M.M of the Opera

18 Nov

Zesz ja nie moge, zycie artysty w komunie jest ciezkie. Flafi chyba sciaga z torrentow historie swiata od narodzin Jezusa po 18 listopada 2012 roku, bo admin otwieral mi sie z piec minut, co juz jest dobrym powodem do wkurwa. I do ciezkiego wacka, moje drzwi sluza do zamykania, a nie rozpierdalania jak w stodole, kurwa!!( Uch,przypomnialo mi sie, ze od paru lat mam noworoczne postanowienie cywilizacji mych narzadow komunikacji.)

A, jebac to.Dobrze- uprawiac gwaltownie milosc z tym pomyslem.(Uprawiac…milosc…chyba mozg mi sie zagotowal, bo widze zyzne pola, obsiane kupidynkami. I spada na nie deszcz serduszek.)

I pomyslec, ze marzy mi sie akademik. Wzywac ksiedza, wolac weteryniarza, M. szaleje!(no nie, zaraz zaczne rysowac kreski na scianie za kazdym otwarciem drzwi. Albo nie- za kazdym zagajeniem mnie, kiedy widac, ze mam sluchawki na uszach- D.Z.I.Z.U.S M.A.R.I.J.A.)

M. szaleje tez z innych powodow, od dwoch dni.

Wprowadzenie w temat: M. snuje filozofie wszelkiego rodzaju od dawien dawna. Moze dlatego umie sie dogadac ze swoim tatunciem chrzestnym, bo Vito Corleone jest doktorem filozofii, a za mlodu wyciagal ludziom kielbache z koszyka w sklepie i na oczach skonsternowanej babci Irenki pozeral ja z radoscia.

Ja z kolei zostalam zgubiona przez wlasnego nauczyciela na Bemowie, co jakos mnie nie wzruszylo. Jak na nieogara przystalo, po prostu wyruszylam w droge do najblizszej stacji metra, by dotrzec na Wierzbno. Z buta. Oczywiscie nie znajac okolicy.

Ojtam ojtam, ze zimno, ze snieg i ze poslizgnelam sie na…Nowym Testamencie, gimbaza wzywa, halo halo, tu Ryba, bez odbioru, Akwarium. Potem moj piekny Bogus oskarzal mnie o to, ze zgubilam sie, bo chcialam. Nie wpadlo mu do glowy, ze jesli zebral ten swoj nieszczesny rzad dusz i nie dostrzegl w nim swej perly koronnej (ponoc moja polonistyczna slawa ciagnela sie za mna jeszcze dlugo po ukonczeniu edukacji w gimbazie), to cos jest niehalo.

Z tego snucia filozofii wychodzily same kaszany. No dobrze, moze nie tylko i wylacznie kaszany, ale umowmy sie, ze filozofowanie to nie jest domena XXI wieku (co w ogolnym zarysie jest dosyc zabawne, bo zmierzamy ku sredniowieczu- wraz z tymi 65% Polakow, ktorzy wedle badan nie zadali sobie nigdy pytania o istnienie Boga- ilu z nich pyci do kosciolka, to strach pomyslec), bo Palikot nakrecil sobie publicity za pomoca  wieprzowego ryja i wibratora, a nie oracji platonskich.

Za to pamietam jedna lekcje WOSu, ktora z lekka wywrocila mi w bani.

W gimbazie tym przedmiotem zajmowala sie moja historyczka, niejaka Izabella D.-kobieta zasad twardych i mocnych, przeciwniczka makijazu w wykonie 15stek (mnie lubila za brak takowego i ponoc myslaca twarz), ktorej bala sie cala szkola, z dyrem na czele. Przyznaje, najpierw nie docenialam fanki olbrzymich pierscionow, bo wydawala mi sie nieco zdziwaczala w swoich pogladach.

Dziwilo mnie tez bardzo, ze jak na nauczycielke, czyli osobe, ktora najlepiej, zeby byla cyborgiem( to, ze uczniowie sa ofiarami szkoly, to jedno, ale podejrzewam, ze to samo mozna powiedziec o nauczycielach. Oprocz tych betonow, ktorzy lubia sie pastwic nad uczniem, zeby zaprezentowac urbi et orbi choc o d r o b i n e wladzy w swoim wykonie), nie bala sie przedstawiac swoich anty-kaczych pogladow. Wtedy tez nabrala  dla mnie cech osoby z krwi i kosci, podobnie jak polonista/ wychowawca Bogus, po serii swoich texcikow w stylu” Jestes czlonkiem tej klasy, czy FIUTEM tej klasy?”.

No i jeszcze jedno- byla dzialaczka Solidarnosci, wierna styropianowym idealom, nie wiedziala wtedy, biedna, ze pod jej skrzydlami rosnie czytelniczka NIE i socjaldemokratka. Natomiast ja uwielbialam sluchac jej historyjek z podziemia i demonstracji antyrzadowych, wzdychajac, jakby mi sie wtedy fajnie zylo…

A tak nuuda, jedyna demonstacje, jaka moglam pouprawiac, to niezakladanie mundurka do budy. Manifa skonczyla sie tym, ze bylam osoba, ktora najdluzej nie nosila uniformu made in China, az dyru wzial M. na rozmowe i powiedzial, ze nie chce sie z nia sprzeczac o pierdoly, bo wierzy, ze jesli moze sie z nia sprzeczac, to o powazne sprawy, wiec niech przestanie hucpowac i nosi uniformek.

Gdy uslyszalam “mozna”, “sprzeczac” i “dyru” w jednym zdaniu, stwierdzilam, ze do dupy z taka opozycja, bo moge ja uprawiac w celach wyzszych- np. wtedy, kiedy okazalo sie, ze jeden z naszych licznych nauczycieli od angielskiego jest jednostka, ktora niezwlocznie potrzebuje konsultacji psychiatrycznych, z ktorych mam nadzieje, iz korzysta po dzis dzien.

Lekcja WOSu dotyczyla …ja zesz jebie, muza na Spotifaju niczym hejnal w polowie mi sie urywa…rol spolecznych. Bylo to tak proste, ze az niewiarygodne i rzucilo mna o ziemie.

KAZDY ma role spoleczne.

WIELE rol spolecznych.

W domu wyja za toba, ze masz szamac obiad i nie garbic sie, wyniesc smieci i co tam jeszcze. A, pewnie mowic grzecznie “dzien dobry” sasiadom- jak urwiesz komus leb, to sasiedzi niczym lawa przysieglych wstawia sie za toba, wlasnie za to “dzien dobry”. Przynajmniej takie akcje widywalam na TVNie albo w “Dlaczego ja?”.

W szkole masz byc grzeczny, pilny, odrabiac prace domowe, uczyc sie o przetchlinkach, miekiszach i chujach-mujach. I koniecznie masz wygladac jak czlowiek, cokolwiek to znaczy. A pewnie znaczy to tyle, ze nie mozesz byc za Legia, Metallica ani nawet za zespolem Boys, choc ww. zespol wslawil sie tym, ze rzadzi wolnosc i swoboda.

W grupie rowiesnikow to zalezy od stosunkow, ale istnieje wielki wachlarz mozliwosci- od dawania sie utopic w szkolnym kiblu( do czego nie namawiam, za to zachecam do zapoznania sie z Krav-Maga i poslania leszcza na materace, z linijka wbita w jaja) po wozenie sie na pleckach kompana od kielonka do najblizszego monopola. Wiem, wiem, ze to piekne, sama to przerabialam 😀

Teraz lecimy do przodu o jakies 10-15 lat, bo w wiekszosci wypadkow tak sie to smutno konczy:

W malzenstwie masz nie przyprawiac rogow, liczyc sie z druga strona i dalej sie udupiac, wynoszac smieci. Uwaga! Wynoszenie smieci NIE JEST dobra okazja na szukanie przygod i sposobow realizacji fantazji seksualnych.

A przynajmniej tak twierdza znaffcy tematu, a jak to bywa to wiadomo.

Jako prawy ojciec/ mamus masz drzec pape na bachora, ktory domaga sie hajsu na koncert Kazika.

Przeciez wszyscy wiemy, ze sluchanie piesni o wisielcu dyndajacym na drzewie to pierwszy stopien do polubienia sie z dzialalnoscia Staszewskiego (gdziestam w glebi jestestwa wlasciwie go lubie, ale pozostawiona sobie samej i jego tworczosci na trzy godziny bylam bliska zaliczenia szmergla; podobnie z Rammsteinem) i lepiej, zeby bachor poszedl na reaktywowanych i wyposazonych w respiratory Bad Boys Blue, haha!Chyba ze to taki tajny szyfr i bachor w rzeczywistosci lezie na browara i blanta.

W pracy jest przedluzenie szkoly, z tym ze tu tyrasz za pieniadze, podobno. Albo krecisz wiry z ksiegowoscia kreatywna. Whatever.

Co ciekawsze, ponoc w kazdej z tych rol spolecznych dalej jest sie soba, niezaleznie od tego, czy mowia wtedy o tobie per M.M, Monika M., Moni, Monisia czy jeszcze jakos( reszty nie przytocze, bo leci perwersem, albo poracha). Wtedy mnie to zastrzelilo- to co ja, kurwa, Superman? Ale po chwili ulozylo mi sie to calkiem zgrabnie w 14letniej  lepetynie. Kto widzial “Another Brick In The Wall” pewnie zaczai, jak mi sie poukladalo 😛

Zeby bronic sie przed zgubnym skutkiem niektorych rol spolecznych-albo zeby sie w nie wkrecic- sa maski i pancerze.

I stad sie wzial moj wkurw, do ktorego nie moglam sie dobic od tysiaca ilustam slow.

Rozne rzeczy o sobie slyszalam- ze smieje sie, jakby mnie ktos od tylu posuwal( czy przy tym mozna sie smiac?), ze jestem SZATANISTKA(tu wyprzedzilam sama siebie, bo uslyszalam takie slowo na niedziele w wieku osmiu lat, od rowiesnikow wychowywanych przez tolerancyjne babcie),co tam jeszcze bylo takie.. memorable…Ah, bylabym zapomniala- jestem niezrownowazona psychicznie, jestem porazka towarzyska (porzucam, wykorzystuje, zostawiam- powinnam to sobie wypisywac na wizytowkach). Spotkalam sie tez z zarzutem, ze wyszukuje wrogow nie tam, gdzie znajduja sie naprawde i..i… i ksiazke moge z tego wszystkiego zebrac.

WIEM! Chodze, siorbie i mlaszcze(niesmiertelne forum Hogi tudziez Gery-  mialam swoich wiernych fanow juz w okolicach 2003 roku).

W sumie wiele z tych pochwal mnie jebie. No dobra, to ze porzucam i wykorzystuje to nie. I jeszcze pare innych. Tak naprawde to mozna mi dowalic, mam pare slabych punktow, ktorymi sie nie chwale, a wygrzebanie tychze konczy sie zazwyczaj masochistycznymi ciagotami ku dolom.

Ale jest cos, czym mozna wywolac u mnie napad dzikiej furii-zaczac mnie porownywac do Joanny Marii K., mniej wiecej w tonie, ze jestem klon. Ostatni smialek spoczywa w miekkiej glebie za takie glebokie mysli.

No wiec jak moj przyjaciel Mufin powalil mnie na lopatki psychoanaliza, nad ktora myslal chyba ze trzy dni, wymyslajac, ze nosze maske “mlodej Joanny Marii K.”  i ze bylam normalna, a teraz nagle nie( uwielbiam takie texty- tak, kiedys majac na koncie nerwice, doly i depresje musialam byc lepsza, fajniejsza i pewnie w chuj cool).

Owszem, mam najebane w bani i nie kryje sie z tym. Joker powiedzial, ze co cie nie zabije, uczyni cie dziwniejszym, a ze ja od malego bylam orygynalna. Co najmniej jak Tofik z Ani Mru Mru.

Mam momenty, ze walcze sama ze soba, ale to, ze nie daje sobie wlazic na leb i jak ktos po mnie jedzie (co Mufin praktykuje z wielka checia), to pewnie oczekuje, ze sie wzrusze z radosci. Nic z tego! Mnie niestety nie bawi text, ze nadaje sie tylko do proponowania mi seksu oralnego. Co prawda seks oralny w paru przypadkach zmienil oblicze historii (co potwierdza moja kolezanka po imieniu, niejaka Lewinsky), ale z takimi jazdami prosze do kogos innego. Jestem w stanie pokazac pazur, udowodnic, ze wiem czego chce i po co tego chce- czy to zle?

Nie sadze, zeby moje zachowania byly maska, predzej bym powiedziala, ze ksiezyc ma jasna i ciemna strone, przy czym to, co dla jednych jest podloga, dla mnie jest sufitem i moge sobie byc M.M z opery, ale i tak jestem przy tym soba- tyle ze moim zdaniem lepsza soba.

Peewnie, lepiej jest, jak sie nad soba uzalam, bo wtedy pokazuje ludzka tffarz. Jasne, nie powiem, ze mi sie to nie zdarza, ale mialam tez stan niemocy tworczej, ktory trwal wystarczajaco dlugo, zeby powiedziec “stop, ja sie tak nie bawie” i pomalu sobie wracac do tego, co mnie cieszy i daje motywacyjnego kopa.( to odpowiedz dla tych, ktorzy mysla, ze to jest oznaka rzygania tecza i pierdzenia cukrem pudrem-nie, to nie jest symbol rownowagi, bo tej juz nie ma i nie bedzie)

Musze zmartwic mego przyjaciela Mufina, bo jego filozofia jest slomiano-buraczana. Zdarzylo mi sie spotkac pare osob, ktore na mnie wplynely, choc ogolnie nie poddaje sie wszelkim manipulacjom umyslu tak predko,wiec moje zlosliwosci i kanciasto-ironiczne obejscie to raczej wypadkowa z tych moich Yodow no i M. w jej esencji, wyciagu doprawionym naciagiem- jesli inni tak moga, ja tak chce, to czemu nie?

Pewnie temu nie, bo mozna mi tylko zaproponowac ciagniecie druta pod cmentarzem.

Cienko to widze, z moim zgryzem i diastema, eh…

Jak sie komus nie podoba, co soba reprezentuje, jego business, zawsze moze uderzyc do galerianek, jeden debil z oczu i zycia mniej. Jakby malo bylo tych pancerzy, to planuje i wyknuwam sobie w jakiejs przyszlosci:

-drastyczny makeover garderoby- kolce,cwieki, zombiaki i dziwadelka mile widziane ;D Zawsze lubilam takie cuda, niestety, ceny sa zabijajace. Chyba zaloze osobne swinki pieniezne na elektronike i pajacowanie Jacykowa. Tylko najpierw musze zrobic rozeznanie, co ja do nich mam nawrzucac, no chyba nie bluzgow.

-czerwien, rdza, miedz, odrobina gorzkiej czekolady- wszystko jest lepsze od siwych wlosow!

-cos, co zostanie ze mna na zawsze i nie bedzie inicjalami pierwszej milosci, bo z tym zawsze kiepsko sie wyglada-  kiedys musze w koncu sie przelamac, i jak juz drugi rok z rzedu mowie “bedzie dziaranko”, to niech w koncu bedzie. Ostatecznie chodzi mi po glowie z piec wzorow, na pierwszy ogien pojdzie cos power metalowego, patriotycznego, wzmacniajacego i przy okazji…sentymentalnego!

-czy mialam tu cos jeszcze dopisac? Jesli sie nad tym zastanawiam, to pewnie tak.

Dodam calkiem bezwstydnie, ze dopiero w tych wszystkich machach i pancerzach bede soba i bede chodzacym afiszem samej siebie, a hejterstwo niech sie kisi w swoich szarych sweterkach i przemysli sobie, jakimi to pancerzami musi sie poslugiwac.

Ja tam wole swoj, kiedy moge powiedziec komus “fuck off”, wzruszyc ramionami i isc przed siebie, niz wdzieczyc sie do kogos, kogo nie znosze albo wmawiac sobie, ze jestem szczesliwa, kiedy wlasnie mam ochote zrzucic dostawe Cyklonu-B na esiarnie.

A ty? Masz oslone przed swiatem,udajesz kogos innego czy (tararam,pam, pam, surprise!) jestes soba?

Advertisements

2 Responses to “M.M of the Opera”

  1. Joanna Kalinowska November 26, 2012 at 12:37 am #

    Iubię! A mnie matka cały czas molestowała, abym była taka jak Laura, moja starsza siostra, salcesoniara, czyli wiejska doktórka. A ja – nie i nie. zarzucanie Ci, że robisz się podobna do mnie to kit, bo nikt nigdy nie będzie taki zryty jak ja.

  2. monicam November 27, 2012 at 3:58 am #

    Uff, juz sie martwilam….
    A na powaznie- szczam na zdanie Mufina w tej sprawie, ale z drugiej strony posluzylo mi tworczo do przerobienia na cala notke. Kurt Cobain wolal byc nienawidzony za to,kim jest, niz kochany za to, kim nie jest i tu jest caly essence, a jak nie pasi, to trzeba przejsc na druga strone takiego plaskiego, drewnianego i prostokatnego przedmiotu.ZA DRZWI.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: