Jestem blachara i masz mnie za to kochac

29 Oct

W ramach intro dalej rzne tematami, ktore sugeruja, ze jestem no-lifem, nie mam o czym pisac, jeno zajrzec w swoje wnetrze (siema, watrobo, witaj,kiszko) i wyciagac jakies kroliki z kapelusza ( gdzie kiszka, gdzie kapelusz i czemu posrodku jest Klajpeda, ja sie pytam). Pomyslalam jednak, ze tak bedzie lepiej, niz robic ciagle zawrotki i wprowadzac burdel w stylu Prousta- ” W poszukiwaniu zaginionego czasu ” i miedlenie magdalenki idzie mi dosyc topornie.
Wiem, ze sama wprowadzam dygresje w postaci moich umilowanych nawiaskow, do ktorych przejawiam toksyczne uwielbienie. Co jest najlepszym dowodem na to, ze ludzka pamiec ma charakter strumieniowy i scieka sobie w jedno miejsce roznymi dziwnymi kanalami.

Wracajac do tematu- jestem blachara. A przynajmniej tak twierdzily lachony, ktorym casus na pewno byl znany. Jestem na tyle stara, ze pamietam czasy przegaleriankowe, kiedy to lecialo sie tylko i wylacznie na furmanke, gdyz ona niczym skarpetki, zegarek i fon mowia o zainteresowanym wiecej, niz jego teczka w IPN. Jesli ma malacza, to nalezy go pewnie zrzucic ze skaly ( z wlascicielem w srodku) i udawac, ze bylo to tylko takie dziwaczne faux pas, cos jakby wyjebac salatke Nikosia Dyzmy.
Na to gornolotne okreslenie zasluzylam sobie wielka i niewyobrazalna przewina- jak w XX wieku panienka moze pasjonowac sie MOTORSPORTEM ?! Czemu jej sie tak dziwnie oczy blyszcza, kiedy widzi na ulicy kogos na zdrowej pycie jadacego przed siebie ?! Dlaczego MOZE O TYM ROZMAWIAC Z CHLOPAKAMI ?!!
Jesli nie wiadomo, o co chodzi, to pewnie chodzi o zlo w postaci czystej ! Stad juz niedaleko do jedynie slusznej konkluzji- ona robi to wszystko, zeby ich wszystkich na peczki podrywac!!
Jaaasne, napodrywalam sie w penisa. Panowie boja sie takich panienek- no moze oprocz tych ewidentnych zjarow, bo fani pilki kopanej raczej wola bardziej swojskie klimaty rodem z potancowki w remizji strazackiej, wiec eksplorowanie ziemi niczyjej pozostawiaja tym wrazliwszym, ktorzy w niedziele nastawiaja zegarki na 5.00, zeby poogladac F1 z Malezji  ( moge tylko pozazdroscic samozaparcia, zwlaszcza jesli komentatorem nadal jest Endrju B. ze swoim charakterystycznym, zielonym paskiem na mozgu..sorry, oponie…mozliwe, ze mozgowej).
Jak to sie zaczelo? Nie chce mi sie silic na lzawe historyjki w stylu tatus robil brum brum (choc fakt faktem, ze moje pierwsze slowa brzmialy nastepujaco-” tata, auto, kolo”). Nadmienialam, ze feelings are gay, zwlaszcza w moim wykonaniu, wiec nie wiem, kiedy i czy kiedykolwiek wydusze z siebie powiesc sentymentalna; powiem tylko, ze temat motorsportu byl w domu od zawsze, a Ojciec w legendarnym technikum Hoza 88 nabral skillow potrzebnych do diagnozy wszelkich chorob szklanki popychacza (istnieje rowniez laska popychacza- malzonka boksera?) albo walkow rozrzadu. I to ze sluchu!

Przyznaje sie, chuj mi to mowi, bo na mechanice znam sie na tyle, ze odrozniam silnik od swiatel, widze stozki filtrow i na sluch kumam, ze zaraz jakis zul bedzie mial ubaw, bo zabierze spod fury kawal rozkraczonego tlumika. Za to calkiem dobrze zakminilam, jak Foto sprzedal mi opowiastke ze szkoly, kiedy to jeden z nauczycieli przedmiotow zawodowych zrobil jasnie panom kartkowke pt. wymarzony samochod.
Wszyscy jak jeden maz uderzyli w jakies Syrenki, Malacze i Kwadraty, a panicz M. napisal o Porsche Carrerze ( wtedy raczej nie bylo takiej koncentracji Prosiakow jak teraz, kiedy osmielam sie stwierdzic, ze jest ich jak mrowkow) i Renault Alpinie…Nauczyciel wymyslil mu wtedy nickname “Carrera” i od tamtej pory Leszek Tomasz M. ps. Carrera na lekcje przyniosil ofiarnie niemieckie pisemka motoryzacyjne ( nie lubie tego slowa, wprowadza taka sztywnosc w swiat adrenaliny i zywiolu, kojarzy mi sie bardziej z wynalazkami do jazdy od super mankietu do domu)

A co ja napisalabym w takiej kartkowce? Pomyslmy…

  1. Subaru Impreza WRX STi- najlepiej 2003, bo Petter Solberg Edition zamieszaloby w glowie na tyle skutecznie, ze poszlabym na kolanach do Czestochowy. Jedna z przyjemnych buziek z lat 90. tez styka, styyyka bardzo. Szybki flashback w memorce i slysze to niskie buczenie, ktore 12 lat temu tak mnie zachwycilo w wykonie duetu Subarka i niejaki pan Siara, moj mistrz prowadzenia biznesu, Subarek oraz ludzi za twarz w ogole. Powiem tak- do pana Siary jedzie sie ok. godziny z Wawy.
    Od pana Siary wrocilismy w 15 minut, a pewien kierowca malucha pewnie do tej pory nie moze rozkminic, czy niebiesko-zloty blysk, ktory mignal mu kolo zderzaka nie byl przypadkiem Kapitanem Ameryka 😀 Ze nie wspomne o mistrzostwach prostej spod Telewizji.
  2. Toyota Celica ST 185- Dwa slowa : Carlos Sainz. Zakumaj to, ziaaa.
  3. Ford Focus ST/ Ford Fiesta ST- jesli mam zdradzac Subarki, to tylko z takimi zabaweczkami, bo nie znajduje lepszego okreslenia dla tych dwojga, jak zabaweczka. A najladniej bawil sie nia Jeremy Clarkson, w towarzystwie paru dzielnych wojakow i malusiego samolociku, ktory chcial zrobic Fiesciance kuku. Do zbadania na YT.
  4. Porsche GT 2- mruczysz jak Subarka, strzelim densa ?
  5. Lambo Reventon- nie ciagnie mnie do Maserati, nie lapie sie na Ferrari…Ale ta buzia mowi do mnie : lubie zapierdalac. I wiem, co mowi, bo tutaj takimi wlasciciele kebabowni zapinaja czworke 😛
  6. Stary Fiat 500- uwaga, otwieramy klasykow!! A ten kolezka robi mi banana na twarzy i juz!
  7. Lancia Stratos- jestem wiarolomna, bo powinna byc przynajmniej trzecia. Ten design…Bylo ich trzech- Bertone, Pininfarina i Giugare. Bertone, rispekt! No i grupa B, czy musze dodawac cos wiecej?
  8. Alfa Romeo Gulietta- zdecydowanie nie ta wskrzeszona, a ta spod reki Pininfariny. Bo tak. Bo patrzac na nia widze o wiele bardziej interesujace czasy. Bo lovciam vintage, choc w swoim lovcianiu bylam prekursorem hipsterstwa, gdyz starocie uwielbiam zanim przeszly do mainstreamu 🙂 I tak na przyklad moja muza casual jest Iron Maiden, Metallica, Acid Drinkers, Pink Floyd i jeszcze paru innych (moje personalne herosy w toku), to przytup dygusia sie przy Modern Talking. Odkurzanie tez, choc do tej roli zatrudniam ostatnio samego diabela.Jak widac, z kartkowki dostalabym gale, bo zanim bym to wszystko wypisala, to moglabym lapac sie pod klasowke i zabrano by mi karteczke sprzed ryja po pieciu minutach.
    Wracajac do historyji- do Leszka Tomasza M. dolaczyla Joanna Maria K., pozniej moje bekarcie ja i tak oto sie bawilismy w motorsporta. Znaczy kto sie bawil, ten sie bawil, bo dlugo bylam odporna. Moim ulubionym zajeciem bylo szukanie owadow( raz na OeSie rozgrzebalam mrowcze gniazdo i nie zapomne do konca zycia ordnungu, jaki tam panowal), szamanie ciastek na obiad wraz z sianiem poplochu.

Az ktoregos pieknego dnia to wszystko sie zmienilo i doznalam objawienia- jesli to samo przezywali ci biedni padaczkowcy, zwani swietymi, to z jednej strony rozumiem, a z drugiej strony wspolczuje, ze nie mogli w czasach sredniowiecza ukierunkowac sie na lepsze rozrywki ( choc kto wie, moze organizowano wtedy jakies poscigi wozow drabiniastych? Ktos w koncu musial kopsnac zapalnego zaru).

Mialam okazje odbycia przejazdzki dylizansem w okolicach Czaplinka…oj,nie, nie ta opowiesc, ale tez dziwna 🙂 Zostalam przewieziona- wlasciwie skumalam po fakcie, na czym rzecz polegala- prawdziwa fura przystosowana do moich ulubionych zabaw przeczacych prawom fizyki + nasza umilowana Slomka pod Grojcem. Pierwsze kolko bylo raczej na bonjour, a potem…elegancja sie skonczyla :))

Dopiero w srodku, wyobrazajac sobie reszte naszych mejtow ( bo “ziom” to chyba bylo w uzyciu przez Roze Luksemburg ostatnio…Moja znajomosc jezyka ulicy upadla na twarz) , znajomych i tych, o ktorych pisac nie bylo wolno ( i nie chodzi tu o lorda Voldemorta, hehe…Gdzie dziwne sposoby osiagania funu, tam jeszcze dziwniejsi ludzie), skumalam, o co tak naprawde kaman.

Teraz cierpie na syndrom odstawienia- w Jukeju nawet benzyna nie pachnie, wiec jak zwachalam we wrzesniu ubieglego roku milusie spaliny crossowego motorka w wykonie jednego z moich wykladowcow, to przez reszte dnia mozna powiedziec, ze nie trafialam w chodnik. Nawiasem mowiac nigdy nie mialam okazji zaczepic sie z kims na waleta na motorek, a bardzo bym chciala!! Nawet jakby to mialaby byc WueFumka albo inszy, rozbzyczany (powtorzyc 15 razy, SZYBKO, haha) Komar.

Pewnie myslicie, ze mam prawojazd i sobie popykuje jakims rzachem, zbierajac po drodze wlasne poloski. Blad. Nie mam prawka, co mnie boli az w aparatach Golgiego, ale moze to i lepiej, bo usilowalabym powtarzac sztuczki moich “ziomeczkuff” ( blagam, nie mowcie, ze to wyszlo z uzycia, gdyz nie chce czuc sie jak mamut) + trzaskac muzola na cale hrabstwo, co skonczyloby sie w najnowszym numerze Daily Mirror pod tytulem ” ZAKAZ WSTEPU DLA POLAKOW I ICH SMIETNIKOW NA KOLKACH” Lub na jeszcze blizszym drzewie.

Podsumowujac- moze i jestem blachara, ale nizej Subarki nie schodze! A w okolice Harrodsa zagladam tylko w celach obejrzenia wozkow na parkingu;ostatnio zrobilam sobie taka uprzejmosc na urodziny.

P.S. Po czym poznac dobrego dilera dragow w UK? Po Mitsubishi Lancerze, rzecz jasna Evo ktorymstam. A jesli jedzie obok mszalnoczarnej BMW, to juz wiedz, ze transport plynie. O czym raportowala M.M, zanim chlopcy z miasta ubrali ja w sycylijskie obuwie.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: