I slubuje ci milosc, wiernosc oraz trzy tysiace pudel

1 Nov

Jakies dwa tygodnie temu, w progi niby mojego (a gdziez ja mam ten SWOJ dom?) przybylo takie jakies dziwactwo… Stworzenie, ktorych tutaj jest duzo, ale na swoj sposob inne.
Ksywa Rambo/ Gruby/ Flafi (ooo, tak, ostatnie leci na blogaska, w koncu jakos trzeba toto tytulowac, a “Panie Generale Pierdolniku” jest juz zarezerwowane dla nauczyciela PO z mojego liceja. Osoby nade wszystko uwielbiajacej superterroryzm i manekina do nauki pierwszej pomocy, ktory mimo meskiej budowy byl zwany Ania-?), byly komandos RAFu (czy musze wspominac, jak wielkim komplementem byl dla mnie fakt, ze sie mnie bal? Chyba w poprzednim wcieleniu trzaskalam panow biczem, ubrana w latexowy mundurek, bo to bardziej lezy mi w naturze niz kwiatki i trzymania sie za raczke),
co prawda nie odstawia musztry o piatej rano (a niechby sprobowal, powodzenia zycze w budzeniu mnie o piatej, kiedy zasypiam blizej trzeciej), ale i tak jego prysznice o szostej rano budza lepiej niz budzik nastawiony o 7.30, co jest dla mnie zagadka, ktora zamierzam podrzucic Antoniemu Macierewiczowi do rozwiazania.

A poza tym?
-chodzi w butach zalozonych na gole stopy. Dla mnie to abstrakcja wyzszego rzedu, bo jak po jednym dniu takiej przeprawy mialabym giry krwawiace niczym po wedrowce do Nazaretu. Angliczanskie plaskostopia jak widac lubia ekstremy, zwlaszcza przy sztormach, deszczach i innych huraganach.
-jest niezdecydowany temperaturowo- niby mu na okraglo zimno (welcome to the club), ale nie dosc, ze robi z siebie kamedula bosego, to lata po domu z golymi cycami albo w szlafroczku. Czasem obrzuci sie kocykiem, a ja przycielam na nim korzysc majatkowa w postaci ocieplanej bluzy, w ktorej co prawda wygladam jak bezdomna cpunka (bluzy xxxl + moje zmizernowane, blade lico i podkrazone oczy zawsze na propsie), ale JEST MI CIEPLO. A ty marznij, lowelku.

-gotuje. Jak na goscia po czterech zawalach przystalo, propaguje helfi lajfstajl w postaci maselka, czerwonego miecha i boczusia. Umie sobie robic kanapki, o czym swiadczy obecnosc tutejszych, paskudnych bul ( chlebek z polskiego sklepu i jadziem; inaczej na lancz ida owocki z jogurtem, bo jedzenie czegos, co w smaku przypomina…no,chyba problem w tym, ze nic nie przypomina, bo nie ma smaku…jest pointless.W sensie do dupy.), ale ogolnie jest szczesliwszy, jak opierdoli kawal ciasta z kawa (albo kawe z ciastem- punkt widzenia zalezy od  pogladow na temat szklanki),  a wszelakie slodycze napawaja go radoscia- ostatnio napawal sie Ptasim Mleczkiem, po ktore pycilam na drugi koniec swiata i czekoladami z Wedla z obrazkami z Wawy, po ktore jeszcze bardziej masochistycznie wybralam sie do Wawy. Nie no, dobra, mialam we wrzesniu swoje niecne biznesiki w Wawie,ale pomyslcie, jak to milo brzmialo, ze dygusiam forwardem po czekoladki, niee? To jakby ktos mial waty co do tego, czy jestem mila- jak chce, to jestem, a chce, bo…o tym na koncu.
Plus gotowania Flafiego jest taki, ze miesza w garnkach calkiem smacznie i pikantnie ( z grubsza przypomina mi to nieodzalowana kuchnie R. z 2008 roku, ale facety sa dobre w te klocki ! ); co najwyzej obrosne tluszczem na zime. Chociaz jego najnowszy wynalazek pt. angielska wolowina ( z gruntu rzeczy juz slodkawa) upeprana w brandy czy innym kokosowym alko + chili, cebula i makaron gwiazdeczki ( ❤ ) zamieszal mi w kubkach smakowych; miecho z owocami tak, ale z kokosem to juz predzej kurczak dobrze lezy, a kokosowe curry to juz tylko warzywka albo drob.
Wiem, co mowie, bo czasem przydarza mi sie robic huragan w garach, zwlaszcza, jak mnie inspiracja o pierwszej w nocy na paste wezmie, gdy uprawiam masturbacje wlasnym smutkiem i czytam blogi kulinarne, zeby potem dziko zglodniec.

-lubi owoce morza, wiec przez pierwsze trzy dni z rzedu wyciagalam z michy male krewetki niczym ” fuckin’ Cinderella”. Robalom na obiad mowie NIE, jakby to nie mozna bylo dac im spokoju, zeby poskakaly sobie po wolnosci, tylko wrzucac je do gara i lamac kregoslupki  warzachwia. Nie lubi mango i kiwi, a wiec dziwak. Jak widzi mnie, szamiaca kwasne zelki ( a zaliczam od niego cale torby, czyli dochodzimy do punktu wyjscia- chce mnie utuczyc) to go skreca. Jeszcze wiekszy dziwak. Powinien sie cieszyc, ze nie widzial mnie, jak leje hektolitrami sok cytrynowy do pomidorowki. O szamaniu kwasku cytrynowego lyzeczkami nie mowie- tak, mam odjeb na kwasne i juz.

– ma manie chowania WSZYSTKIEGO- poczawszy od sera w plasterkach, a skonczywszy na swoich pigulach (spoczywajacych w toolboxie…a, skrzynce na narzedzia) w jakichs pudelkach, pudeleczkach i pudelatkach. Do osoby, ktora wychodzi z zalozenia, ze jest artysta, w zwiazku z czym ma pelne prawo do hodowli burdelu, takie zakrecenia NIE przemawiaja.

-Co mozna znalezc w kartonach mezczyzny przyprowadzajacego sie do dwoch hucpiar z egzotycznego kawalka dawnej Rosji? (chuj tam, ze ZSRR to wlasciwie nie bylo to samo co Rosja- Warszawa jest w Rosji i czesc) A wiec mozna znalezc 15 patelni, 50 nozy ( wczesniej wystarczaly nam do szczescia dwie patelnie i trzy noze…The New Deal has come), TASAK W PIETRUSZKI (wczesniej myslalam, ze to koniczynki, ale wioska), 4 rozowe koszulki (do wyjebki w trybie now), 40 sztuk perfum ( jest to nalog, ktory z jednej strony pochwalam, bo sama moglabym miec perfumerie na wlasnosc, a z drugiej…Kurwa, przeciez za rownowartosc tego stuffu mozna wyzywic afrykanskie miasteczko…), z ktorych 10 poszlo do wyjebki w trybie jeszcze szybszym niz now, bo walily cmentarzem, kadzidlem, kosciolem i trupem. Halloween lubie, ale miec Wolke Weglowa codziennie rano, gdy Flafi preparuje sie do pracy to przegiecie.
Oprocz tego wzbogacilysmy sie o specjalny wibratorek do krojenia sera- wrzucasz kawalek sera do kopulki, a wibratorek skacze po blacie kuchennym i produkuje wiorki do posypania spaghetti. Wzmiankowany Flafi nie potrafil odpowiedziec, czemu nie uzywa do tego celu tarki. Mamy tez piekny CZAJNICZEK (musze kiedys nakrecic filmik, jak witaja sie gdanskie homo i go tutaj wrzucic, bo nie jestem w stanie nakreslic slowami choc w 10% epickosci robienia czajniczka). Niebieski.

Udalo mi sie tez rozszerzyc garderobe o sliczny cyckonosz- nie pytajcie, skad mogl sie wziac nacycnik w rozmiarze 75C u naszego wielmozy- pewnie robil za ochraniacz na sluchawki albo pelnil rownie powazna funkcje. Dostalam tez koszulke w rozmiarze chyba XXL, poniewaz robi od biedy za kiecke, z napisem ” Wierze, ze on jest gejem!” i strzalka pokazujaca kierunek blizej nieznany. Biorac pod uwage fakt, ze na moim college na 16 osob jest 14 chlopa, jestem zmuszona nosic ja w weekendy, bo wpierdol zbiorowy raczej mi sie nie usmiecha.
Z innych fikusnych artefaktow, do domu przybyl PIESEK ZATYKAJACY DZIURE PRZY DRZWIACH. Takie cos w formie jamnika, ktore lezy pod drzwiami, zeby mnie wialo (i tak pizdzi) i po pijaku w ciemnosciach moze byc przyczyna wyjebania sie na ryj. Oprocz schodow, na ktorych kiedys sie poslizgnelam, co skonczylo sie siniakiem wielkosci piachy, ktory przez 4 tygodnie mienil sie kolorami teczy (a moje biedne E., gdy mnie zobaczylo w neglizu bylo bliskie rzucenia pawiem) .

Ogolnie rzecz biorac ilosc pudel, a raczej ich ocean, jaki przyplynal za Flafim, przywiodl mi na mysl trzy slowa, ktore radze pominac co wrazliwszym czytelnikom- OBWOZNE SADO-MASO. Powaznie, trzeba nie miec litosci dla samego siebie, zeby ciagac z rodzinnego domu oddalonego o piec minut drogi stad piec sprzetow audio, wielgasnego Acera (w kolejce czeka TiVi 42 cale) i cala litanie ciuchow, kremow przeciwzmarszczkowych (! Mamy do czynienia z ciezkim przypadkiem) oraz wielu, wielu innych.BARDZO wielu innych.
Przeraza mnie tez sposob, w jaki Flafi trzyma kierownice- smiejcie sie, niewierni, ja zawsze zwracam uwage na to, jak klient trzyma kierownice i galke skrzyni biegow- inspiruje sie najwyrazniej kierowcami Jelczow, bo ma w zwyczaju zwisac na kierownicy calym soba. A przynajmniej mial; teraz praktykuje trzaskanie przebojow Rihanny/ Ruhanny.

Biedaczek cierpi tez na jakas forme ADHD, bo w sklepie z elektronika biega dookola, naciska guziczki i poszukuje mikrofali- twierdzi, ze nasza jest do dupy, bo jest BRZYDKA. Nie trafia do jego swiadomosci informacja, ze grzeje, a wiec jest spoko. Niech sprobuje pogrzac sobie wpierdalanko ikona Andrieja Rublowa, to wtedy pogadamy. Podobnie zachowuje sie tez przy zakupie zarcia, a na dodatek nie kuma, ze skoro w domu jest piec rodzajow kawy, to szosty jest potrzebny jak ksiedzu drugi wacek.

Jesli chodzi o wspolny zywot z Flafim, ja zdolalam juz trzy razy miec stan zalamki- teraz juz wiem, czemu wybijaja mi siwe wlosy spod farbowanych( inna sprawa, ze osiwiec w wieku 18 lat to chujnia, ktora zdazylo mi sie zaliczyc).
1.Lord zada Maggi. Ide po Maggi.Zlodziejski Turek nie slyszal o takim wynalazku. W Sainsbury’s taki luksus wyszedl. Pozostaje Asda, bagatela jakies 2 kilometry od chalupy. W Asdzie nie ma Maggi, za to jest polski GlutaSyfianToGo. Biore, bo to w sumie jeden szejt.
W domu okazuje sie, ze biedaczek wyruszyl na poszukiwania nie tyle Maggi, co mojej osoby, bo rzekomo jest tu niebezpiecznie. Faaacet, kto maszerowal po Wawie o zmroku, ten nie widzi podjaru w spacerkach po miescince emerytow i rencistow ! Jesli chodzi o moja misje, lord Flafi laskawie mi powiedzial, ze jesli nie znalazlam Maggi w pierwszym sklepie, to moglam wrocic do domu.
Dzieki za laske( ekhm, no dobra, moze nie laske…zyczliwosc), djud.

2. Jak Lord Flafi kopnieta stonke udawal.

Flafi ma w zwyczaju wydawac rozne odglosy. Twierdzi tez, ze zna jezyk polski w stopniu wystarczajacym do komunikacji (” chodz tu”, “nie”, “dobrze”, “kurwa”, “siusiu”) i spiewa przy szczaniu ( chociaz i tak nie pobije to nazywania lodowki ” kurwa”).

Mial pakowac prezenty dla swojej armii wnuczkow, wiec pomyslalam “kij z nim, jak bedzie cos chcial, to da glos” Wpadl do chalupy, pokrecil sie…i nagle zapadla cisza rodem ze stepu astrahanskiego. Mysle sobie” dobrze nie jest ” i ruszylam na misje sprawdzenia, o co kaman.

Patrze- Lord rzucil sie na wyro w opakowaniu, dalej cienko z odglosami, ani nie chrapie, ani nie ziewa. Zaciskam zeby, ide po lusterko ( na pismie to sie dluzy, ale cala akcja byla raczej szybka- historia nauczycielka zycia…), wykonuje przy okazji zawrotke celem pozamykania okien i po kocyk, gdyz telefon Joanny Marii K. uswiadomil mi, ze jak pajac nie zemrze, to zamarznie, co na jedno wyjdzie. Ide do lazienki, zamknac okienko, a w tym momencie nasze zombie wstaje na bacznosc, rozglada sie calkiem przytomnie dookola, a na widok mojej miny (nawet nie probuje sobie wyobrazac mojej maski w tym momencie) pyta :” ARE YOU ALL RIGHT?!” (Moje ulubione angielskie pytanko- zona po przyprawieniu rogow mezowi, maz po przyniesieniu AIDSa z agencji towarzyskiej, coreczka po przyznaniu sie, ze jest w ciazy, a nie ukonczyla podstawowki- WSZYSCY tutaj pytaja, czy ol rajt. W chuj.). Na moje faworytne angielskie pytanie, czy dobrze sie mam, moglam tylko odpowiedziec ” jaasne”, po czym splynac do mojej oazy spokoju i pierdolnika, zeby jelopa nie udusic.

3. Lord Flafi zgodzil sie na upchniecie swoich zabawek na strychu. Zabawki powedrowaly do dwoch waliz, do ktorych mozna wsadzic zwloki- czy chlopcy z Pruszkowa mnie slysza? Jesli tak, to zgloscie sie do Flafiego po walizy na egzekucje-mam nadzieje, ze wraz z nimi jego fioletowy zegarczyk (prawdziwy mezczyzna nosi Taga Heuera i paly czerwone Marlboro, czy to jest kurwa jasne, szeregowy?!) i koraliczki oraz moj niekwestionowany faworyt, czyli czerwona hawajska koszula.
Lord Flafi przy okazji pomyslal, ze ma 20 lat, w zwiazku z czym wlazl na drabinke, jedna stope opierajac na rurce, a druga na najwyzszym stopienku- jakby sie zjebal, to jeszcze zaliczylby poslizg po schodeczkach.
Jako support zostalam niecnie wykorzystana ja i moj mega lek wysokosci, wiec kiedy drabinka zaczela sie przechylac, Flafi sie cieszyl, a ja zielenialam ze zgrozy. Moge zaliczyc jazde miedzy TIRami pod prad jako pasazer- raz mi sie udalo!- i miec zaciesz, ale 30. pietro Palacu Kultury i Nauki mnie przeroslo. Tzn. weszlam, a potem mialam zyczenie szybkiej smierci w dolinie wezy.
Pytasz, drogi czytaczu, jak znosze taka tandetna rozrywke?
Jak sobie przypomne, ze gosciu moze mnie nauczyc strzelac- od razu lepiej.

Advertisements

4 Responses to “I slubuje ci milosc, wiernosc oraz trzy tysiace pudel”

  1. Joanna Kalinowska November 4, 2012 at 12:14 pm #

    Cudnie……………..sama bym lepiej nie opisała !

    • monicam November 4, 2012 at 3:53 pm #

      Nooo proste. Jeszcze tylko zakombinowac ze strona jako tworem technicznym i zaczac trzepac siano.

  2. Joanna Kalinowska November 5, 2012 at 9:45 am #

    siano to chyba jednak na czym innym będzie trzeba……………….

  3. monicam November 5, 2012 at 7:32 pm #

    Musze sie spytac Kachy Tusk,jak to sie roby 😀
    Chociaz target M.M i K.T rozni sie tym, ze moj chyba nie ma hajsu na wyciagniecie od zaraz na jakiegos bzdeta i jest nieco inteligentniejszy, a reklamy doprowadzalyby mnie do szalu, przynajmniej te poryte pop-upy. Jakby ktos chcial product placement, to czemu by nie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: