w zapisaniu sie do zwiazkow studenckich i walke o lepsza jakosc naszej gazetki (brzmi dosyc chujowo, bo w zasadzie The Nerve Media to cala galaz dzialalnosci uniwersytetu- umownie powiedzmy, ze magazyn+ radio+Twitter, strona w necie, itp.)widze wiecej sensu. Ostatnio pozwolilam sobie przejrzec jeden z numerow i wpadlo mi do glowy, ze oprocz obracania sie wokol Instagramu i imprezek organizowanych w klubie uniwersyteckim (tak, na terenie uni jest jakas mordownia! I zlobek- moj kolezka E. twierdzi, ze studenci podrzucaja tam dzieci przed wykladami, ida na impre, po czym wracaja po bachorki po tygodniu) mozna zrobic cos innego, otworzyc tym dziwakom oczy na to, co sie dzieje wokol ich dup.

Natchnely mnie do tego dwa eventy:

-pomysl premiera Camerona na organizacje referendum w sprawie dalszego bycia UK w Unii. Opcjonalne wyjscie Anglii z UE oznacza wyjebke tysiecy roboli, ktorzy swoimi podatkami trzaskaja kase na 14-letnie mamusie. I nie tylko- cos w koncu sie zmieni bez naplywu swiezej krwi i tzw. innych kultur. This is England! Do tej pory oznaczalo to, ze Brytolem mogl byc kazdy-polski ochlajus, pakistanski garotluk albo chinski krawiec pilek Nike’a. A po 2015?

Swoja droga to moglby byc niezly eskperyment socjologiczny, bo obawiam sie, ze juz na poziomie samego tytulu moglby byc problem-” This is England” to tytul podziemnego filmu o brytyjskich naziolach, a przeciez poprawnosc polityczna kaze pierdziec w stolek i kastrowac wszystko, co stanie na drodze ku debilnemu szczesciu i rozowym, serialowym obrazkom.

-W kwietniu odbedzie sie brytyjska runda mistrzostw Europy (o ogladaczce na swiatowej rundzie nie smiem nawet marzyc, doc ja wyrwana zywcem spod pluga, gdzie mi do wielkiego swiata wielkich interesow, hehe) w rallycrossie. Oficjalnie potwierdzona informacja glosi, iz bedzie na niej popierdalal nie kto inny, jak Petter Solberg. Wierzcie lub nie- slinic sie 10 lat do obrazka mozna, ale zobaczyc wersje 3D….Mega rzecz. Po podobnym doswiadczeniu z Marcusem Gronholmem w 2008 roku dochodze do konkluzji, ze wypada rozpromowac spelnianie marzen, nawet jesli maja byc tak zwyrodniale, jak isc do takiego Solberga i pierdolnac sobie z nim fotke na fejsa.

Dooobra, plan dzialan nakreslony, tymczasem udalo mi sie zrobic to, co robi nowoczesne spoleczenstwo nowych czasow, ktore nie chce stac w kolejce do znachora/ druida, czyli zdiagnozowalam sie za posrednictwem neta.

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,13002628,Osobowosc_borderline__Tak_daleko__tak_blisko.html

Zolte papiery, sztuk raz! I Siostra Oddzialowa do kompletu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: