Mosad,rozmowca czy cienias?

13 Dec

Tak, tak, proszę sobie wyobrazić, że w zasadzie niechętnie zbliżam się z ludźmi, takim już jestem dziwakiem, że bliższy kontakt z człowiekiem nawiązuję opornie, jestem nieufny, podejrzliwy. I proszę sobie wyobrazić, że przy tym wszystkim nieuchronnie zawsze przypadnie mi do serca ktoś nieprzewidziany, zaskakujący, diabli wiedzą do czego podobny i ktoś taki spodoba mi się zgoła wyjątkowo.”

Jak ktos nie skumal-“Mistrz i Malgorzata” sa dobrzy na wszystko. A tak naprawde to Malgorzata i Woland ze swoja wesola kompania, bo Mistrz byl lisciem, ktory poddawal sie podmuchom wszelkich wiatrow tej pieknej w swojej abstrakcji historii.

No przeciez nie bede pisala, ze byl pizda, nie?

Cytat wlasciwie moglby robic za poczatek, wstep i zakonczenie- moge sie podpisac pod  tymi slowami w 100%, promilach i centylach. Jak sprawdzic, czy ktos jest diabli wiedza do czego podobny? Porozmawiac.Proste? Nie zawsze!

Dla mnie rozmowa to alfa i omega, pierwsze siedem dni stworzenia swiata, Dzizus ze Swiebodzina i Himalaje. Tu sie przyznaje bez bicia-moja pamiec sluchowa jest niemal znikoma. Moge sluchac do rozpeku jednej piosenki-zatrybie pewnie pierwsze 15 sekund po calodziennej pralni umyslu, ze o tekscie nie wspomne, bo zawsze gdzies mi cos umknie. Nawet na karaoke sie nie nadaje. Wiem, bo w stanie nietrzezwosci podejmowalam sie i takich prob odnalezienia drogi artystycznej  (a jak na melanz klasy humanistycznej przystalo na tapecie byl utwor “Nie rozdziobia nas kruki ni wrony” ze zmiana w tekscie, ktora pozwole sobie zacytowac, gdyz wykon byl moj-“Ruuuszaaaj sieeem Woojtas, iciemy po pifooo, niechybnie braaakuje naaam goo”)

Zebym spamietala, co do mnie nawijasz, musisz zlapac mnie za uszy czyms intrygujacym. Wtedy zmieniam sie w ucho i notatnik,jestem zakrecona jak mieszkanko slimaka. Niewazne, czy smutne, czy zabawne- ma pobudzac moja wyobraznie. Opowiadaj mi bajki, mitologie, dykteryjki z zycia wziete, facecje a’la Colas Breugnon, albo na odwrot- zastrzel mnie czyms depresyjnym, bolesnym i rozkladajacym na lopatki. Mow do mnie, ale tak, zeby zahipnotyzowac weza; nie mylic z przynudzaniem! Bo znowuz monologi kogos, kto kocha swoj wlasny wokal powoduja, ze przysypiam.

Moze to jest jakies lekarstwo na moja bezsennosc- przynajmniej ze trzy audiobooki? Ale znajac siebie pewnie kupilabym te czytane przez Boguslawa Linde/ Roberta Wieckiewicza- Boze, blogoslaw ta krtan!/albo tego kolesia z IRY, jak mu tam…Artur…kurwa, wiem, ze nie krol Artur…Dobra, Joanna Maria K. bedzie wiedziala/Roguckiego z Comy, do ktorej wciaz nie jestem przekonana, ale “Piosenke pisana noca” moge meczyc glownie ze wzgledu na glos tegoz karzelka/ i znowu chuj ze spania. Jak juz wspominalam wokale meskie i naladowane testosteronem to moj zryty fetysz.

Maja mi sie zagrzac przewody, mam to widziec przed oczami- wyklady na temat funkcji kwadratowej czy jak sie tam te chujstwa zwa NIE ZALICZAJA SIE do tej kategorii- doslownie minute po upragnionym dzwonku nie pamietalam, o czym gralo Radio Jam Ci Stare Sepiszcze Droga Mlodziezy. A staralam sie koncentrowac na tych chujniach, glownie celem jako takiego zdania tego pieknego przedmiotu. Konczylo sie zwykle tym, ze udawalo mi sie spamietac uklad wisiorkow na bransoletce mej przeuroczej matematyczki rodem z liceja, ktora wykrzykiwala mi przy calej klasie, ze jestem bezmyslna i w sumie moge spadac na drzewo.

Bozia oprocz braku pamieci sluchowej pokrzywdzila mnie totalnym zaprzeczeniem tego pierwszego, a mianowicie bardzo wrazliwym sluchem. W przeciwienstwie do miejscowego barda bylam w stanie rozpoznac, ze ma przestrojone struny we wiosle, slysze kazdy falszywy dzwiek ( i dlatego nie bardzo lubie sie z wersjami live moich ulubionych wykonawcow mp3, no chyba ze remastered ) rozpoznaje z dokladnoscia do dwoch cm gdzie siedzi pacjent w ciemnosciach- wystarczy, ze uslysze cichy szelest.

Umiesz sie ze mna dogadac? To juz jest dobry wstep do przyjazni, a juz totalnie perwersyjnie sie przyznam, ze na rozmowe prawdopodobnie mozna byloby mnie wyrwac. I nie chodzi mi tu o jakis wsiurski podryw w stylu:”Pierdolniem w densa, maaala?”. Po takim gwalcie usznym kolega WiesMak pewnie by zakumal, ze moze mam mala piastke, ale calkiem wydajna.

Mam tu na mysli raczej dar zaciekawienia sluchaczki M., nadania na wspolnej fali i porozumienia. Wbrew pozorom porozumienie nie oznacza przytakiwania sobie na zasadzie” Lubisz malarstwo surrealistyczne? Ja tez,ja tez. Lubisz heavy metal? Ja tez, ja tez, itp.”, bo  albo to wlazidupstwo, albo desperacja ukierunkowana na zaciagniecie upolowanego okazu do jaskini, albo zwyczajny brak umiejetnosci nawiazywania kontaktow miedzyludzkich. Generalnie po zamianie pierwszych pieciu slow jestem w stanie okreslic, czy dogadam sie z pacjentem, czy trzeba rzucac sie z okna, wzywajac Jezusa. Pomylilam sie tylko dwa razy, na kilka…dziesiat?…set?

Rzecza konieczna do dogadania sie jest podobny odbior rzeczywistosci i ubierania jej w slowa. Jesli ktos nie jest panem swoich slow, to proponuje od razu pierdolniecie sie slownikiem w ban, a dupy mi tu nie zawracac. Uwielbiam sluchac ludzi, ktorzy wiedza co mowia i wiedza JAK to mowia. Jesli ktos nie lapie, co mam na mysli, mowiac ze np.w kukulczym gniezdzie nie bylo zle,ale tez znowu nie Las Vegas Parano, to znaczy, ze jego percepcja ogranicza sie do poetyki rodem z “Pani Domu”. A ja po prostu powiedzialam, ze w szkole bylo srednio.

Takie nawijki uprawialam z obywatelem R. w okolicach drugiej polowy lipca 2008 roku- lapalismy sobie w locie slowka, polslowka, aluzyjki literackie, ja wkrecalam sie na odpowiednie trybiki i czulam sie jak muszkieter, machajacy swoja ukochana szpada- reszta kompanii dolaczala glownie wtedy, gdy na stol (czyt. na korytarz) wjezdzaly napoje o prominencji alkoholowej.( Gdzies mi sie zaplatala notka z 2008 roku o tym holideju, ale wygrzebie ja przy lepszej okazji, nawet wiem jakiej.)

Stad tez chyba nic dziwnego, ze moja najwieksza fascynacja dziennikarska jest wywiad.( a zaraz po reportaz, rzecz jasna)

I tu mysle, ze wypada rozroznic “wywiad” od ROZMOWY. Wywiad to nazwa gatunku literackiego, ale dla mnie to cos zupelnie innego niz ROZMOWA.

Kiedy slysze slowo wywiad, mam przed oczami mego ulubionego zielonogorzanina (pytacie czemu czepiam sie tak jego pochodzenia? To proste- o ile kocham regionalizmy, o tyle zielonogorskie “WZIELEM” powinno zostac wpisane do kodeksu prawa karnego jako wystarczajacy powod uniewinniajacy podejrzewanego o morderstwo z pobudek jezykowych), czyli Tomasza Lisa. Tomciu, je t’aime(…moi non plus,hehe)

Dobra, to byl zarcik-astronaucik.

Specjalnie na potrzeby tego wpisu przemeczylam sie i obejrzelam (nie OGLADNELAM) jakies te jego szoly nadawane po “M jak Mylosc”. Co mi sie najbardziej nie podoba u Zlisialego to moze nie tyle konstrukcja pytan, co sposob ich zadawania. Wlepiwszy galy w indoktrynowanego niczym bazylich w zasadzie nie pyta, tylko uprawia sieke pytaniami z listy, a przynajmniej ja mam takie wrazenie. I jeszcze wsadza sobie raczke w twarz, a ja mam ochote mu ja wyrwac ze stawu. Ogolnie nie podoba mi sie proba przeszczepiania jakichs jankeskich obyczajow w tym temacie, bo jakos nie wydaje mi sie, zeby w naszej kulturze i swiadomosci bylo to wlasciwe.

Albo inaczej- jako ze  jestesmy narodem raczej prymitywnie i hejtersko bezposrednim, to gesciki Lisa rodem ze szkoly Tymochowicza doprowadzaja mnie tylko do kurwicy, maja w sobie cos pretensjonalnego. Jak chcesz byc mundry, to nie rob raczek w piramidke, tylko czytaj Nietzschego. Nie ma w tym komunikacji, nazwalabym to przerzucaniem sie zdaniami. Bez sensu. Chociaz dostrzeglam dzieki mojemu ukochancowi rodem z Greenberga pewna perelke, ktora przed “Poklosiem” byla kojarzona raczej z “Chlopaki nie placza” i zamawianiem kurwiszonow z Laska pod pacha. Choc ja Macieja Stuhra kojarze tez z paru rol drama i podobniez jak tatusia Stuhra lubie bardzo, a po kliknieciu w lynke tylko sie utwierdzilam w tym przekonaniu:

Noo,ale z drugiej strony wiele tez zalezy od rozmowcy i tego, czy zamierza sie kurczowo trzymac jakiejs linii programowej swojego jasnie wizerunku- dlatego proponuje od razu odeslanie Weronisi Rosati na Bahamy, bo ile razy sie nie pojawiala u Wojewodzkiego, to kladla przedstawienie rooowno. Ogolnie im wieksza spina i mniejsze IQ, tym rozmowa szla gorzej. A mi pozostaje tylko wspolczuc Powiatowemu, ze selekcja na bramce zapodaje mu takie cuda.

No wlasnie-rozmowa. Wojewodzki ma to do siebie, ze jak zprasza jakiegos swojego zioma, to jest ogien . Ma talent do wciagania ludzi w gadke, nawet jesli to nawijka o pedalach i napierdalaniu krzyzem po plecach. Dzieki czemu zmusza tych pipli do powiedzenia czegos ciekawego, podzielenia sie historyjkami kombatanckimi ( uwielbiam historyjki kombatanckie, a zwlaszcza te z minionej epoki!!) Niestety, niektore te cuda mam zripowane z YT na starym kompie, wiec nadaje linki:

Tendencyjna gadka o mozgojebach z Titim z Acid Drinkers? Powiedzialabym raczej, ze Kuba posluzyl sie tu typowym sposobem myslenia szarego obywatela o takich pieknisiach jak Titi. Od momentu, w ktorym uslyszalam o moczeniu dupy w kanale sciekowym( i nieudanej probie odchamienia sie w kinie po owej aktywnosci sportowej) stwierdzilam, ze takiego swiatelka wiekuistego brakowalo mi w zyciu. A przy tym podoba mi sie podejscie Titusa do wszelakich uciech ( ale plotki glosza, ze wcale nie jest taki poukladany. Nie swieci robia biznesy garncarskie!)- kiedy jest czas i miejsce, ide w opor, a kiedy jest to niewskazane, skladam raczki do paciorka(no, moze nie az tak ekstremalnie). Na swoj pokretny sposob Titi jest moim wzorem-powazka. Aha, uslyszcie parafianie jego wymowe! Z grubsza zaczynam miec podobna, po anglosasku rozedrgana .I tez robie business. I nie robi mi to sensu.

Nie podziele sie, bo ni ma- ale rozmowa Wojewodzkiego z Chylinska  zanim Holownia namieszal jej w bani i miala jednego malego Rysia, nie spiewala, ze chce jej sie lac(A moze to bylo cos jakby” chce ci tyyyle daac”  Niestety, moja swiadomosc fltrowala rzecywistosc przez gaze zwana ruskim szampanem)-to byl moj scisly top czolowki. Chociaz to, co kryje sie za pojeciem “rozklapiocha” nie jest moim topem czolowki.

OMG, hot update.

http://www.empik.com/zezia-i-giler-audiobook-cd-chylinska-agnieszka,p1062562303,ksiazka-p

Chyba jeblam na ryj. Albo na cycki. Nie wiem,moze mi sie cycki z ryjem pomylily, po 40 minutach snu  nocy zeszlej roznie z tym bywa.

Przy najblizszej wizycie w Wawie kupie sobie set zlozony z flaszki, “Spowiedzi heretyka” (jest konfesjonal, jest spowiedz-proste) i tego uroczego wydawnictwa. Ambitny pomysl kupienia biografii Ozzy’ego O. poszedl sie ruchac wtedy. No ale zestaw “Strzel sobie prosto w leb” jest obligatoryjny i powiedzialabym wrecz obowiazkowy.

Nie mam nic wiecej do dodania- Malenczuk to gosc, ktory przyfrunal tu zapewne z nieznanej nikomu asteroidy, o c z y t a n y, a wiec swoj chlopak, demoniczny i taki z lekka jadacy Mefistofelesem.Plus Wojewodzki, czyli ROZMOWA sprawiajaca przyjemnosc mym uszom i resztkom rozumu. Nie potrzeba mi nic wiecej do szczescia, nawet jesli obaj mieli wciagnac caly kolumbijski szlak przed nagraniem.

Z okazji rocznicy i nie tylko-chwala Uszatemu!

Jak zlapie w pazury caly odcinek, to uronie z oczu fontanne lez szczescia, moi mili. Z grubsza pamietam, ze w trakcie audycji w jednym reku trzymalam pastoral, a w drugim pilota, zeby mi go nikt i nic nie zajebalo( a wiec przez chwile bylam pania domu i mialam WLADZE w reku. Zarzadzalam mediami ). Jaralam sie jak chrzescijanin w ogrodku Nerona.

Oj, chyba urazilam czyjes uczucia religijne.

Oj,chyba zwisa mi to i podwiewa.

I zeby nie bylo pierdolenia smutkow, ze kreuje sie na mala rock slut i trashy bitch, bo to modne- nie zalapalam sie na trynd slinienia sie za Nergalem. Ta postac byla mi znana jeszcze przed pierwszym performensem u Powiata, ktory mial miejsce za czasow paleolitu, w okolicach lipca 2006 roku. Daaajcie spokoj, w 2006 bylo nas troje ateistow w calej szkole(czyli mniej niz 1% stanu calej szkoly). Na lekcjach religii siedzielismy w bibliotece i czytalismy listy do redakcji Bravo oraz nekrologi w Wyborczej (coz za rozrzut! Danse macabre, zycie i smierc) celem toczenia beczki. Wtedy wlasnie uslyszalam o Inferno z Behemotha, ktoremu od napierdalania w bebenek popekaly paleczki- sie gra, sie…nie ma?

http://www.youtube.com/user/MeskieGranie/videos?flow=grid&view=0

Nie bede meczyc osobnymi sznurkami- pan zurnalista( kolo z Polskiego Radia III podobno) wyglada, jakby przed chwila wyciagnieto go ze smietnika, ale podoba mi sie jego funflacyjno-waflowy sposob prowadzenia rozmowy.

Ah, co do prowadzenia- uwazam, ze merytoryczne przygotowanie sie do takich zabaw to podstawa, aczkolwiek uwazam, ze jesli ma to byc rozmowa, to jej przebieg powinien zalezec od odpowiedzi, a nie wyznaczonego wczesniej schematu wypisanych pytan i jakichs takich jazd “jak sie pan dzisiaj czuje”( w chuj wyjebanie, tylko mam kaca-giganta i rozjeb w czaszce) czy “co pan myslal w tamtym momencie”( zebym obszamal bagiete w sumie…no, moze nie w sumie-lososie lepsze). Pamietacie wywiad jakiejs cipci z Waglewskim, kiedy to Wojciech zlapal na nia wkurwa, czasnal drzwiami i tyle go widzieli? No wlasnie.

Chce cie poznac, kobitko rodem z UFO i trzasnac zelazkiem Flafiego w leb. A potem nazywa sie takie indywiduum “dziennikarka”…

Wynalazek autoryzacji wywiadu/rozmowy tez mnie raczej smieszy- rekopisy nie plona, pozostajac w temacie “Mistrza i Magorzaty”.

I tak ogladam te rozmowki, slucham, wzdycham, zaciekawiam sie, zastanawiam, rozmyslam( i to jest istota konstruktywnej rozmowy-dobra rozmowa z ciekawym czlowiekiem DAJE DO MYSLENIA- mozliwe, ze gdyby nie Titi, Malenczuk i Wojewodzki bylabym dalej chodzacym kompleksem) A przy okazji przypominam sobie swoj debiut wywiadowy- w skrocie chodzilo o to, by jedna taka czarownice poslac na stos. By poslac z rozkurwem, trzeba bylo jej zlote mysli spopularyzowac. Efekt byl taki, ze wciagnelam ja w rozmowe, a za moimi plecami lezal dyktafon…Cala akcja byla zabawna od poczatku, czyli kiedy czarowna wicca minela sie w metrze z dostarczycielem sprzetu szpiegowskiego( a wtedy na pewno by skumala, gdzie rosna poziomki) do konca, gdy nie bylam w stanie wylaczyc tego kurestewka i wyraznie slychac, jak jebnelam nim o stol.

Uwierzycie lub nie, ale dalo mi to takiego kopa w czambul, ze totalnie o tym zapomnialam, a przy tym mialam kawalek uciechy, bo robilam cos, co kocham/lubie/??- mieszalam tej kreaturze Bozej w glowie, ciagnelam za jezyk, a wszystko poszlo na zywca, bez specjalnych przygotowan 🙂 Zleceniodawcy byli happy i proroczo zapowiedzieli mi swietlana przyszlosc w mediach( i wykrakali sobie moje nowe,sprzedajne ja), dodajac od siebie ciekawostke, ktora mi sie wlasnie nasunela-to bylo prawie jak wystep w teatrze,M.!

Nie sposob sie z tym nie zgodzic, bo mysle, ze obie te czynnosci maja ze soba cos wspolnego. Chyba wlasnie mozliwosc wymiany energii miedzyludzkiej i zwyczajna swiadomosc wykorzystywania pewnych trickow (zwanych przez detektywa Rutkowskiego “gra operacyjna”, ktora jest w istocie zwykla manipulacja slowna) na wlasna korzysc. Tez mielibyscie podstepny zaciesz, gdybyscie dali komus kawalek smyczy, ale doskonale wiedzieli, kto tu kogo prowadzi…

Coz, dla mnie dobra rozrywka i cwiczeniem umyslu jest rozkminianie, o co  spytalabym  wymienionych rozmowcow- a niektorzy wola dymac sie po krzakach i obalac winska. Nie watpie w ludyczno-gimnastyczny wymiar tych zajec, ale ja tam bardziej wole swoje dewiacje.

A na razie…Masz jakies pytanie, Sam?

Advertisements

3 Responses to “Mosad,rozmowca czy cienias?”

  1. Joanna Kalinowska December 16, 2012 at 11:07 pm #

    tak mam. A raczej statement: Rozjebię ci dynię, jak zmarnujesz swój ogromny talent i spuścisz z kiblem to, co masz we krwi po swoich rodzicach………….widzenie i słyszenie świata dostępne tylko wybrańcom losu.

  2. monicam December 17, 2012 at 12:25 am #

    OMG, brzmi sensacyjnie 😀

  3. Czarna Offca June 9, 2017 at 1:28 am #

    A A Artur nazywa się Gadowski i miał szczęśliwy Nowy Jorek.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: