Poemat dygresyjny o zepsutej pietce, autobusach i tramwajach

16 Jan

Zebyscie nie mysleli, ze miesza mi sie w dupie i postanowilam zostac kolezanka Roberta Leszczynskiego, aby wymundrzac sie kurtularnie(nie na darmo w jego nazwisku kryje sie slowo “leszcz”) rzuce wam na pozarcie pare impresji dnia codziennego.

Budze sie, godzina 10.55 ( zawsze to cos po czterokrotnym budzeniu sie w ciagu nocy- w tym raz o 5.55 !), slonce dopierdala zacnie. Jako ze ostatnio sloneczko widzialam na Youtubie, stwierdzilam, ze zabieram w podroz moje holotrampky na grubej podeszwie. No to w droge. Labadki, mewy i gesi chcialy mnie zjesc wraz z chlebem, ktory im podrzucilam, ale to klasyka gatunku i nalezy wtedy machac torba. Byle nie torba z chlebem, bo mozna wtedy skonczyc jak ktos, kto chcial nakarmic z reki piranie w akwarium.

Hasam, niczym kon Rafal hasam, az czuje, ze nad prawa pieta robi mi sie mokro…Paczam, a tu pol skarpetki we krwi.  Noo, wspanialy Rashamon, mysle sobie. Chocby moje buty byly szyte na miare, kazde premierowe wyjscie konczy sie dokladnie tak samo- a ja genialnie zapomnialam o wsadzeniu silikonowych piramidek do obuwia. Szybka akcja pt. ciepla woda, podly szampon z Tesco i gabeczka i oficjalnie moge powiedziec, ze nie udalo sie utrzymac przy zyciu pacjenta Skarpetka, ktory kosztuje 2 funty za piec par, ale pacjent Bucik zostal przywrocony do zywych- a kosztowal 28 funtow, wiec ekonomie i liczenie pozostawiam wam. Coz, moze i wykrwawie sie, noszac cichobiezki, ale jebia blaskiem zajebistosci na tyle skutecznie, ze w sumie mnie to wali.

Mozna wybrac opcje niemeczenia buly i cichobiegi zamienic na komunikacje miejska- czy tez raczej wiejska, jesli chodzi o moje aktualne miejsce zeslania.

Lubie autobusy, glownie dlatego, ze mozna w nich podsluchiwac tutejsza spolecznosc, a miewa ona zryte pomysly.

Najwieksze wrazenie zrobil na mnie gosciu, ktorego widzialam ze dwa lata temu w autobusie. Gosciu jak gosciu- wyschniety niczym zaginiony w kieszeni szlug, trampeczki, rureczki, grzyweczka. Raczej aseksualny wtedy. Krecil szluga, czyli pewnie bezrobotny. Wyjal z kieszeni IPhone’a trojke, czyli pewnie na zasilkach. Pepral sobie jakies lalala na klawiaturce, a obok dosiadla sie jakas panienka. Z kontekstu wynikalo, ze znajoma, rozmawiali od niechcenia o karabinach i wojnie w Chinach, a gosciu nie pekal i dalej skrecal szluga( podziwiam ludzi z podzielnoscia uwagi). W pewnym momencie zaczeli dyskutowac o Iphonach i laska zagadala go, co mysli o 4S, ktore weszlo wtedy na rynek. Kolo usmiechnal sie, odlozyl artefakty do robienia fajka i z tej samej kieszeni, w ktorej mial trojke, wyciagnal 4S.  Nie jestem appleboyem, ale przyznaje- jeblam. Gdyby takie chuchro wlazlo do autobusu w Wawie, to na dzien dobry dres by je podeptal, a ten sobie uprawia lans z dwoma IPhonami- na jednym pewnie sprawdzal godzine, a na drugim dzien, oo.

Jako ze zjawisko posiadania malych, ludzkich pasozytow w mlodocianym wieku jest tu dosyc rozpowszechnione, to i w autobanach sie plataja. Zazwyczaj male monstersy smieja sie do mnie glupio, czego ja zupelnie nie kumam. Jade obok takiego stwora i zaraz sie zaczyna- albo udaje, ze go nie ma i wyglada na mnie zza palcow, albo odstawia szopke, zeby zwrocic na siebie atencje tlumow. I wyobrazcie sobie takie scenki rodzajowe, jak 17letni tatus siedzi z niesfornym potomnym, i w jednym uchu ma sluchawke od IPoda, a drugie pakuje bachorowi do ucha, zeby razem sluchaly se sobie przebojasow. Chcialam napisac, ze muzyka laczy pokolenia, ale pokolenie to podobno 25 lat, wiec chyba chodzi o cos innego.

W piatki wieczorem lepiej nie wchodzic do autobana, chyba ze chcesz sie upic albo byc niesiony meksykanska fala kolektywu wprost pod drzwi kierowcy. A ten w przypadku bifora zaczynajacego sie w jego wehikule interweniuje, wywalajac towarzycho na najblizszym przystanku. W PL kierownik chyba A.mialby to w dupie, B. balby sie, ze go zabija, C.bylby Ukraincem (bo polscy kierownicy wyjechali do UK) i sam dolaczylby do zabawy. Kiedys nadzialam sie na towarzycho, ktore spiewalo koledy w sierpniu, a 13-letni przywodca debiliady rozkminial, czy jest gejem, czy tez nie. Kwekal, ze nie umie sie zaangazowac w zwiazki z panienkami, na co te zaczely go calowac w czolko i robic sobie z nim fotki na fejsa, zeby przestal smucic. Dyskurs pozostal nierozstrzygniety, a konkurs piesni biesiadnych porwal wszystkich pasazerow, ktorzy zaczeli podspiewywac razem z kompanija i podrzucac im propozycje kolejnych piesni.

Dyrygentem usilowal byc Polak, ale zostal poslany na Malediwy krotkim, acz bogatym w tresc “fuck off, bro”.

Oprocz standardow, obowiazujacych na calym swiecie, jak nawijki starych bab o ich licznych dolegliwosciach, mozna tez sie przekonac, czemu nalezy sie do narodu wybranego.

godzina 21, wracalam z kursu jezyka Inglisz, bo mialam do odbebnienia IELTS, a ze tego samego dnia mialam tez szkolke, to plackowalam sobie w spokoju ducha i z wypranym mozgiem. Wtem do aautobany wbija dwoch klientow- jeden Ciapuch, a drugi jak w ryja strzelil Polak, bo co prawda mnie i Joanne Marie K. zna prawie cala polska community…spolecznosc, ale rozpoznac polskie rysy twarzy na tle calej reszty nie jest trudno (uwzgledniajac tez fakt, ze na podobny typ ryja patrzy sie codziennie rano w lustrze), a tegoz dzentelmena nijak nie rozpoznawalam z imienia ani pseudonimu (aby wymienic tylko te najbardziej malownicze, zaslyszane podczas dyskusji na skwerze podczas przypadkowych wpadniec Joanny Marii K. na jej kolezkow z pracy- Baton, Ponton, Krasnal, Poryty i Stefan Kwasny- moj osobisty hit).

Niewazne. Wazne, ze do mojego zbrandzlowanego czasami zaprzeszlymi i teoria hypodermic needle ostatniego, ocalalego zwoju mozgowego dotarl zapach niezlego palenia. Postanowilam obserwowac sytuacje. Nagle rycerz herbu szeleszczacego ortalionu odebral telefon. Wyciagam z przykurzonej polki pamieci, wiec cytat moze byc niedokladny, ale oddaje sens wypowiedzi. Niech uszy waszej wyobrazni uslysza to charakterystyczne, dresiarskie seplenienie, dobrze uchwycone przez ekipe Paranienormalnych w skeczach o Mariolce:

-No siema Grzesiu no( ortalionowa szlachta nie stosuje przecinkow). Co tam kurwa slychac? to kurwa fajnie no. He hee ja pierdole hee. No mam browary.he hee. Mam tez inne rzeczy wywolujace szczescie!Nie noo najpierw u Franka he hee.

Jesli stoisz w kolejce przed Money Gramem i nie wiesz, czemu Franek nie przyslal ££ na komorne, to teraz juz wiesz.

Mamy autobusy, a wiec gdzies musza byc przystanki. Na przystankach kwitnie zycie towarzyskie.

Ktoregos letniego wieczoru raczylam wracac do domu z shoppingu. Kupilam wtedy m.in. kieszonkowe wydanie pewnego albumu foto. Rozbroilam go na przystanku i czytam, czytam…Dosiada sie jakis pajac. Pajace maja to do siebie, ze podryw zaczynaja od dupy strony, a mimo to brna dzielnie dalej. To calkiem rozpierdalajace. Ten nie nalezal do wyjatkow i zagajal, raczej nedznie( Cos jakby ” Jestem Bozo. Bozo wporzo”). Zauwazylam, ze caly czas lampil sie na zegarek. Oho, koles dogina w Wielkiej Parturbickiej. Krotkodystansowiec taki. Spytalam go, czy sie obawia, ze zajebie mu sikora i dlatego tak na niego bacza.

-nieee, moja dziewczyna za chwile tu przyjedzie!

Ze swego rodzaju unikalnym uczuciem zagotowania mozgu patrzylam, jak kolo dwie minuty pozniej biegnie na spotkanie swojej lejdi, prawiac przy tym, jak bardzo ja lovcia.

Byc moze dlatego bardziej przemawiaja do mnie tramwaje. W UK nie istnieje instytucja tramwaju, wiec pozostaje mi tylko calowac wszystkie tramy na warszawskich zajezdniach( bo nie pamietam, ktory rozjechal tesciowa…pewnie ten od Berlioza) i przypomniec sobie, ze:

-Qba N. dokonal sztuki nikomu wczesniej nieznanej, a mianowicie w godzinach szczytu, kiedy w tramwaju odbywa sie gra terenowa pt. Dzungla zwana warszawianka, udalo mu sie zatrzymac stolek pod dupa, malo tego! Ludzie zaczeli sie od niego odsuwac! A w sierpniu jest to niewatpliwy sukces, chociaz ja plakalam ze smiechu, a moja kruffka E. do tej pory nie rozumie, jak moge znac takiego idiote. Co zrobil Qbus? Zaczal spiewac. oto slowa piesni:

-La la la la(zaczyna sie niemrawo, ale potem sie rozkreca) dal mi ojciec, dal mi ojciec wibratory trzy!  EEEEM, KIEDY WYSIADAMY?

-Przepraszam bardzo, ale nie znam pana !(dziki tlum chcial mnie zabic za znajomosc z tlukiem; wlasciwie to im sie nie dziwie, bo sama  wymierzylabym sobie karnego jezola za uprawianie tego mezaliansu intelektualnego)

-aha…(za chwile Qba blysnie logika) To czemu sie do mnie odzywasz?

W obliczu takiego pytania nie pozostaje nic innego, jak skolekcjonowac debila z siedzenia i zabrac go do Zlotych Bajpasow, gdzie marudzil i przebieral w marynareczkach niczym bezdomny w dobrociach, znajdujacych sie na miejskich wysypiskach. Wlasciwie to podczas mierzenia przykrotkich marynareczek do szortow wygladal jak bezdomny, na dodatek taki, ktory wybiera sie na niedzielna msze. Z wielkim trudem i pomoca eskpedientki udalo mi sie wyjasnic memu przyjacielowi lat mlodzienczych, ze noszenie lacha z przykrotkimi rekawkami to wiocha pierwszego sortu.

-Pewien powrot z centrum, z towarzyszeniem calej orkiestry deto-smyczkowej. no i pakietu kombatantow wojen  masonsko- krzyzowych w charakterze wspolpasazerow. Nie do konca kumali, jak mozna smiac sie z tego, ze przebywajac na czyichs kolankach trzeba sie lapac kasownika, zeby nie zaliczyc gleby. Pewnie mialam wtedy odmowic paciorek, ale kurde, jakos nie do konca mi sie chcialo.

-Walentynki z 2011, podczas ktorych wybilam sie na tle pospolczego targetu, gdyz dostalam w tramie mandat od kanara. Taki byl z niego skurwysyn bez serca troche, bo ani bombonierki mi do niego nie dolozyl, ani kffiatka, ani pejcza. Olalam go cieplo i serdecznie( w koncu temperatura byla na minusie) i polazlam na kawe z E., po drodze wyjasniajac jej, czemu mam seksualne podejscie do calej sprawy (czyli ze to pierdole, jakby ktos nie zakumal, bo podobno pisze niezrozumiale, chujowo i jeszcze jakostam. Hejternio, nudzisz mnie). Najbardziej mnie ubawil, kiedy zaproponowal, ze moge zaplacic mu na miejscu. Wiedzialam, ze mam te kwote przy sobie, ale stwierdzilam, ze przywale w chuja, bo lubie. Moglam mu powiedziec, ze pewnie nie bedzie mial mi jak wydac, wiec moze spadac, a zamiast tego powiedzialam, ze…

-Nie, nie zaplace. Nie wiem, gdzie trafia te pieniadze.

Mogl sie popisac refleksem i powiedziec, ze na meline na Zabkowskiej? Mogl, nie bronilam mu. Zaczal siac bulwers. Eee, ja sie tak nie bawie. Ide sobie, a ty sie baw, chlopcze.

Wobec tego zacieram raczki na spotkanie z gdanskimi tramwajami, gdzie podobno leza jakies knigi, a miejscowa ludnosc wypozycza je sobie na wieczne nieoddanie.

Trza zdazyc, zanim zostawia samych Krzyzakow i Paulow Coelhow, nie?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: