Strzele do ciebie z migawki!

11 Nov

Nadejszla wiekopomna chwila.

Musze narysowac szkice, prawdopodobnie zabiore sie za to w okolicach czwartej rano- nie umiem, nie moge i nie chce robic czegokolwiek produktywnego za dnia, jak mi slonce swieci w pysk i wszyscy zawracaja mi dupe na privie, ze albo nie umylam garow, albo milosc zycia jest chujem zycia czy tam jakies inne impresje.  Tralala, o czwartej nad ranem idzcie sie walic. W/na cyce, w/na ryj, w cokolwiek. Tffurca nie spi!

Tffurca rzuca sie jak wesz na grzebieniu.

Istnieje  sytuacja, w ktorej zawsze bede sie doszukiwac gwiazdeczek na Swietonino, marudzic, czy wreszcie rzucac sprzetem koniecznym do kreacji. Mowa rzecz jasna o tym, co normalny posiadacz Iphone’a 5, kompaktu albo inszego cuda z kategorii “jarmarczne skrzypki to ja” nazywa pstrykaniem fotek ( wlasnie wlosy stanely mi deba, jakby  nie byly wystarczajaco pojebane). Ja sie tam w tancu nie obtykam, fotek co prawda nie pstrykam, chwil nie zamrazam…eee…jak to jeszcze fotoziutki nazywaja?…”Utrwalanie najpiekniejszych chwil twojego zycia-dzis promocja na haslo <<kochaminstagram>>”. ( Dajcie mi namiar na tworce Instagramu- specjalnie dla niego wyluskam z neta te wszystkie foty lanczykow, przerobione jego programkiem i wysle mu na skrzyn mejlowy. Mam nadzieje, ze dostanie apopleksji; milosnikom Instagramu radze przerzucic sie na cross-processing)

Moi drodzy, po prostu mam okazje bawic sie w Dzizusa Pantokratora (odsylam do Google)

Brzmi koszmarnie(tak, tak,wiem, przewrocilo mi sie w dupie, bo w mozgu to juz  dawno temu), ale trzeba sie nad tym glebiej zastanowic- pamiec ludzka w zetknieciu z demencja starcza dostaje w dupe, mlodosc ucieka, milosci wygasaja, budynki sie burza (albo Hanna Gronkiewicz-Waltz, – ksywa Bufetowa- raczy sprzedawac tereny, na ktorych stoja, aby mogl powstac piecsetny na rogu ulicy bank, apteka czy inna wytwornia gietych parasoli, tak jak to Bufetowa i jej ziomky uczynili z Hoza 88- gracias, amigos!). Fotki przy dobrych wiatrach zostaja na zawsze, wspomnienia zyja,budynki stoja niczym posagi spizowe, wszystko jest takie, jak sie zostawilo wczoraj…

Czy dlatego mi sie dziwisz, kiedy skladam bron, bo jakis cymbal:

A. chce mi pozowac (NIE NIE NIE-krzyczy cale moje jestestwo- co by bylo, gdyby wszyscy pozowali Bressonowi albo Doisneau? Zgroza! Nie kumam spiny na robienie fotki na fejsa, zeby byla piekna, a paniena, ktora jest wielorybem, byla na niej playmate-przy zalozeniu, ze na FB ma sie znajomych, to i tak wiedza, ze jestes pasztetem, wiec nie ludz sie, panienko robiaca dziobek! Piekne fotki powinno sie robic dla SIEBIE, a nie tlumu tumanow, chyba ze to jakas zryta potrzeba celebryckiej kolekcji lajkow. Chcesz sie dowartosciowac sztuka, to wyjeb na profilowe reprodukcje Siemiradzkiego)

B. wpierdala mi sie w moj sposob widzenia swiata? ( jestes manekinem, kiedy na ciebie patrze przez obiektyw.Manekiny nie nawijaja, raczej Spytaj Erwina Olafa, mego ulubienca, jesli chodzi o foto studyjne, ktore nie jest moja najwieksza miloscia.)

Przyznaje, fotografia portretowa to dla mnie hardcore wyzszego kalibru, bo jak uda mi sie kogos zgwalcic, zeby juz bylo po mojemu i bez robienia sobie jajec w stylu zasponsorujmnie.pl (jak nie bedzie mnie stac na wlasne L-ki, to wiecie, gdzie mnie szukac,hehe; przynajmniej sie czyms wyroznie na tle lasek, ktore chca siana na szmaty), to okazuje sie, ze ludzie lubia sobie popatrzec na siebie przez pryzmat wlasnych kompleksow (skad ja to znam…Takie jedno M. nie znosi na siebie patrzec w wersji foto ani jakiejkolwiek innej).

Zabija mnie haslo w stylu ” Zdjecie tragiczne, bo mam na nim gruba twarz”. Nie widzisz, ze masz na nim piekniusi usmiech, ze stoimy na moim balkonie( z ktorego podziwialam kocisko mojej sasiadki, niejakiego Morusa, ktory jest renegatem na 100% i codziennie lecialy texty takie jak” kici,kici, gdzies jestes, Mooorus! WRACAJ, SKURWYSYNU!”), czyli obrazie nedzy i rozpaczy astrahanskiej, ze byl wtedy kwiecien, ze mamy po 20 lat i jest pieknie, ogolnie rzecz mowiac, choc nie rozowo.

Nie, widzisz swoja GRUBA TWARZ, cokolwiek to w ogole oznacza. Dlatego tez na robienie portretowek zacielam sie i zblokowalam, robie to w sumie w stanie wyzszej koniecznosci. Wiem, blad. Duzy blad. (oj,takiej jednej to bym zrobila sesyje, oh ah…) Ale jak mam potem rwac wlosy ze lba i toczyc piane z pyska, to wole nie, bo jeszcze mnie jakas brygada specjalna weteryniarzy oddelegowanych do walki z wscieklizna rozstrzela.

Wina za taki stan rzeczy, to jest popieprzenie w rozumnosci ludzkiej, obarczam dwa czynniki- brak wyczucia estetyki czy tez moze jakiejs ogolnej koncepcji przewodniej/ proby doszycia sobie jakiejs zadowalajacej latki i kreowania sie na nie wiadomo co, tzw. show-off, co mnie juz mierzi na total, bo jak chcesz lansu, to chociaz zeszczaj sie na metro jak Chyra, badz pokaz dupe jak Doda, a dopiero potem pogadajmy o strategiach lansownosci 😛 O powazniejszych osiagnieciach nie wspomne.

Drugim czynnikiem- choc na mojej czarnej liscie stoi najwyzej- jest swiat kreowany przez “…lub czasopisma”, gdzie lachony mijaja sie z anatomia, czy tez  ja jeszcze nie wiedzialam, ze raczki moga zwisac czlowiekowi do kolan (mi czasem zwisaja do podlogi, ale to jak widze Flafiego w akcji w sklepie albo fana Paulo Coelho) i jest to normalne, tudziez jakies jazdy, ze mamuska jest na tyle sprasowana, ze wyglada mlodziej od coruni. I ma sztuczne cycki doczepione do zolwiej szyi- moj top szczytow, albo szczyt topow (ramiaczka?) Potem w realu jest wielkie zdziwko, bo zwyczajne panienki mysla, ze to jest trendi i chca tego samego.

Zebyscie wiedzialy, ile ja w tym widze warstw na PSie, swiatel, ktorymi mozna oswietlic Narodowy ( z dachem lub bez) i innych kombinacji…Coz, takie moje zboczenie, ktore moge rozwijac i hodowac w opor, bo widze, ze u nas tez sie przyjela zachodnia moda na kilkunastostronicowe editoriale + doszyte historyjki wywiadowcze. Niektore sa na full throttle ( Swoja droga, zawziecie na wygrubaszania sie zawsze mnie rozjebie), a niektore…no prosbaaa. Kapitan Bomba- moj mistrz opanowania i wulgarnej semantyki- zwykl byl mawiac, ze to nie jemu chce sie rzygac, ale to jego rzygom chce sie rzucac pawiana na mysl o roznych odchylach. That’s the point, mate!

Tu dobijam do esencji zagadnienia( a okret moj plynie dalej, co z ta kotwica?)- czemu idziecie ta droga, Sabo i Donaldu Tusku? (teraz juz wszyscy beda wiedzieli, ze nie dosc, ze wielbie Urbana, to sympatyzuje z Kwasniewskim, a wiec nie mam prawa do zycia i winnam zginac z rak ekstremistow smolenskich)

A jak tu nie isc, jesli w czasach dostepnosci fotografii, stosunkowej latwosci jej tworzenia (  jasne, ze nie bede wyjezdzac z jakims dagerotypem albo camera obscura, no ale te 15-20 lat temu to jednak bylo szkoda zjebac 36 klatek, wiec wypadalo nad tym przez chwile pomyslec. Tu mi sie przypomina moj wielki bol- czemu nigdzie nie moge znalezc Canona F1?!) i mozliwosci rozpowszechniania tejze na fanpejdzach wszelkiej masci ( Janko Muzykant+magiczne slowo Photography= M. czuje sie przelecona F16), Tumblrach…Tulbrach…Turbach…dobra, wiadomo o co cho, a w skrocie chodzi o to, ze wszyscy sa fotografami (legendy glosza, ze Barack Obama po wycieku ropy w Zatoce Meksykanskiej powiedzial :” w tym dniu wszyscy sa pelikanami”).

A jak wszyscy sa fotografami, to jest milusio, bo nam rosnie tworczy narod.

A chuj prawda, gdyz mlodziez zadna rwania panienek na zawodach sportowych zwanych hipsteriadami (czyt. po biforku w Starbucksie pijemy Lubelska Cytrynowke, ktora wali mi osobiscie plynem do mycia garow, najlepiej rozwijajac w miedzyczasie transparenty w obronie PKP Powisle- ah, mam nadzieje, ze nie jestem jeszcze za stara na podobna dzialalnosc ❤ ) przynosi swoje wyroby wizualne do redakcji. Redakcje to lykaja, zauroczone jednym, powaznym argumentem- MOZNA BRAC ZA DARMO! No dobra, za wydrukowanie nazwiska w gazecie- ale dupy na to leeeca, nieee? I wtedy z pozycji spolecznej zwanej “koniobijca Frankiem” awansujesz do ” Franciszka, ktory robi projekty”.

Chcialabym bardzo napisac o takich wszach, ze sa kurwami.

Niestety, nie moge, bo nawet one biora gratyfikacje za swoje uslug. Jesli ktos kiedykolwiek nazwal tak praktykujacych ten niszczacy medialny rynek obyczaj, to pragne w tym miejscu zwrocic honor paniom, wykonujacym zawod w przemysle rozrywkowo-gimnastycznym. Ty sie baw, a niech ktos inny w tym momencie nie dostaje kasy za swoja prace, bo przeciez redakcja tnac po kosztach wezmie sobie na leb takie indywiduum, wiec na co im ktos, kto po 30 latach w zawodzie chce kasy? Oczywistka, w sklepie mozesz wszystko dostac za darmo, a rachunki zaplacic swoim nazwiskiem w gazecie. Bebnie wiec w klawiature, klnac na czym swiat stoi, a powinnam zlapac za kalacha. Niestety, nazywam sie M. M., a nie Monica Zuckermann, wiec na przeszkoleniu w izraelskim woju mnie nie bylo.

Myli sie ten, kto mysli, ze benefit….korzysc! Korzysc z posiadania armii darmowych Murzynow maja tylko redakcje pism poczytnych ( i tych mniej poczytnych ) tzw.portale internetowe (i w tym momencie widze przed oczami obrazek nadeslany mi wieki temu, kiedy nie bylam failem towarzyskim, przedstawiajacy  gacie z logo Internet Explorera), ale tez wydawnictwa muzyczne. Tu pozwole sobie na pewna wizualizacje, a nawet pojazd. Policja wszystkich krajow rysopis moj bedzie chciala zaraz znac ( mam nadzieje, ze moja sasiadka dalej bedzie chciala sie kumplowac z Lady Pank, polskimi latami 80., O.N.A i Venflonem, jak podlacze sie pod glosniki telewizyjne Flafiego- to takie info dla tych, ktorzy zalapali mysl przewodnia poprzedniego zdania).

Jest sobie taki ziom, ktory ma niezle dziary i zowie sie Kobaru. Tak naprawde nazywa sie jak bialy czlowiek, ale my tu wszyscy w necie bawimy sie w maski i polsrodki, choc mysle, ze moja maska jest bardziej mna, niz ja sama, bo M. M. zawsze byla Monica M.- innych pseudo nie podaje, bo dosyc latwo byloby mnie znalezc, zwlaszcza mendziszonom dowodzonym przez burmistrza mej dzielni.
Do-rzecznie, choc to dla mnie calkiem niedorzeczne- gosciu mial praktyke (nie wiem jak teraz, choc jego wpisy na fanpage’u swej tworczosci daja sie potwierdzac moja hipoteze) pisania do zespolow- od jakichs dziwadel w stylu Rozerwe Nietoperza Na Pol i Narzygam Do Niego Nienawiscia

(swoja szosa chcialam w liceju powolac fikcyjny zespol Strzelby Wertera i pisac texty; cos inspirowanego dzialalnoscia Malcolma McLarena. Tytul debiutanckiego singla mial brzmiec “Goethe Jebie System”-jak latwo skumac, byla to mysl podlana browarem z dyskontu/ niejakim Mocnym i muzola Sex Pistols) do Behemotha i Acid Drinkers, co uczciwie przyznaje, ze gryzie mnie w dupe niemozebnie- ze pierdolnie im sesyje za free, byleby sie zgodzili.

Mowisz-kolo robi portfolio, wal sie na pyszczycho, wiedzmo wsciekla ( do piekla, do piekla!) A ja odpowiadam- folio mozna robic i trzeba ( jestem na etapie pt.” Mam projekt, nie mam fotek”-nawet nie pytaj, drogi czytaczu; moje ambicje kiedys mnie zabija, gdyz naleze do ludzi, ktorzy strzelaja z bazooki do muchy), ale nie wchodzic miedzy wodke a zakaske, poniewaz pomieszanie kolejnosci wrozy dzien komunikacji z morzem.

Rob sobie folijko, w ktorym pokazesz umiejetnosci, by je potem WYCENIC w wydawnictwie, ktore chce oprawy do plytek, magazynow branzowych, gatek z drutow i drewnianych kogucikow. Ale, for the fuck’s sake, nie dawaj swoich umiejetnosci za darmo w ramach folia, bo potem zechcesz pieniedzy…a tu sie pojawi nastepny Kobaru i powie slawetne “spieprzaj, dziadu” w jeszcze mniej komunikatywnej formie.

Nawiasem mowiac gosciu jest calkiem spoko technicznie, ale dodawanie flar/ odbic slonecznych w PSie drze mnie za flaki. Poza tym lubie, jak leje sie krew, noze blyskaja, a Alicja w Krainie Czarow jara afgany z Lolita. Taki jakby La Chapelle (<3), ale wylewa kubly sztucznej krwi, zamiast neonowej farby.

A Robert Capa, ktory twierdzil, ze jesli twoja fotka jest slaba, to znaczy ze nie podszedles wystarczajaco blisko ( i nie chodzi tu o autofocusa), siedzi pewnie i placze, raczej nie ze smiechu. Byc moze dlatego, ze sam wiedzial, jak sie w redakcji gdacze i robil reporterke pozowana- kolo pewnie wiedzial, ze musi isc w komerche, bo inaczej cienko z hajsem. Bresson z kolei twierdzil, ze dla niego aparat to szkicownik, ktorym moze nakreslic swoja wizje otaczajacej rzeczywistosci.

Ciekawe, czy z podobnego zalozenia wychodzi nowoczesne pokolenie fotoreporterow, ktore operuje swoimi komorkami. Widywalam i takich kozakow, choc dla przeciwwagi przypomne, ze jedna z nagrod Grand Press Photo wygrala fotka z komorki, na ktorej koala z jarajacego sie australijskiego lasu pije wode z flaszki strazaka. I mozna? Moszna.

(operuje…komorkami?…Co ja jestem, dr. House?!)

Bycie foto w PL to kaszan wtedy. Chyba ze w ramach praktyk do fotek za darmo dorzucisz w pakiecie szybki numerek (tak, jesli ktos pamieta, ze chcialam robic koncertowki, to moze dojsc do jaks dalekoidacych wnioskow rodem z wacka natrzepanych. A jak chcecie wiedziec wiecej, to pierwsza mysl o takim pomysle zyciowym przyszla do mnie kiedy doczytalam sie, ze Annie Leibovitz po turnee z Rolling Stonesami wyladowala na odwyku. Nie padam na twarz przed AL, widzialam wystawe jej fotek…Starsze maja cos w sobie, a nowa tffurczosc…no coz, sznytu na to nie mam, ale pomyslcie, to chyba o wiele radosniejsze niz pontyfikat Arturo Mariego, takie chlansko z szerokimi usteczkami Micka Jaggera)

Uch, nie, czekajcie. Jest jedna opcja. Bylabym zapomniala.

Mozna sie nazywac Przemyslaw Stoppa i tytulowo strzelac z migawki do celebsow, bang-bang. Stoppa co prawda twierdzi, ze ma od pracia fotek kompromitujacych rownych i rowniejszych, wiec pozostaje tylko czekac na kogos, kto wpadnie na wydanie tych czarnych teczek i da mu £$ na helikopter. Co ciekawsze, celebsy uwazaja, ze Przemo to telewizyjny kurwiszon, a sami pewnie ida z nim na ustawki, wiec z czym do ludzi, ja sie pytam. Osobiscie cenie Stoppe, bo jak slucham jego wypowiedzi i podjaru,jaki przez nie przebija, to slychac w nim echa “krew, dawne bohatery, a jego imie czterdziesci i cztery”- wyruszam na polowanie, wracam z postrzelona obiektywem zwierzyna, bo to adrenalina,nalog, dobra zabawa…i zapewne niezla mlocka, jak sie Stoppa spotka ze sfochana osobistoscia.

Ide atakowac NIE, akurat przy swiecie narodowym bedzie jak znalazl. Pozostajac w kontekscie powyzszych 2165 slow- czemu do kurwy nedzy nie bedzie mnie na Marszu Niepodleglosci, co bym mogla dostac koktajlem Molotowa przez leb i narobic zdjatkow a’la Chris Niedenthal?!  Coz, mam jeszcze rok, zeby wymyslec jakas dobra opcje przyjazdu w listopadzie do Wawy, a w miedzyczasie czeka 10 kwietnia!

Advertisements

2 Responses to “Strzele do ciebie z migawki!”

  1. Joanna Kalinowska November 19, 2012 at 11:47 am #

    Jak to dobrze, że istnieje taka działka, którą z przyjemnością obrabiam intelektualnie…………….

  2. monicam November 20, 2012 at 12:08 am #

    What do you mean?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: