Jeszcze M. nie zginęła, póki wiatraki żyją

Jezu, generator pasków TVP to moje odkrycie dnia i miód na ego, bo mogę sobie wpisać np. “M. M wybrana w plebiscycie Blog Dekady” i będzie tak samo prawdopodobnie, jak smęty o wojowniczych plastusiach z opozycji. Siedzę więc w pracy i wymyślam nowe paski, typu “Klient Janusz wzywa organy ścigania-odpowiedziała już nerka, wątroba i dwunastnica.… Continue reading Jeszcze M. nie zginęła, póki wiatraki żyją

Zastrzel mnie słuchawką

Miałam napisać, że za tydzień o tej porze będę cierpieć na tymczasową głuchotę (nie, nie automatyczny słowniku, nie “głupotę”, bo ta nie jest tymczasowa) po Download Festival, ale dzisiejszy dzień w robocie położył mnie na łopaty. Aż trzeba było zebrać mnie grabiami z podłogi. Najpierw trafił mi się frant, który chciał skorzystać z usługi transferu… Continue reading Zastrzel mnie słuchawką

Pozdro dnia

Ponieważ nie mogę już wypisywać pozdro dnia na FB, bo byłam hipsterem i łamałam RODO zanim było to modne, pragnę przekazać pozdro następującym tuzom-instytucjom: -postaci, która w ankiecie na mój temat napisała, że jestem boginią. Gościu, rządzisz, poważnie. W takich chwilach czuję się jak Freddy Mercury na Darthu Vaderze. -dla odmiany jedna dama stwierdziła, że… Continue reading Pozdro dnia

Komun(i)a nasza powszednia

Nasi klienci mają różne powody, żeby krzyczeć o kasiorę, które w zasadzie sprowadzają się do tego, że ich zdaniem wszystko jest za darmo, a regulamin jest po to, żeby pyszczyć, że jest złamaniem praw człowieka. Ostatnio masowo wymyślali, że chcą zwrotu siana, bo…nie będą mieli za co wyprawić bachorzętom komunii. Od razu widzę taką scenę:… Continue reading Komun(i)a nasza powszednia

Każdy ma takiego pisiaka, na jakiego zasłużył

Moje są czarne i miauczące, myślą, że gąbka do garów to najlepsza zabawka na świecie-chociaż gąbce po porach depcze długopis, którym można rolować po podłodze-ale obawiam się, że pisiaki spotkane dzisiaj w autobusie to już nie mój kaliber. A teraz wyobraźcie sobie tych dwóch kolesi na kolankach, aż mi w stawach coś zgrzytnęło. Nawet ślinienie… Continue reading Każdy ma takiego pisiaka, na jakiego zasłużył

Bo w korpopieczarze jest nam miło i radośnie

Trochę mnie tu nie było, głównie dlatego, że przed urlopem waliłam pieczątki na karcie w fabryce azbestu 7 dni w tygodniu-nadgodzinki są urocze, bo odpisuje się na maile ze słuchawkami na uszach, a Bogurodzicą na ustach. Za to zapach kasiory za ten proceder milszy nam wszystkim od dubajskich wonności, mleka i miodu. Urlop kończy mi… Continue reading Bo w korpopieczarze jest nam miło i radośnie

Angielska zima, czyli zaskoczka menadżerów i drogowców

W czwartek dymiło mi już w robocie z czachy, częściowo dlatego, że było nas 5 osób z 10, połowicznie dlatego, że co jeden klient to kolejny test cierpliwości pt. “Spróbuję zadać pytanie z czapy i obczaić, czy baba się wkurwi”, a tak poza wszystkim to ostatnimi czasy w fabryce małp pod znakiem WszechInternetu robi się… Continue reading Angielska zima, czyli zaskoczka menadżerów i drogowców